Brak komentarzy

Rekordowe zadłużenie i rekordowe wydatki

Zasada, zgodnie z którą każdą deklarację czy obietnicę padającą ze strony rządzących traktować należy z dużą dozą nieufności, dla nikogo w naszym kraju nie powinna być niczym nowym. Mimo to jednak, rozbieżność pomiędzy zapowiedziami przedstawicieli władzy w odniesieniu do deficytu budżetowego i opodatkowania a rzeczywistością jest wciąż zatrważająca.

Rok 2020 rozpoczęliśmy od triumfalnych deklaracji rządu, jakoby udało mu się osiągnąć budżet bez deficytu. Deklaracje te już wtedy były powszechnie kwestionowane – wskazywano m.in. na sztuczki księgowe, w ramach których wydatki budżetowe „ukrywano” pod postacią pożyczek udzielanych rozmaitym funduszom celowym, dzięki czemu nie wliczały się one do oficjalnego deficytu. W rządowych sprawozdaniach jednak wszystko się zgadzało.

Nieco później w tym roku z ust przedstawicieli partii rządzącej słyszeliśmy zapewnienia, jakoby rząd nie zamierzał podnosić podatków – posuwano się wręcz do tytułowania konkretnych osób ze środowiska partii rządzącej „gwarantami tego, że podatki nie będą podnoszone”.

Weryfikacja tych słów przyszła szybciej, niż można się było spodziewać. Już bowiem na przełomie sierpnia i września Premier RP, Mateusz Morawiecki, złożył w Sejmie projekt nowelizacji budżetu, z którego dowiadujemy się, że budżet nie tylko nie będzie zbilansowany, ale wręcz obarczony rekordowym deficytem, przekraczającym 100 miliardów złotych i naruszającym konstytucyjny zakaz zadłużania państwa na kwotę wyższą niż 60% PKB.

Kwestia podatków również nie świadczy dobrze o prawdomówności rządu. Już dziś wiadomo, że od przyszłego roku wprowadzony zostanie m.in. podatek cukrowy, podatek od alkoholi sprzedawanych w małych opakowaniach czy aktualnie zawieszony podatek handlowy. Podwyżkom ulegną ponadto abonament RTV, podatek od nieruchomości czy opłata targowa.

Oczywiście w obronie rządu można by podnieść argument, że deficyt budżetowy i wprowadzane celem jego choć częściowego zrekompensowania podatki są wynikiem niespodziewanych okoliczności, jakimi były w tym roku epidemia koronawirusa i wywołane nią (czy raczej rządowymi środkami do jej zwalczania) spowolnienie gospodarcze.

Jak jednak zauważa Jacek Sierpiński, członek wspierający naszego Stowarzyszenia, znaczna część radykalnie zwiększonych w tym roku wydatków budżetowych nie miała nic wspólnego z wspieraniem systemu ochrony zdrowia czy ratowaniem upadających na skutek lockdownu przedsiębiorstw. Rząd w czasie pandemii i kryzysu uznał bowiem za stosowne podnieść sumy przeznaczane m.in. na infrastrukturę drogową, wojsko i policję, subwencje dla górnictwa, czy świadczenia socjalne takie jak „500+” i 13. emerytura.

Wspomniane wyżej wydatki po części musiały być zaplanowane wcześniej, ale zwyczajnie nie zostały one ujęte w budżecie, by pomóc lansować tezę o zbilansowaniu budżetu państwa, częściowo zaś stanowiły próbę przedwyborczego kupienia sobie poparcia obywateli za ich własne pieniądze. Jednakże w obu przypadkach nie można ich usprawiedliwić nagłą pandemią COVID-19.

Rzeczą oczywistą dla libertarian jest fakt, że obywatele są w stanie dysponować swoimi pieniędzmi w sposób lepiej odpowiadający ich potrzebom, niż gdy środkami tymi zarządza państwo. Poza efektywnością wydatkowania pieniędzy bieżąca sytuacja uwydatnia ponadto jeszcze kwestię odpowiedzialności za ich wydawanie. Urzędnicy państwowi nie ponoszą jej bowiem niemal wcale; bieżącą obywatelską kontrolę nad wydatkami państwa uniemożliwiają kłamstwa i sztuczki księgowe ukrywające rzeczywistą sytuację budżetową, a gdy prawda ostatecznie wychodzi na jaw, to jedynym, co może zrobić podatnik, jest poniesienie konsekwencji lekkomyślnego zachowania włodarzy poprzez wyższe podatki, większą inflację i coraz mniejszą stabilność finansów publicznych.

Jedynym remedium na tę sytuację może być masowy społeczny opór wobec niekontrolowanych wydatków rządowych i groźba utraty przez rząd poparcia w wyborach. Bez tego nie ma już wątpliwości, że ani Konstytucja, ani nawet kryzys gospodarczy nie są w stanie powstrzymać polityków przed pogłębianiem długu publicznego w imię doraźnych korzyści.

Zachęcamy Was do dzielenia się Waszymi opiniami na ten temat w sekcji komentarzy, jak również do zapoznania się z pełną analizą nowelizacji budżetu dokonaną przez Jacka Sierpińskiego.

Stowarzyszenie Libertariańskie

Skomentuj

*