Brak komentarzy

Podsumowanie Pierwszego Ogólnopolskiego Forum Organizacji i Ruchów Wolnościowych

W sobotę 26 listopada 2016 r. w Sali Kolumnowej w budynku Sejmu, z inicjatywy posłów Jacka Wilka, Jakuba Kuleszy i Tomasza Jaskóły (klub Kukiz ’15) odbyło się Pierwsze Ogólnopolskie Forum Organizacji i Ruchów Wolnościowych, w którym uczestniczyło kilkunastu członków Stowarzyszenia Libertariańskiego. Wiceprezes Zarządu, Mikołaj Noga, wziął udział w pierwszej części panelu Synergia działań wolnościowych organizacji trzeciego sektora.

Rozpoczynające się w południe 26 listopada Forum Organizacji Wolnościowych było z pewnością jednym z największych wydarzeń szeroko pojętego środowiska wolnościowego w tym roku. W sejmie zebrało się około 300 osób reprezentujących kilkadziesiąt różnych organizacji.

Konferencja zorganizowana była przez „wolnościową” frakcję ugrupowania Kukiz ’15 – posłów Kuleszę, Wilka oraz Jaskółę, z których ten drugi prowadził całe wydarzenie, moderując panele oraz przywracając porządek, gdy było to konieczne. Pierwszy panel poświęcony był planowi Morawieckiego, odnośnie którego prelegenci wypowiadali się jednoznacznie sceptycznie. Nie ograniczyli się jednak do krytyki planu jako takiego, lecz skupili się na szczegółach planu, analizując dokładnie jego słabości (a także pozytywne aspekty, których kilka udało się dostrzec).

Kolejnym punktem było wręczenie nagrody im. Fryderyka Bastiata osobie zasłużonej w zakresie promocji myśli wolnościowej w przyjazny i przystępny dla przeciętnego odbiorcy sposób. Otrzymał ją znany wszystkim nie od dziś publicysta Stanisław Michalkiewicz.

Dalsza część wydarzenia skupiała się wokół szeroko rozumianego tematu współpracy organizacji wolnościowych. Najpierw uczestnicy mieli okazję wysłuchać wizji współpracy NGO oraz posłów przedstawionej przez posła Jakuba Kuleszę. Zaprezentowany przez niego pomysł Centrum Inicjatyw Wolnościowych ma być platformą ułatwiającą komunikację pomiędzy tymi dwoma środowiskami. Ma ona uprościć proces przekazywania posłom projektów ustaw, interpelacji, pomysłów na konferencje itp.

Następnie wystąpił poseł Jaskóła, który w motywującym i żywiołowym przemówieniu przedstawił swoje spojrzenie na sprawę współpracy środowiska, na które złożyło się:
1. Postrzeganie jednomandatowych okręgów wyborczych jako rozwiązania wiodącego do wolności i poprawy jakości struktur politycznych w Polsce,
2. Zagrożenie wolnorynkowych struktur sejmowych ze strony agentury, na którą rzekomo posłowie Kukiz ’15 są odporni, a w pozostałych środowiskach problem ten rozwiąże wprowadzenie ordynacji opartej o JOW,
3. Konieczność rozwoju lokalnych liderów, którzy później – korzystając z ordynacji JOW – będą działać politycznie. Ma to doprowadzić do obecności kilkudziesięciu, a nawet większej liczby wolnorynkowych posłów.

Kolejnym etapem była seria trzech paneli poświęconych synergii działań wolnościowych trzeciego sektora w tematach: współpracy, idei, postulatów oraz rozwiązań.
W pierwszym panelu prelegenci, odnosząc się do wystąpień posła Kuleszy i Jaskóły, zwracali uwagę na to, że polityka nie jest jedynym obszarem działania – wiele organizacji nie jest w stanie czerpać z tego tytułu zauważalnych korzyści, wartych poświęcania zasobów możliwych do wykorzystania w innych obszarach. Paneliści zwracali uwagę na niedocenioną przez posłów rolę NGO w promocji idei: liczba posłów o wolnościowych poglądach zasiadających w sejmie stanowi konsekwencję tego jak dobrze wolnościowe idee popularne są wśród wyborców.

Prelegenci zwrócili uwagę na fakt, iż na ten moment osoby o poglądach możliwych do zakwalifikowania jako wolnościowe stanowią 2-3% społeczeństwa i wizje ponad 100 wolnościowych posłów, przedstawione przez posła Jaskółę, są delikatnie rzecz ujmując oderwane od realiów. Bez solidnej pracy u podstaw, edukacji społeczeństwa, promocji idei klasyczno-liberalnej i libertariańskiej nie ma szans na jakiekolwiek zmiany. Proces ten nie jest możliwy do osiągnięcia w ciągu bieżącej kadencji sejmu – wymaga on dziesiątek lat wytrwałej pracy.

Obecne były także głosy, iż różnorodność, prześmiewczo określana niegdyś sloganem „prawica umacnia się poprzez podział”, stanowi siłę środowiska – pozwala na większą elastyczność, umożliwia szeroką współpracę przy konkretnych projektach i jest lepszym rozwiązaniem niż wewnętrznie skonfliktowany monolit, desperacko utrzymywany w kupie postacią silnego wodza i poddanych mu struktur zarządczych.

Kolejne panele skupiały się na kwestiach idei oraz postulatów. Wśród mówców wystąpił m. in. pan Kubań z PAFERE, opowiadający o szwajcarskich tradycjach samorządności oraz Jan Fijor, reprezentujący Instytut Carla Mengera, który przedstawił koncepcję stref EPPA oraz zarys możliwości ich implementacji w Polsce. Mikołaj Pisarski z KoLibra na przykładzie brytyjskiego Institute of Economic Affairs raz jeszcze przypomniał o niedocenianej roli trzeciego sektora w promocji idei – relacjonuje Mikołaj Noga.

15259716_1321677277864527_4445798517476734885_o

Na początek wielki plus za organizację takiego wydarzenia przez posłów Jakub Kulesza, Jacek Wilk, Tomasz Jaskóła. Ponad 300 uczestników, około 50 różnych organizacji w jednym miejscu, każdy z innymi pomysłami. Od razu widać nadzieję dla ruchu wolnościowego.

Pierwszy panel ekspercki, o planie Morawieckiego i każdy z prelegentów moim zdaniem w dobry sposób analizował problem. Marcin Chmielowski, Sławomir Mentzen czy Marek Kułakowski. Mógłbym dużo pisać na temat tego, co kto mówił ale, wyciągnę najlepsze zdania. Parafrazując, nie potrzebujemy planu, a jeśli już, to potrzebujemy 1000 planów, a z dnia na dzień administracji nie naprawimy, skoro administracja nie działa dobrze, to po co im dawać jeszcze więcej obowiązków. Drony, samochody elektryczne, loty w kosmos … – to tylko ładnie brzmiące słowa.

Kolejne panele i proponowany przez Jakuba Kuleszę pomysł stworzenia Centrum Inicjatyw Wolnościowych, gdzie będą powstawały ustawy i interpelacje. Pozwolę sobie się przy tym na chwilę zatrzymać. Pomysł jest na prawdę ciekawy, a na pewno odpowiada na potrzeby, ale czegoś mu brakuje. Większość, i to nie tylko wolnościowcy czy politycy, mają tendencje do tego, by gdybać o tym, jak być powinno. Jeśli w ten sam sposób będziemy do tego podchodzić, to stworzymy takie swoje „Plany Morawieckiego”. To jest wróżenie z fusów. Próbujemy ustalać zasady, choć i tak potrzebujemy pracy u podstaw.

Potrzebujemy badać to, co jest, tworzyć Centrum Analiz, sprawdzać agendę medialną, zmiany geopolityczne, badania uliczne itd. Skupmy się na obecnych realiach, by wiedzieć, co możemy planować, bo tak na prawdę, to jest nam do tego bliżej. Jeśli będziemy myśleć o przyszłości, to możemy się spierać czy np. prywatyzacja powinna być całościowa czy częściowa. Środowisko wolnościowe jest różne, nieprzypadkowo mówi się, że wolnościowcy umacniają się przez podział. Każdy sam jest sobie szefem, każdy z osobna „wie lepiej”.
I tu stawiam duży wykrzyknik, i tu proponuję, by tym zajęły się wszystkie NGO: wspierać ruchy wolnościowe badaniami, a nie rozwiązaniami! Ostatnie 2 lata i wybory pokazały odejście od ruchów globalistycznych. Należy zbadać przyczyny „wkurzenia” społeczeństwa na politykę i polityków. Pomoże nam to zrozumieć co należy zrobić, a czego nie. Pierwszy panel krytykował Plan Morawieckiego, wiec działajmy tak, by nie stworzyć naszego planu w ten sam lub analogiczny sposób.

Mam wrażenie, że na całym Forum pojawiły się dwa obozy, które proponowały swój sposób na wolnościowców:
1) obóz „róbmy wielkie zmiany”,
2) obóz „róbmy małe kroki”.

I tutaj, podczas kolejnego z paneli ktoś dobrze powiedział: zostańmy sobą. Róbmy to, co robimy, poza sejmem. Twórzmy klimat dla tej idei i bierzmy przykład z innych, nawet z konkurencji i partii Razem, która potrafi tworzyć akcje nie tylko w polityce, ale również w kulturze czy w formie happeningów.

Kolejny problem jaki dostrzegam, to wymaganie czegoś od siebie nawzajem nie dając jednocześnie nic od siebie. Chcemy tworzyć akcje, wychodzić na ulice, pojawiać się w mediach itd. Ale czy często wewnątrz samych organizacji planuje się to, jakie akcje przeprowadzać, jak najskuteczniej zachęcić ludzi do wyjścia na ulice, jak rozmawiać z mediami? Pojawił się głos z sali, że wolnościowcy nie mają swoich mediów. Mają! Tylko nie potrafią się zachować i mówić do tych mediów.

Wolne Miasto Łódź podzieliło się dość ciekawym spostrzeżeniem: ludzie gromadzą się wokół tych najsilniejszych. Coś w tym jest, warto się nad tym zastanowić.
Krzysztof Zając słusznie stwierdził, że potrzebujemy liderów. Właśnie! To jest podejście, które mi się podoba! Gdybym zadał pytanie, ilu ktoś zna polskich libertarian, wymieniłby może 2-3 osoby. Potrzebujemy liderów, potrzebujemy podejścia personalnego. Nie tylko promujmy wolność, ale promujmy siebie jako wolnościowców!

Kolejny panel, w którym Artur Dziambor zmusił mnie do myślenia i spekulacji na temat tego, jak wykorzystać program „Rodzina 500+”, skoro państwo i tak już wypłaca te pieniądze i nie ma możliwości, by jakikolwiek inny rząd je wstrzymał. Można by to, przykładowo, zamienić na bon edukacyjny i sprywatyzować szkolnictwo. Pomysł był o tyle ciekawy, że gdy ktokolwiek zapyta mnie o 500+, to powtórzę te słowa.

Janusz Korwin-Mikke, który siedział obok mnie przez całe Forum, ładnie komentował, czasami nawet zgadzałem się z tym, co mówił, tylko – niestety – gdy miał coś sensownego do powiedzenia, to mówił to pod nosem, a przy mównicy opowiadał dlaczego całe Forum nie ma sensu i że nikt nie ma racji. Zaczął się bronić, bo jak sądzę miał wrażenie, że Forum było skierowane przeciwko niemu. Raczej nikt nie miał takich zamiarów, nawet pojawiły się życzenia, by udało mu się wygrać wybory, ale show to show. Po wszystkim wyszedł z sali, razem z częścią osób, co dobrze podsumowano słowami, że mówienie w taki sposób, jak JKM, jest destrukcyjne: wychował on bowiem kilka pokoleń wolnościowców, którzy niestety mówią tak samo jak on i to samo, co on. Ja zawsze uważałem, i to będę powtarzał, że JKM jest bardzo dobrym publicystą, który potrafi mówić kontrowersyjnie i tak, by zachęcić ludzi do przyjścia na jego spotkania, ale niestety jest marnym politykiem.

Podczas kolejnego panelu dobrze zostały zanalizowane problemy wolnościowców na poziomie lokalnym. Podobały mi się słowa o potrzebie posiadania kręgosłupa moralnego i niezamykania się na ludzi.
Smuciło mnie zachowanie części uczestników. Widać było, że dla nich to spotkanie typowo towarzyskie. Duża część sali ignorowała uczestników i ich panele. Ja wysłuchałem wszystkich; nawet JKM, który nie zgadzał się ze wszystkimi z mówców, wysłuchał wszystkich aż do swojego wystąpienia. Pan Stanisław Michalkiewicz otrzymał nagrodę im. Fredrica Bastiata. Pan JKM był pierwszym, który wstał klaskać, a część z sali po prostu wyszła, bowiem zaplanowano wówczas przerwę kawową…

Podsumowując, widzę nadzieję, widzę możliwości, widzę potencjał. Są rzeczy, które trzeba naprawić: na pewno potrzeba współpracy i chyba po tym Forum pojawiła się taka możliwość. Padło hasło, by następne tego typu wydarzenie zorganizować za pół roku; ktoś proponował, że warto spotykać się nawet co kwartał. Myślę, że formuła spotkań raz w roku w zupełności wystarczy, ponieważ nie jest to forum towarzyskie, organizowane po to, by spotkać się ze znajomymi, a po to, by jednak konstruktywnie się sprzeczać.

Dziękuję, że mogłem wziąć udział w Forum! – opisuje swoje wrażenia i odczucia Krystian Książek.

cymj7zrwqaemisz-jpg-large

Poniżej znajduje się treść wystąpienia przygotowanego przez Mikołaja Nogę:

Wizja współpracy organizacji wolnościowych
W prezentacji posła Kuleszy pojawiła się myśl odnośnie niewykorzystanego potencjału w kontekście współpracy wolnościowych posłów oraz wolnościowych organizacji pozarządowych. Na Sali obecni są przedstawiciele wielu różnorodnych organizacji, dla których współpraca z politykami nie jest jednak priorytetem. Dla części z nas taka kooperacja będzie stanowić dużą wartość; dla innych nie.
W stu procentach zgadzam się z kwestią niedoskonałej komunikacji. Przedstawiona koncepcja Centrum Inicjatyw Wolnościowych powinna być dużym krokiem naprzód na tym polu. Jest nas już na tyle dużo, że kolejnym krokiem nie jest budowanie kolejnych organizacji, lecz poprawianie współpracy między tymi już istniejącymi. W dalszej części wypowiedzi wskażę możliwe rozwiązania tego właśnie problemu, z pewnej strony podobne do koncepcji przedstawionych przez posła Kuleszę.
Mam jednak również pewne obawy:
Rozumiem, że główną korzyścią ze zgłaszania projektów ustaw będzie sam rozgłos dla danego projektu, zwrócenie uwagi na konkretną sprawę. Szanse na wejście w życie tychże projektów są raczej minimalne, stąd wydaje się, że jedyne, co uzyskamy, to kilka dni rozgłosu tracąc zasoby na przygotowanie tych tekstów ustaw.
Podane przykłady: piwo pod chmurką, przejście na czerwonym świetle, dopuszczalność reklamy cydru, trudno określić dużym krokiem w stronę wolności. Nie kwestionujemy w ten sposób wad całego systemu: interwencjonizmu, silnej roli państwa w gospodarce i życiu obywateli, a jedynie zwracamy uwagę na pewne szczegóły, niedoskonałości.
Jestem przekonany, że to, czego pragnie większość z nas tu obecnych, to zmiany w zupełnie innej, większej skali. Obawiam się, że tego nie osiągniemy w ten sposób. Tego nie osiągniemy w tej kadencji, ani nawet w następnej. Społeczeństwo należy zmienić od podstaw, kwestionując błędne idee – osiągnięcie tego, na czym nam zależy, to zadanie na lata i wymaga działania w innych obszarach. W mojej opinii zamiast poświęcać czas na trafianie z naszymi ideami do sejmu, trzeba trafiać z nimi do umysłów ludzi.
Nasza wizja współpracy organizacji wolnościowych to kooperacja oparta na podejściu projektowym. Dla naszego Stowarzyszenia istotne jest, aby dobre pomysły były profesjonalnie realizowane.
SL jako takie stanowi narzędzie do realizacji projektów libertariańskich – pragniemy być platformą, na której libertarianie będą mogli się porozumieć, promować swoje wydarzenia, pozyskiwać zasoby, know-how i koordynować wysiłki.
Stowarzyszenie Libertariańskie nie ma ambicji wprowadzania ludzi do sejmu, wolimy pełnić rolę networkingową wobec projektodawców. Zdrowa współpraca naszym zdaniem to współpraca symetryczna – organizacje traktujące się na zasadach partnerskich. Pojawia się oferta, jest zainteresowanie i ustalenie szczegółów.
Jako platforma projektowa poszukujemy pomysłowych i kreatywnych koncepcji do zastosowania w społeczeństwie i biznesie w duchu szerokiego libertarianizmu. Jesteśmy otwarci na propozycje tworzenia badań lub analiz. Nasi działacze pracują w różnych branżach, stąd nasza oferta w tym zakresie jest pojemna.
Libertarianizm stanowi nowe spojrzenie na relacje społeczne i biznesowe, chętnie pomożemy w jego implementacji w tych obszarach.
W kwestii polityki – jesteśmy w sejmie na konferencji zorganizowanej przez Szanownych Posłów, więc odniosę się do tej sprawy.
Naszym zdaniem środowisko przywiązuje zbyt wielką wagę do polityki, co skutkuje późniejszymi konfliktami wewnątrz wielu organizacji. Interpelacje poselskie nie są rozwiązaniem problemów, z którymi borykają się Polacy. Chętnie wysłuchamy ofert, choć jesteśmy sceptyczni odnośnie koncepcji politycznego spajania naszego ruchu. Naszym zdaniem to właśnie wielość organizacji jest zaletą środowiska – pozwala na specjalizację i czerpanie płynących z tego korzyści.
Wiele organizacji koordynujących swoje wysiłki przy konkretnych projektach lepiej poradzi sobie w dynamicznej rzeczywistości od monolitu zamkniętego na otoczenie.
Wiele osób działających w organizacjach pozarządowych działa tam właśnie dlatego, że nie są zainteresowani działalnością polityczną. Wolą oni promować wolność gospodarczą np. poprzez edukację czy pracę u podstaw.
Naszym zdaniem to, co widać w sejmie: ilu posłów głosi wolnorynkowe idee, ilu głosuje za poszerzeniem zakresu wolności itd., jest skutkiem tego, co społeczeństwo myśli o wolnym rynku, kapitalizmie i szeroko rozumianej wolności. W różnorodności organizacji pozarządowych nasze postulaty lepiej trafiają do społeczeństwa niż to, co powiedzą dla swoich korzyści politycy.
Taka forma działalności jest o wiele bardziej otwarta: nie wymaga bycia ideologicznym wolnościowcem. Podejście projektowe pozwala na koordynowanie wysiłków osób, które wystarczy że zgadzają się w tym, co jest przedmiotem danego projektu.

Podsumowując:
1. Profesjonalizm i współpraca oparta o podejście projektowe drogą do koordynacji działań środowiska,
2. Sceptycyzm odnośnie polityki jako takiej – widzimy politykę jako coś, co ogranicza nasze możliwości, wyklucza część działaczy i niepotrzebnie zawęża nam pole działania,
3. Różnorodność naszego środowiska jest naszą siłą. To, nad czym można pracować, to położenie większego nacisku na transparentność przy wspólnych projektach oraz profesjonalizm.

Osobną relację możecie przeczytać również na stronie Gazety Liberty, oraz obejrzeć na stronie Tomasza Agenckiego.

15235758_1320256714673250_4880029091504299303_o

Skomentuj

*