Wszystko, co musisz wiedzieć, aby skutecznie działać na rzecz wolności w swojej gminie.
W piątek 21 listopada Sejm przyjął nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną – implementującą postanowienia unijnego aktu o usługach cyfrowych (Digital Services Act, DSA) – mającej w założeniach między innymi ułatwić zwalczanie nielegalnych i szkodliwych treści w Internecie, takich jak dezinformacja, mowa nienawiści czy pornografia dziecięca.
Choć wspomniane przepisy nie weszły jeszcze w życie (wciąż możliwe jest weto prezydenta), już teraz wzbudzają one obawy o ich negatywny wpływ na swobodę wypowiedzi. Co tak groźnego znajduje się w nowelizacji ustawy?
Na to pytanie w szczegółowy sposób odpowiada na łamach najnowszego Przeglądu Legislacyjnego Instytutu Misesa dr Jakub Juszczak – prawnik, ekonomista i redaktor naczelny serwisu mises.pl. Autor wskazuje między innymi na brak należytej procedury sądowej przy wydawaniu w pierwszej instancji decyzji o zablokowaniu danej treści w Internecie, niedostateczną gwarancję bezstronności urzędników odpowiedzialnych za wydawanie tych decyzji (powoływanie przez bieżącą większość sejmową), jak również de facto domniemanie winy obywatela zawarte w procedurze, w myśl której najpierw dana treść zostaje usunięta, a dopiero po fakcie twórca może domagać się jej przywrócenia – o ile udowodni przed sądem, że nie naruszała ona obowiązującego prawa. Wszystkie te czynniki otwierają furtkę do nadużyć i cenzurowania w Internecie treści niewygodnych dla aktualnej ekipy rządzącej.
O ile faktem jest, że dopóki Polska pozostaje w Unii Europejskiej, krajowe władze zobowiązane są do wdrożenia przepisów implementujących dyrektywę DSA (lub regularnego płacenia kar z pieniędzy podatników za jej niewdrożenie), o tyle przyjęta przez Sejm ustawa zdecydowanie jednak wykracza poza minimalny zakres wymagany prawem unijnym – i to wykracza w najgorszy możliwy dla wolności słowa sposób.
Jako libertarianie sprzeciwiamy się wszelkim próbom rządowej ingerencji w swobodę wypowiedzi obywateli – tym bardziej w sytuacji, gdy poza wolnością słowa łamane są przy okazji inne elementarne prawa jednostek, takie jak domniemanie niewinności czy prawo do rozpatrzenia sprawy przez niezależny i bezstronny organ.
Osoby bliżej zainteresowane zagrożeniami płynącymi z omawianej ustawy zapraszamy do lektury całości wspomnianego Przeglądu Legislacyjnego (link do tekstu znajduje się W TYM MIEJSCU), natomiast wszystkich bez wyjątku obywateli zachęcamy do protestów przeciwko podpisaniu ustawy w jej obecnym kształcie.
Stowarzyszenie Libertariańskie
Oddajemy w Wasze ręce owoc niemal dwuletniej pracy nad projektem Wolność pod lupą. Niniejszy raport zawiera wyniki badania opinii publicznej sfinansowanego za pomocą zbiórki crowdfundingowej i przeprowadzonego na nasze zlecenie przez Instytut Badań Spraw Publicznych na reprezentatywnej grupie Polaków, jak również wnioski, jakie zespół badawczy pod kierownictwem dr. Marcina Chmielowskiego wyciągnął z rezultatów sondażu.