Brak komentarzy

Rami Abi Akar: O postulatach rezydentów

Dnia 2 października br. lekarze z Porozumienia Rezydentów w sile ok. 20 osób (głównie lekarze rezydenci) rozpoczęli protest głodowy. Oczekiwali oni realizacji zgłoszonych postulatów, następnie zawiesili protest, jednak odwiesili go po rozmowie z Premier RP Beatą Szydło z powodu braku satysfakcjonujących rezultatów negocjacji.

W kontekście #protestrezydentów i #protestmedyków pojawiło się szereg pytań wymagających odpowiedzi.

Po pierwsze, kim jest rezydent?

Rezydent jest lekarzem odbywającym szkolenie specjalizacyjne w ramach finansowania z Funduszu Pracy. Aby podjąć szkolenie w ramach rezydentury należy w pierwszej kolejności ukończyć studia na kierunku lekarskim, następnie ukończyć 13-miesięczny staż podyplomowy i uzyskać pozytywny wynik w Lekarskim Egzaminie Końcowym (LEK). Nabór na rezydenturę odbywa się na zasadzie konkursu wyników LEK. Rezydentura nie jest jedynym sposobem na odbywanie szkolenia specjalizacyjnego, szkolenie specjalizacyjne można odbyć m.in. w ramach zatrudnienia na umowę o pracę, umowę cywilno-prawną czy w ramach studiów doktoranckich. Szczególne znaczenie rezydentury polega na tym, że jednostka prowadząca szkolenie specjalizacyjne nie ponosi kosztów zatrudnienia lekarza.

Po drugie, czego dotyczy protest?

1. Obecny protest dotyczy przede wszystkim postulatu podniesienia nakładów na ochronę zdrowotną do poziomu 6,8% PKB (zeszłoroczny raport OECD wskazuje, że RP przeznaczyła 6,4% PKB na ochronę zdrowia, z czego 4,4%PKB stanowiły przeznaczone na to fundusze państwowe).

2. Kolejnym postulatem protestujących jest zmniejszenie kolejek do poszczególnych świadczeń zdrowotnych.

Problem kolejek posiada więcej niż jedno podłoże, lecz wydaje się, iż podstawowym jest ograniczenie refundowanych procedur medycznych przez Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia.

Kolejnym zjawiskiem, które przyczynia się do wydłużenia kolejek, jest obecność wymogów biurokratycznych, np. konieczności regularnego odnawiania zaświadczeń od specjalistów w przypadku pacjentów korzystających z leczenia z powodu choroby przewlekłej, możliwości kierowania na poszczególne badania i procedury (w ramach refundacji NFZ) wyłącznie przez lekarzy konkretnych specjalności.

Zjawiskiem przyczyniającym się do wydłużania kolejek jest również selektywne korzystanie przez pacjentów z usług tzw. lekarzy specjalistów (w odróżnieniu od lekarza Podstawowej Opieki Zdrowotnej, POZ). Dla przykładu, pacjenci mogący kontynuować leczenie choroby przewlekłej (np. nadciśnienia tętniczego) domagali się kierowania na wizytę u kardiologa, który z powodu ograniczeń czasowych robił dokładnie to samo co lekarz POZ, tj. pisał recepty.

3. Następny postulat strajkujących to rozwiązanie problemu braku personelu medycznego (według danych Porozumienia Rezydentów w RP jest 2,2 lekarza na 1000 mieszkańców, co stanowi najniższy tego rodzaju odsetek w Unii Europejskiej).

Jednym z powodów braku personelu jest migracja zarobkowa, innym z kolei jest migracja szkoleniowa.

Polski system szkolenia specjalizacyjnego cechuje się tym, że co roku konsultant wojewódzki w danej dziedzinie medycznej „zamawia” określoną liczbę miejsc specjalizacyjnych, co niekoniecznie pokrywa się z ilością rezydentur. Przez wiele lat istniało bardzo niewiele miejsc specjalizacyjnych w szczególnie lukratywnych dziedzinach medycznych (np. otolaryngologia, okulistyka, położnictwo i ginekologia), co jest znanym mechanizmem stosowanym przez związki zawodowe w celu zwiększenia przychodu (mniejsza podaż generuje wyższe ceny). Obecnie spotykamy się z kuriozalną sytuacją, kiedy ilość miejsc specjalizacyjnych w danej dziedzinie waha się znacznie z roku na rok, a w szczególnych przypadkach specjalizacji deficytowych nowoprzyjęci rezydenci otrzymują wyższe niż standardowe wynagrodzenie (choć ich koledzy rezydenci z tej samej specjalizacji, którzy rozpoczęli szkolenie rok wcześniej bądź rok później mogą mieć standardowe uposażenie).

4. Dalszym postulatem protestujących jest likwidacja biurokracji.

Biurokracja w ochronie zdrowia jest zmorą wszystkich krajów. Po pierwsze, płatnik niejednokrotnie domaga się uargumentowania wydatku (np. danego leku czy procedury). Po drugie, zaprotokołowanie stosownych formuł jest szczególnie istotne w przypadku ewentualnej odpowiedzialności prawnej (w przypadku lekarza jest ona trojaka: karna, cywilna i zawodowa).

Rezydenci tworzą dużo dokumentacji, gdyż w odróżnieniu od sekretarek medycznych są zatrudnieni w szpitalu „za darmo” (tj. nie na koszt szpitala), a w związku z dużą liczbą pacjentów przypadających na jednego lekarza ilość dokumentacji stosownie rośnie.

5. Ostatni z postulatów omawianego protestu dotyczy zwiększenia uposażenia rezydenta, z obecnego poziomu 2215 PLN netto miesięcznie (plus nadgodziny).

Jak należy interpretować przedstawione powyżej postulaty? Czy można w ich miejsce zaproponować lepsze i bardziej efektywne rozwiązania, zmierzające w stronę urynkowienia usług medycznych?

I. Ciężko jest ocenić, na ile realne jest podniesienie wydatków publicznych na ochronę zdrowia z 4,4 do 6,4% w przeciągu 3 lat. Konsekwencje takiego działania dla gospodarki mogą okazać się na tyle poważne, że celem znalezienia dodatkowych środków rząd będzie zmuszony albo podnieść podatki, albo jeszcze bardziej się zadłużyć, finansując zwiększone nakłady deficytem. Rozsądnym rozwiązaniem byłoby tutaj raczej wprowadzenie konieczności refundowania przez płatnika rzeczywistych kosztów leczenia w miejsce ryczałtowej wyceny usług przez monopolistę, tj. przez NFZ.

II. W kwestii redukcji kolejek wydaje się, że nie da się wiele osiągnąć bez wprowadzenia przynajmniej częściowej płatności przez pacjenta za każdą procedurę. Wiele pomogłaby także możliwość rozszerzenia możliwości kierowania na badania i procedury niezależnie od specjalizacji, choć poprzednie rozwiązanie jest zdecydowanie tańsze i bardziej realne do zrealizowania.

III. W przypadku migracji zarobkowej ciężko jest pokusić się o jednolite rozwiązanie, lecz w kwestii migracji specjalizacyjnej pomocna okazałaby się jednoznaczna procedura przyznawania miejsc szkoleniowych na dany okres. Choć nie jest to obiektem protestu, warto odnieść się do postulatu Porozumienia Rezydentów odnośnie do unormowania kwestii dyżurów. Tu pomoże wyłącznie lepsze finansowanie usług.

IV. Optymalnym rozwiązaniem zmierzającym w kierunku redukcji biurokracji byłoby ujednolicenie systemu prowadzenia dokumentacji medycznej w jednym spójnym systemie elektronicznym (tymczasem elektroniczna weryfikacja uprawnień do świadczeń medycznych EWUŚ działa w kratkę, szpitale i inne placówki poniosły na własną rękę koszta informatyzacji, działają w odmiennych i niekompatybilnych systemach zarządzania danymi medycznymi, w związku z czym tego rodzaju rozwiązanie należy odrzucić). Dobrym rozwiązaniem byłoby zwiększenie uposażenia lekarza (w tym rezydenta), co skłoniłoby szpital do zatrudnienia sekretarek medycznych, aby wykorzystać osobogodziny świadczone przez lekarzy bardziej wydajnie pod względem finansowym. Pewnym rozwiązaniem byłoby zwiększenie liczby personelu, lecz póki co na personel woli wyjechać za granicę i tam szukać pracy.

V. Pensja rezydenta to temat dość kontrowersyjny. Każdy, kto uczy się zawodu, “robi za wyrobnika”, i zarabia mniej od doświadczonych kolegów, szczególnie kiedy możliwość specjalizacji funduje mu urząd państwowy. Istnieją szpitale, które z powodu niedoborów kadrowych decydują się dopłacać rezydentom do ustawowej pensji (w ramach stałej comiesięcznej premii). Jest to rozwiązanie, które byłoby możliwe do wprowadzenia w sytuacji prawidłowego refundowania (tj. według rzeczywistych kosztów, a nie ryczałtu narzuconego przez płatnika).

Rami Abi Akarabsolwent WUM, lekarz rezydent w I Klinice Psychiatrycznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Obecnie w trakcie studiów podyplomowych z zakresu psychoterapii poznawczo-behawioralnej w Centrum CBT-EDU. Poza pracą kliniczną zajmuje się również psychoedukacją jako wykładowca i edukator.

 

Skomentuj

*