Brak komentarzy

Žilvinas Šilėnas – Ujemne ceny ropy. Co to w ogóle oznacza?

Na CNN.com pojawił się nagłówek na całą stronę: ropa poniżej 0 dolarów. Co nam to mówi o przemyśle naftowym i ekonomii?

Prognozy rzadko się sprawdzają

Przede wszystkim, prognozy w ekonomii są przygnębiająco niedokładne, szczególnie w kwestii ropy. Latem 2018 roku poważni analitycy prognozowali, że cena ropy będzie wynosić 200 dolarów za baryłkę, a nawet 400 dolarów za baryłkę „za 12 do 18 miesięcy” – czyli mniej więcej teraz. Nie chodzi o to, że ludzie, którzy przedstawiają takie prognozy nie są mądrzy – jak najbardziej są. Lecz nawet mądrzy ludzie mogą się przeraźliwie mylić, jeśli w grę wchodzi niezliczona ilość interakcji pomiędzy miliardami ludzi na całym świecie. Warto o tym pamiętać, gdy następnym razem ktoś powie, że to czy tamto jest „nieuniknione”.

Pamiętacie „peak oil” – twierdzenia o tym, że kończą nam się zasoby ropy i/lub będzie ona tak droga że nikt nie będzie jej używał? Cóż, to się nie sprawdziło. Aczkolwiek, dziwnym sposobem, jest to pewnego rodzaju prawda. Jeżeli mówimy o ekonomicznej rentowności złóż ropy w związku z cenami ujemnymi – ropy, którą opłaca się wydobywać za określoną cenę – to obecnie praktycznie wyczerpaliśmy rentowne zasoby ropy.

Nieelastyczna podaż ogranicza z dwóch stron

Nie jest to też pierwszy przypadek w historii, gdy coś użytecznego było sprzedawane po cenach ujemnych. Rynek energii elektrycznej ciągle doświadcza okresów z cenami ujemnymi. Kiedy zatrzymanie produkcji jest kosztowne (lub niemożliwe) i nie ma chętnych na kupno, to nie masz gdzie przechowywać swojego produktu. Zaczynasz oferować ludziom pieniądze, aby po prostu go zabrali.

To właśnie przykład, tak zwanej przez ekonomistów, podaży „nieelastycznej cenowo”, a mówiąc prościej: sytuacji, w której duże wahania cen prowadzą do niewielkich zmian w produkcji. Cenowa nieelastyczność podaży powoduje, że prognozy o 200 czy 400 dolarach za baryłkę nie są głupie. Jeśli wszyscy kupują ropę i każdy szyb naftowy pracuje na pełnych obrotach to nie ma najmniejszego powodu, aby ceny spadały ponieważ nie można zwiększyć produkcji. Jednakże działa to też w drugą stronę. Jeśli ceny idą w dół, i działasz w przemyśle naftowym, to musisz zacząć wydobywać jeszcze więcej, aby otrzymać taką samą zapłatę, jak wcześniej.

Cena to nie wartość ani koszt

Kolejną przyczyną nieporozumień jest nieodróżnianie od siebie ceny, kosztu i wartości. Brzmią podobnie, lecz nie są tym samym. Cena jest tym, na co zgadzają się kupujący i sprzedający. Koszt jest opłatą za wyprodukowanie czegoś. Wartość jest tym, na ile jednostka wycenia, że coś jest warte. Zwykle cena, którą płacimy za coś jest niższa niż wartość tego, co kupujemy (w przeciwnym razie, po co to kupować?). Ponadto cena, po której coś sprzedajemy jest zazwyczaj wyższa niż koszt produkcji, w przeciwnym wypadku szybko byśmy zbankrutowali.

Jeśli kupuję pączka za 1 dolara, to możemy bezpiecznie założyć, że dla mnie wartość tego pączka jest wyższa niż 1 dolar, a jego koszt wypieku przez cukiernię jest mniejszy niż 1 dolar. Nie oznacza to jednak, że taki pączek ma obiektywną wartość 1 dolara i wszyscy powinni za niego tyle płacić. Nie świadczy to również o tym, że w produkcję pączka zostały włożone praca i składniki o wartości 1 dolara. A także nie dowodzi to tego, że jeśli połączymy dwa pączki w jednego pączka, to ktoś będzie zobowiązany, aby zapłacić za niego 2 dolary. Ropa, którą dziś wydobywamy i sprzedajemy po cenach ujemnych ma tę samą strukturę chemiczną, co wczoraj. Wczorajszy koszt wydobycia jednej baryłki był prawdopodobnie taki sam, jak dzisiaj. Mimo tego cena spadła ze względu na to, co zrobili ludzie (handlarze). Nazwijmy to ludzkim działaniem.

Powyższe prawa mają zastosowanie wobec ropy, pączków, jak również wszelkich innych dóbr i usług. To dlatego wysokość zarobków nie zawsze jest określana na podstawie tego, kto ma więcej stopni naukowych lub kto wydał więcej pieniędzy na swoją edukację. To, że informatyk jest opłacany pięć razy lepiej niż woźny, nie świadczy o tym, że taki informatyk pracuje pięć razy ciężej, poświęcił pięć razy więcej czasu na naukę lub jest pięć razy lepszą osobą. Oznacza to jedynie, że ktoś chce płacić więcej za usługi informatyczne oraz że jest więcej ludzi, którzy potrafią wykonywać pracę woźnego.

To nie potrwa długo. Prawdopodobnie

Ujemne ceny, jakkolwiek interesujące, nie powinny utrzymywać się zbyt długo. Jeśli koszta przewyższają ceny to zazwyczaj firmom kończą się pieniądze i muszą zamknąć działalność, chyba że ktoś podtrzymuje je przy życiu za pieniądze własne lub podatników (np. US Postal Service). Jest jednak prawdopodobne, że wielu prywatnych producentów po prostu zbankrutuje, jeśli niskie ceny będą się utrzymywać.

Sprawy jeszcze bardziej się komplikują, gdy to państwa odpowiadają za całe wydobycie ropy i są uzależnione od przychodów z niej, aby móc finansować swoje wydatki (np. Rosja). Pokaźna część budżetu federalnego Rosji składa się z przychodów pochodzących z ropy, a zatem wstrzymanie jej wydobycia nie wchodzi w grę. Aczkolwiek można zarządzać tym na tyle źle, że wydobycie i tak stanie (jak np. w Wenezueli).

Innym czynnikiem jest to, jak dużo kosztuje pozyskanie ropy ze złóż. Producenci z niskimi kosztami wydobycia mogą dłużej być odporni na zerowe ceny niż ci, których koszta są wysokie. Oczywiście pod warunkiem, że okres cen ujemnych nie będzie trwał długo. Lecz nawet wtedy należy pamiętać o tym, czego nauczyliśmy się o prognozach.

Czy ceny paliw spadną do zera? Nie całkiem. Nawet gdyby wszystko było oparte wyłącznie na kosztach, ropa naftowa stanowi (w Ameryce – przyp. tłum.) jedynie połowę ceny benzyny. A więc, gdyby ceny surowca wynosiły zero przez dłuższy czas, to ze względu na koszta rafinacji, transportu i sprzedaży oraz podatki, ceny paliw powinny spaść o nie więcej niż połowę. Jestem przekonany, że jeśli ropa za zero dolarów utrzymałaby się, to jakiś przebiegły polityk wpadłby na pomysł, aby obłożyć ją jakimś nowym podatkiem.

Skoro mowa o przebiegłych politykach, paliwo w Europie jest znacznie droższe niż w USA. Dla Amerykanina jest niewyobrażalne, aby płacić akcyzę w wysokości 2.50 dolara za galon. Tym bardziej szokująca byłaby dla niego wieść, że należy do tego doliczyć około 20-procentowy podatek VAT odprowadzany również od akcyzy (tak – podatek opodatkowujący podatek). Dlatego też, gdyby ceny ropy naftowej, rafinacji i transportu wynosiły zero, benzyna w Europie nadal kosztowałaby 3 dolary za galon.

Podsumowując, prawa ekonomii nie zawodzą. Ludzkie działanie wciąż kieruje wszelkimi zjawiskami gospodarczymi. Prawa, które mają zastosowanie względem ropy, oddziałują również na twoje życie. Ceny paliw nie spadną do zera, a nawet gdyby tak było, politycy by to opodatkowali, aby „uratować” nas przed niskimi cenami.

Autor: Žilvinas Šilėnas
Źródło: FEE.org
Tłumaczenie: Łukasz Frontczak

Skomentuj

*