Brak komentarzy

O co chodzi w Deklaracji z Great Barrington?

Od końca września Polska – a wraz z nią wiele innych krajów w Europie – zmaga się z drugą falą epidemii koronawirusa SARS-CoV-2. Rząd, którego przedstawiciele jeszcze niedawno, wbrew prognozom epidemiologów, przekonywali, że „wirus został zwalczony”, a „pandemia skończy się do połowy października”, dziś przywracają kolejne obostrzenia znane nam z miesięcy wiosennych. O ile w marcu i kwietniu zamknięcie znacznej części gospodarki pozwoliło – kosztem ogromnego jej osłabienia – uniknąć gwałtownego wzrostu zachorowań, o tyle nikt już nie ma wątpliwości, że wraz z nadejściem jesieni dobra passa Polski w tej pandemii się skończyła. Kurczące się w przerażającym tempie zasoby systemu państwowej opieki medycznej i chaotyczne działania przedstawicieli władzy dają wyraźny dowód na to, że rząd, kupiwszy sobie za cenę drastycznego zubożenia znacznej części swoich obywateli kilka miesięcy względnego spokoju, nie wykorzystał tego czasu na jak najlepsze przygotowanie się do drugiej fali zachorowań, lecz zwyczajnie go zmarnował.

Nic więc dziwnego, że w obliczu zagrożenia kolejnym lockdownem, mogącym ostatecznie dobić gospodarkę naszego kraju, z nową mocą powróciła dyskusja na temat optymalnego modelu radzenia sobie z epidemią przez poszczególne państwa. Wśród pojawiających się w tym temacie głosów kilka zasługuje na szczególną uwagę.

Pierwszym jest opublikowana na początku października Deklaracja z Great Barrington. Pod tym dokumentem autorstwa trojga profesorów medycyny podpisało się do dzisiaj blisko 40 tys. praktykujących lekarzy oraz naukowców z dziedziny zdrowia publicznego, jak również ponad pół miliona internautów. Ponieważ Deklarację na jej stronie internetowej może podpisać każdy, wśród sygnatariuszy pojawiła się również pewna liczba nazwisk ewidentnie fałszywych. Stało się to często powtarzanym argumentem przeciwników tego dokumentu, lecz nie jest istotne dla samej jego treści.

Autorzy Deklaracji zwracają w niej uwagę na katastrofalne ekonomiczne, społeczne i w konsekwencji również zdrowotne konsekwencje przymusowego zatrzymywania gospodarki przez rządy. Wychodząc z założenia, że wirus w nieproporcjonalnie duży sposób zagraża osobom starszym, postulują oni zastosowanie modelu tzw. ukierunkowanej ochrony – izolacji osób starszych i innych znajdujących się w grupie wysokiego ryzyka przy jednoczesnym zezwoleniu osobom młodym na swobodną partycypację w życiu ekonomicznym i społecznym. Zdaniem Autorów pozwoli to w drodze naturalnych zakażeń koronawirusem wykształcić w społeczeństwie odporność stadną, minimalizując przy tym zarówno liczbę osób zmarłych na COVID-19, jak i straty dla gospodarki.

Odmienne od sygnatariuszy z Great Barrington stanowisko prezentuje opublikowany w ubiegły czwartek w prestiżowym periodyku medycznym „Lancet” konsensus ponad trzydziestu naukowców, lekarzy i epidemiologów, podsumowujący dotychczasowe badania naukowe nad SARS-COV-2 i dynamiką jego rozprzestrzeniania się.

Publikujący na łamach „Lancetu” wskazują, że pomimo niskiej śmiertelności wśród osób młodych COVID-19 pozostaje również dla nich groźną chorobą. Samo zwalczenie wirusa przez układ odpornościowy w wielu przypadkach nie kończy bowiem rozstroju zdrowia przezeń wywołanego. Nie jest jeszcze znany pełen zakres powikłań po zakażeniu, ale już wiadomo, że mogą się one utrzymywać nawet przez wiele miesięcy. Grozi to długotrwałym lub wręcz permanentnym uniemożliwieniem pracy wielu osobom w wieku produkcyjnym, co w oczywisty sposób również będzie miało bardzo negatywne skutki dla gospodarki. Na domiar złego odporność nabyta po przejściu choroby jest stosunkowo krótkotrwała (znane są przypadki powtórnych zakażeń), co zdaniem Autorów uniemożliwia skuteczne zbudowanie odporności stadnej i czyni oparte na niej strategie walki z epidemią skazanymi na porażkę. W konkluzji Autorzy stwierdzają, że ograniczenia funkcjonowania gospodarki, pomimo ich szkodliwości, mogą być jedynym wyjściem dopóty, dopóki państwa nie zaimplementują u siebie skuteczniejszych sposobów ograniczania rozprzestrzeniania się choroby.

Trzecim istotnym głosem w debacie jest opublikowane również 15 października stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

W jego ramach WHO podziela co prawda zdanie wyrażone w „Lancecie” dotyczące nieskuteczności strategii zakładających uodpornienie znacznej części populacji poprzez wystawianie jej na zakażenie koronawirusem, ale jednocześnie przywiązuje podobnie dużą wagę do opłakanych skutków lockdownów co Autorzy Deklaracji z Great Barrington. Światowa Organizacja Zdrowia odradza rządom wykorzystywanie możliwości zamknięcia gospodarek i zmuszania ludzi do pozostawania w domach jako głównego sposobu zwalczania rozprzestrzeniającej się choroby ze względu na nieproporcjonalnie wysokie straty, jakie przynosi to obywatelom – zwłaszcza najuboższym. Zamiast tego zaleca skupienie się na interwencjach celowych – testowaniu obywateli na obecność koronawirusa, identyfikowaniu ognisk zakażeń i izolowaniu tychże.

I choć przedstawione wyżej stanowiska różnią się w swojej ocenie właściwego sposobu na walkę z pandemią, to wszystkie trzy są zgodne w zakresie nieproporcjonalnie wysokich kosztów, jakie niosą ze sobą lockdowny.

Jako Stowarzyszenie Libertariańskie nie zabieramy głosu w kwestiach stricte medycznych, jednak z perspektywy zarówno ekonomicznej, jak i etycznej zdecydowanie podzielamy pogląd, że należy robić wszystko, by ograniczyć rozprzestrzenianie się choroby bez przymusowego zamykania gospodarki i ograniczania swobody poruszania się obywateli.

Stowarzyszenie Libertariańskie

Skomentuj

*