2

Rafał Trąbski – Czy „własność prywatna” jest rzeczywiście prywatna?

W systemie państwowym tzw. własność prywatna nie istnieje, jest fikcją prawną. Oczywiście, w szerokim rozumieniu tego terminu można mówić o tzw. własności prywatnej. W wąskim, ścisłym rozumieniu, własność prywatna to absolutny monopol na dysponowanie danym dobrem. Taki absolutny monopol jest fikcją, gdy istnieje państwo, które dokonuje „legalnego” wywłaszczenia opodatkowując to dobro, obrót nim lub jego użytkowanie.

W szerokim, powszechnym rozumieniu, „własność prywatna” tak naprawdę jest dziwnym tworem, który funkcjonuje bardziej jak rodzaj współwłasności państwowo-prywatnej. Niektórzy nawet sugerują, jakoby państwo stanowiło gwaranta tej własności i jej źródło. Nie zamierzam spierać się z takim ujęciem sprawy, natomiast nie ulega wątpliwości, że „własność prywatna” w systemie państwowym oznacza nie monopol na dysponowanie danym dobrem, lecz formę wykluczenia z dysponowania nim wszystkich podmiotów oprócz:

1. Tak zwanego właściciela,
2. Państwa.

Właściciel może decydować o współwłasności, najczęściej może nawet ją zbyć, podarować, skonsumować lub zniszczyć, pod warunkiem, że pewną część odda państwu. Każdy rodzaj własności jest w jakimś % własnością państwa – z każdym rokiem proporcja własności państwowej i prywatnej zmienia się na korzyść państwowej, pod warunkiem zachowywania stałej wartości dobra. W praktyce osoba pozbawiona dochodu, który pozwoliłby jej pokrywać stale kwotę wywłaszczenia, po pewnej liczbie okresów, utraci niemal 100% swojej własności na rzecz państwa (lub 100% w przypadku podatku ryczałtowego). Tak więc w praktyce tzw. własność prywatna jest czymś, co można by nazwać „płynną współwłasnością”, stale przechodzącą z rąk „właściciela prywatnego” do rąk właściciela państwowego.

Tak więc nawet, jeśli ktoś utrzymuje, że państwo jest „gwarantem” i „źródłem” własności prywatnej, to musi zgodzić się też z faktem, że jest też jej głównym wrogiem i destruktorem, ostatecznym przywłaszczycielem, a „własność prywatna”, którą gwarantuje, jest tak naprawdę „współwłasnością” na bardzo nieuczciwych warunkach.

–––

Dodatkowo:

Ktoś mógłby zasugerować, że bez państwowego gwaranta tytułów własności, ich posiadacze i tak potrzebowaliby na ogół jakiegoś prywatnego egzekutora prawa, który chroniłby ich tytuły przed fałszywymi, nieuprawnionymi roszczeniami ze strony osób trzecich. Jest też prawdą, że właściciele nabywaliby zapewne taką ochronę od tych organizacji za opłatą. Można spierać się o to, czy nieuiszczanie takich opłat musiałoby oznaczać, że na pewno taki właściciel utraci ostatecznie kontrolę nad danym dobrem wskutek działania rabusiów, czy też nie. Jednakże nie to jest istotą problemu. Jest nią różnica między państwowym „gwarantem” praw własności, który nie „oferuje ochrony” tytułów własności dobrowolnie, lecz narzuca ją przemocą, a prywatnym rynkiem takiej ochrony. Rzecz jasna niektóre podmioty zapewne wybrałyby model „państwowy”, stając się gangami narzucającymi swoją „ochronę”, jednakże byłyby to po prostu nielegalne akty przestępcze, przed którymi wolno się bronić. Inną kwestią jest to, czy i w jakim stopniu drobni właściciele potrzebują ochrony swoich tytułów własności ze strony dużej, monopolistycznej organizacji; czy nie wystarczy im „wzajemna” ochrona na poziomie lokalnych wspólnot i stowarzyszeń, a w niektórych przypadkach – indywidualna samoobrona.

Rafał Trąbski

2 komentarze

  1. Reply
    Emanuel says

    To jest właśnie przykład liberalnej utopii.

  2. Reply
    Dań says

    Oczywiście że własność sama w sobie jest fikcją oraz prawnie chronionym monopolem na daną rzecz. Wszystkie rzeczy z których korzystamy tworzone są z zasobów naturalnych zawartych nad i pod ziemią które są własnością kogo? I dlaczego jakikolwiek produkt stworzony z tych zasobów ma być czyjąś własnością? Jest wiele produktów, figurek, pamiątek itp. wykonywanych z zasobów morskich i przymorskich. Kto jest właścicicelem morza? I dlaczego produkty wykonane z jego zasobów mają być cudzą własnością? Nie ma czegoś takoego jak własność prywatna, induwidualna, kolektywna, publiczna, społeczna itp. Istnieje tylko dominium (władztwo) nad daną rzeczą, bryłą materii, chronione prawnie.

Skomentuj

*