Brak komentarzy

Zaostrzenie zakazu handlu w niedzielę

W piątek Sejm przyjął nowelizację wprowadzonej w 2018 roku ustawy zakazującej handlu w niedzielę. Celem dokonanych zmian jest przede wszystkim usunięcie możliwości obejścia zakazu poprzez rozszerzenie działalności danego sklepu o funkcjonalność placówki pocztowej. Jeżeli ustawa nie zostanie skutecznie zawetowana przez Senat lub Prezydenta RP, to po jej wejściu w życie otwarte w niedzielę pozostaną wyłącznie te placówki pocztowe, których przychód generowany jest co najmniej w połowie przez obsługę przesyłek. Będzie to oznaczać konieczność zamknięcia się dla przeważającej większości sklepów, które w ostatnim czasie uruchomiły sprzedaż w niedzielę korzystając z wyżej wymienionej furtki.

Libertariańskie stanowisko w kwestii zakazu handlu jest jednoznaczne: grożenie karami za realizację dobrowolnej, nienaruszającej niczyich praw umowy między dwoma podmiotami jest agresją ze strony państwa i jako takie nie powinno mieć miejsca. Oczywistym jest jednak, że nie każdy człowiek kieruje się taką optyką – dlatego też warto pochylić się bliżej nad kilkoma najczęściej pojawiającymi się w przestrzeni publicznej argumentami zwolenników zakazu handlu w niedzielę.

Pierwszym z nich jest argument religijny: dla chrześcijan niedziela jest dniem świętym, a z trzeciego przykazania Dekalogu wyprowadzany jest zakaz pracy w ów dzień. Aby odeprzeć ten argument można odwołać się zarówno do obowiązującego prawa, jak i do demografii. W myśl tego pierwszego Polska jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religijnych. Rzut oka na strukturę demograficzną naszego kraju pozwoli natomiast zauważyć, że zamieszkują go nie tylko chrześcijanie, ale również wyznawcy innych religii i ateiści. Nie ma więc uzasadnienia podnoszenie do rangi obowiązującego prawa nakazów konkretnej religii – zwłaszcza że możliwość handlu w niedzielę nie oznacza, że jakikolwiek chrześcijanin jest zmuszany czy to do kupowania wówczas w sklepie, czy też do pracy w nim.

Na to stwierdzenie wielu przeciwników niedzielnego handlu odpowiada, że niedzielna praca w sklepie wcale nie jest dobrowolna, bo wymaga jej pracodawca – zatrudnienie u pracodawcy natomiast również jest przymusowe, gdyż stanowi sposób zdobycia podstawowych środków utrzymania. Argument ten opiera się na błędnym stawianiu znaku równości pomiędzy biologicznymi potrzebami, których doświadcza każdy z nas a celowym grożeniem komuś agresją celem skłonienia go do określonego działania. Nie jest niczyją winą to, że ludziom potrzebny jest wikt i opierunek, a co za tym idzie nie można uznać oferowania możliwości zaspokojenia tych potrzeb pod określonymi warunkami za formę przymusu – tym bardziej, że praca akurat w sklepie otwartym w niedzielę jest tylko jedną z bardzo wielu możliwości zarobienia na swoje utrzymanie we współczesnym świecie.

Innym popularnym uzasadnieniem poparcia dla zakazu handlu w niedzielę jest powoływanie się na prawo pracowników do odpoczynku. Sęk w tym, że nawet gdyby uznać takie pozytywne prawo, to w polskim porządku prawnym niedzielny handel nijak mu nie zagraża. Osoba zatrudniona w ustawowo przewidzianym czasie pracy nie pracuje przez siedem dni w tygodniu, tylko w zamian za pracę w niedzielę otrzymuje inny dzień wolny. Mało tego – są ludzie, którzy otwarcie preferują taki system pracy, czy to ze względu na studiowanie w dni powszednie, czy też na funkcjonowanie wówczas większości urzędów i instytucji pozwalające więcej załatwić mając wolne w tygodniu niż w weekend. Zakazywanie handlu w niedzielę nie stanowi więc obrony prawa do odpoczynku, lecz próbę narzucenia obowiązku odpoczywania akurat w określony dzień – nierzadko wbrew woli samych zainteresowanych.

Ostatnim z często przewijających się argumentów jest twierdzenie, jakoby zakaz handlu w niedzielę był korzystny dla  małych, rodzinnych przedsiębiorstw zwolnionych z niego, gdy za ladą sklepową stoi właściciel lub jego rodzina, a które to sklepy mogą się dzięki temu wybić w konkurencji z wielkimi, zwykle zagranicznymi sieciami handlowymi. Praktyka pokazuje jednak, że wielu klientów straciwszy możliwość robienia niedzielnych zakupów w dużych sklepach nie decyduje się tego dnia korzystać z małych, tylko robi większe zapasy dzień wcześniej tam, gdzie pierwotnie zamierzali kupować. Co więcej, opieranie przewagi konkurencyjnej danego przedsiębiorcy na otwarciu sklepu w niedzielę stanowi swoistą barierę rozwoju – nie można bowiem wówczas powiększyć sklepu do rozmiarów wymagających zatrudnienia dodatkowych pracowników lub też otworzyć kolejnej filii, gdyż straci się wówczas swój główny atut. W tym aspekcie zakaz handlu w niedzielę nie tylko nie pomaga małym sklepom, ale wręcz blokuje ich ekspansję i ogranicza liczbę nowych miejsc pracy.

Podsumowując, zakaz handlu w niedzielę jest nie tylko nieetyczny z libertariańskiego punktu widzenia, ale również oparty na błędnych założeniach i zwyczajnie szkodliwy – zarówno dla klientów, jak i dla pracowników czy przedsiębiorców.

Próby jego zaostrzenia należy ocenić jednoznacznie negatywnie i zamiast tego dążyć do jego całkowitego zniesienia.

Stowarzyszenie Libertariańskie

Skomentuj

*