Brak komentarzy

Wojciech Dąbek – Zrobię to za darmo!

Wielu ludzi tworzy dzisiaj treści, które później udostępnia zupełnie nieodpłatnie w Internecie. Często są to bardzo wartościowe treści – czy to naukowe, edukacyjne, rozrywkowe, podróżnicze, czy chociażby komentarze na temat wydarzeń politycznych.

Można ich znaleźć pełne spektrum – od najgorszych jakościowo filmików jakichś nieumiejących gramatycznie mówić dzieciaków z podstawówki do bijących na głowę TVP twórców, jak choćby G.F. Darwin. Nawet bardzo poważne i cenione na całym świecie instytucje, jak chociażby Uniwersytet Stanforda, udostępniają bardzo wartościowe treści (wystarczy znaleźć ich kanał wpisując w wyszukiwarkę dość intuicyjne ‘Stanford’).

“Za darmo”

W przypadku omawianych twórców rzadko kiedy wymagane są jakiekolwiek opłaty za możliwość odbioru treści. YouTube jest nieodpłatny, blogi są nieodpłatne, Instagram jest nieodpłatny. Ba – czasem wystarczy wpisać swój adres e-mail, żeby dostać naprawdę ciekawe i dopracowane książki na interesujące nas tematy, oczywiście w formacie e-book. Tak działa chociażby Tom Woods, który założył nawet dedykowaną podstronę ze swoimi darmowymi książkami, żeby było je łatwiej znaleźć (https://tomwoods.com/freebooks/).

Tacy twórcy dostają od swoich fanów donacje. Wtedy kiedy chcą odbiorcy i tyle ile chcą odbiorcy. Czasami tylko trzeba znieść product placement, ale umówmy się – nawet jeżeli komuś to przeszkadza to równie łatwo jak treść znalazł (albo nawet łatwiej) może ją wyłączyć. W kwestii oglądania filmików na YouTubie możesz powiedzieć o sobie – jestem wolnym człowiekiem ;D

Wolność ekspresji

Wielu z autorów nie tworzy dla zysku – tworzą, bo lubią, chcąc albo wpłynąć na opinie innych ludzi, albo chcąc szerzyć jakąś ideę. Nie chodzi mi o to, że tworzenie dla zysku jest jakkolwiek złe, ale ktokolwiek chce na czymkolwiek zarobić musi zwracać uwagę na to, jak zostanie odebrany. Tymczasem jeżeli ktoś nie nastawia się na zysk, jego twórczość może się skupić na innym celu. Może to być wpływ na kogoś, bądź też wyraz artystycznej ekspresji. Słowem: można być wedle własnej woli albo twórcą komercyjnym, albo wolnym od wszelkich bodźców.

Można tworzyć treści poważne, ale też całkowicie niepoważne (albo treści z gatunku takich, że “nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać”). Można tworzyć albo pod własnym nazwiskiem, albo całkowicie anonimowo.

Gospodarka

Może w przyszłości gospodarka pójdzie własnie w tę stronę? Nie mówię, że od razu cała gospodarka, ale może ta jedna gałąź, tj. dostarczanie ludziom treści nieodpłatnie. Zarabianie na tego rodzaju działalności(paradoksalnie) rozrośnie się być może jeszcze bardziej. A może zacznie być finansowana w taki sposób również nauka? Już teraz pojawiają się projekty badawcze mające swój początek na kickstarterze.

Temu wszystkiemu sprzyja coraz łatwiejszy dostęp do Internetu, włączając w to tańsze transfery oraz urządzenia umożliwiające jego odbiór. Poza tym dobrej jakości urządzenia i programy do tworzenia również stają się coraz tańsze.

Jestem pod wrażeniem opisanego trendu i z niecierpliwością oczekuję na jeszcze pełniejsze rozwinięcie się tego rynku. Zatrzymać to mogłaby tylko jakaś drakońska legislacja, której się nie spodziewam (społeczeństwa jakoś dziwnie ochoczo bronią akurat Internetu).

Słowo na koniec – twórzcie, udostępniajcie, oglądajcie, słuchajcie. Niech świat idzie do przodu, a gospodarka zmienia się tak, jak jeszcze nigdy nikomu wcześniej nie przyszło do głowy!

Wojciech Dąbek

Skomentuj

*