Brak komentarzy

Polski Nowy Ład – stara szkoła etatyzmu

Najgorętszym omawianym w mediach tematem mijającego tygodnia był niewątpliwie tak zwany Polski Ład – zapowiedziany w ubiegły weekend przez Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego program przemian społeczno-gospodarczych, jakie rząd zamierza w najbliższym czasie wprowadzić w życie. Jest on reklamowany jako sposób na odbudowę zniszczeń, które w polskiej gospodarce poczyniła pandemia COVID-19 oraz na zapewnienie Polkom i Polakom jeszcze lepszego poziomu życia niż do tej pory.

Jak jednak należałoby ocenić obiecywane reformy z perspektywy libertariańskiej i czy rzeczywiście mogą one z sukcesem osiągnąć zamierzone cele?

Jeśli spojrzeć tylko na postulaty eksponowane przez rząd w mediach, cały projekt może się wydawać zaskakująco korzystny dla podatnika, zważywszy na dotychczasową tendencję partii rządzącej do podwyższania obciążeń fiskalnych. Szczególnie atrakcyjny – choć też zdecydowanie spóźniony, z uwagi na wieloletnią stagnację w tym zakresie – wydaje się być postulat zwiększenia kwoty wolnej od podatku do 30 tysięcy złotych.

Niestety, po zagłębieniu się w szczegóły szybko można dostrzec istotny kruczek, którym partyjni decydenci już tak chętnie się nie chwalą. W parze z podwyżką kwoty wolnej od opodatkowania ma bowiem iść utrata przez obywateli możliwości odliczenia od podatku dochodowego obowiązkowej składki zdrowotnej, co w znacznej mierze zniweluje korzystny wpływ wyższej kwoty wolnej na portfele osób zarabiających poniżej krajowej mediany i w jej okolicach. Dla osób zarabiających więcej zmiana sposobu rozliczenia składki spowoduje wręcz, że pomimo wyższej kwoty wolnej od podatku zapłacą oni wyższy PIT niż dotychczas.

Kolejne wzbudzane przez „Polski Ład” wątpliwości są natury pragmatycznej. Obniżanie podatków – choć samo w sobie jak najbardziej dobre i pożądane – powinno iść w parze z proporcjonalną redukcją wydatków rządowych, aby nie powodować wzrostu inflacji i długu publicznego. Propozycje Prawa i Sprawiedliwości idą natomiast w dokładnie przeciwnym kierunku: zwiększania państwowych dopłat, liczby państwowych inwestycji i szeroko pojętej obecności Skarbu Państwa w gospodarce. Takie połączenie nie może się dobrze skończyć – szczególnie w kraju będącym w europejskiej czołówce pod względem tempa wzrostu cen, a jednocześnie na szarym końcu w zakresie udziału prywatnych inwestycji w Produkcie Krajowym Brutto (PKB).

Podsumowując – choć „Polski Nowy Ład” zawiera w sobie również kilka rzeczywiście liberalnych elementów (głównie w zakresie prawa budowlanego i rolnego) oraz ma zapewnić osobom o niższych zarobkach pewne niewielkie korzyści podatkowe, to w swoich fundamentalnych założeniach stanowi kontynuację i intensyfikację dotychczasowej polityki gospodarczej rządu – polityki etatyzmu, fiskalizmu i redystrybucjonizmu, która nijak nie pomoże produktywnej części gospodarki odbudować się po pandemii.

Stowarzyszenie Libertariańskie

Skomentuj

*