Brak komentarzy

Prywatne drogi w krajach nordyckich

Zwolennicy aktywnej ingerencji rządu w gospodarkę często uzasadniają swoje stanowisko koniecznością zapewniania przez państwo dóbr publicznych takich jak drogi, których sektor prywatny rzekomo nie byłby w stanie budować i utrzymywać.

Powszechne jest również podawanie jako przykład dobrze działającej upaństwowionej gospodarki krajów nordyckich. Jak na ironię jednak, w krajach takich jak Szwecja i Finlandia większość dróg znajduje się w rękach prywatnych.

Dwie trzecie dróg w Szwecji należy do kilkudziesięciu tysięcy stowarzyszeń zrzeszających osoby prywatne mieszkające wzdłuż danej drogi, z których ponad połowa nie otrzymuje od państwa żadnych subsydiów. Stowarzyszenie zarządzające drogą odpowiada za jej utrzymanie i dokonywanie niezbędnych napraw, których koszty dzielone są pomiędzy współwłaścicieli. Stowarzyszenia nie pobierające wsparcia z publicznych pieniędzy mają przy tym prawo ograniczenia ruchu lub wręcz całkowitego zamknięcia drogi dla samochodów. W 2001 roku rządowy raport wykazał, że ten sposób zarządzania jest o około połowę mniej kosztowny niż typowe drogi będące własnością państwa.

Podobny system obowiązuje w Finlandii, gdzie tylko jedna piąta dróg nie jest prywatna. Rząd pokrywa część kosztów związanych z utrzymaniem dróg, obliczając wysokość przyznanej subwencji na podstawie czynników takich jak ruch panujący na drodze i liczba domów, do których ta dochodzi. Powierzenie zarządu nad drogą lokalnym kooperatywom zamiast urzędnikom zapewnia jednakowoż, że droga utrzymywana będzie w należytym, odpowiadającym lokalnej społeczności stanie – osoby za to odpowiedzialne są bowiem tymi samymi, które z rzeczonej drogi będą korzystać.

Gdy więc następnym razem usłyszymy, że gdyby nie państwo, to nie mielibyśmy dróg, warto wówczas powołać się na przykład Finlandii i Szwecji – dwóch rozbudowanych państw dobrobytu, w których większość dróg jest prywatna.

Stowarzyszenie Libertariańskie

Skomentuj

*