Brak komentarzy

Przeciw Państwu: Biografia Murraya N. Rothbarda – recenzja Łukasza Frontczaka

Właśnie skończyłem czytać biografię Murraya N. Rothbarda pióra Justina Raimondo i muszę przyznać, że jest to kawał solidnej książki opisującej życie i twórczość człowieka, który pod względem ideowym i intelektualnym był przeciwieństwem Karola Marksa.

Dzięki „Przeciw państwu” każdy czytelnik dzieł Murraya Newtona Rothbarda staje przed możliwością głębszego zrozumienia, czym kierował się Rothbard przyjmując konsekwentne libertariańskie i anarchokapitalistyczne stanowisko. Śledzimy całe życie Rothbarda, jego źródła inspiracji, chwile zwątpienia i triumfów, konflikty i historie niezwykłych przyjaźni. Dzięki tej biografii przestaje on być li tylko „wielkim myślicielem”. Przed oczyma czytelnika wyświetla się obraz żywego człowieka, który stawał w obliczu wyzwań i dramatów. Choć autorem książki jest bliski współpracownik “Mr Libertarian”, to absolutnie nie jest to pozycja hagiograficzna. Możemy bowiem przeczytać o Rothbardzie takim, jakim był i można bez wątpienia dostrzec w jego życiorysie kilka błędów, ale… któż ich nie popełnia?! Dzięki temu mamy przynajmniej pewność, że książkowy opis dotyczy prawdziwej postaci, a nie fanowskiego wyobrażenia pełnego idealizacji.

Jest to ważne szczególnie w kontekście umiejscowienia Rothbarda w gronie najważniejszych promotorów wolności, a te – mam wrażenie – wciąż świadczy o niedocenieniu jego dorobku. Pomimo faktu, iż się to zmienia i na pewno książka Raimondo może w tym pomóc, to nadal większą sławą jako „orędownicy kapitalizmu” cieszą się Adam Smith, Milton Friedman, Ayn Rand, Friedrich August von Hayek czy nawet Ludwig von Mises.  Tymczasem wszyscy oni, pomimo swoich zasług, nie stworzyli tak konsekwentnej teorii ekonomiczno-polityczno-społecznej, jak Murray Rothbard. Podczas gdy tamci zatrzymali się na żądaniu wolności dopuszczając pewien stopień jej braku, Rothbard z całą stanowczością domagał się wolności bez żadnego ale. Nawet jeśli musiał przypłacić to konfliktami personalnymi, przez które tracił sojuszników.

Jak w każdej biografii bardzo interesujący jest rys historyczny, czyli to, co dzieje się niejako w tle życiorysu Rothbarda. Szczególnie fascynująca jest dla mnie część opisująca jego dzieciństwo, dorastanie i pierwsze lata studiów. Przed oczami czytelnika pojawia się interesujący obraz USA, dzięki któremu można dostrzec, że szaleństwo XX w., polegające na zanurzaniu się mas w poparciu dla strasznej ideologii komunizmu, dotarło również za Ocean i miało silny wpływ na dalszy rozwój wydarzeń, który skutkował zimną wojną – a był to okres, w którym socjaliści zwalczali komunistów. I właśnie w takich wariackich czasach przyszło żyć i tworzyć Rothbardowi!

I być może jest to pewien rechot losu, że w czasie, gdy zło zdawało się tryumfować, to w tym samym okresie rozkwitały i dojrzewały poglądy jednego z największych jego wrogów. Jednakże, gdy czytamy życiorys Rothbarda, można odnieść też wrażenie, że to właśnie komunistyczne szaleństwo miało na niego decydujący wpływ, bowiem dzięki temu był w stanie dostrzec jego destrukcyjną naturę. A nie dotyczyła ona wyłącznie tragedii za żelazną kurtyną, bowiem – jak wywnioskował Rothbard – niebezpieczeństwo czai się również w Waszyngtonie, czego po II wojnie światowej nikt nie chciał dostrzec. Wszyscy skupiali się na Związku Sowieckim, choć – jak wykazał Mises – każda wspólnota socjalistyczna jest skazana w dłuższej perspektywie na samozagładę.

Rothbard wskazał prawdziwego wroga – PAŃSTWO we wszelkich jego odmianach. Państwo i jego klakierów, którzy dążą do rozrostu władzy i kontroli celem usprawnienia systemowej grabieży. I choć mur berliński upadł, a oficjalnie pozostało jedynie kilka jawnie komunistycznych państw, to zagrożenie nie minęło. Wciąż ścieramy się z wrogiem, który po lekkim powiewie wolności lat 90. XX w. podnosi znów łeb. Dowodów nie trzeba szukać daleko. Wystarczy spojrzeć na działania obecnego polskiego rządu. Przesłanie Rothbarda pozostaje wciąż aktualne.

Łukasz Frontczak, Między myślą a słowem
Licencja tekstu: cc-by 3.0
Licencja zdjęcia: cc0

PS. Polskie wydanie książki zostało zrealizowane w iście wolnościowy sposób. Stowarzyszenie Libertariańskie zorganizowało projekt crowdfundingowy na portalu PolakPotrafi.pl, który okazał się wielkim sukcesem. To taki dodatkowy „atucik”:).

Skomentuj

*