Brak komentarzy

Łukasz Frontczak – Tragedia okazją do politycznego zjednoczenia?

Pamiętacie żałobę po śmierci papieża Jana Pawła II? Pierwszy tydzień po katastrofie smoleńskiej? Ja pamiętam. I nie mam złudzeń, że zabójstwo prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, nie zmieni na lepsze krajobrazu polskiej polityki.

Gdy zmarł papież, Polacy wydawali się być zjednoczeni bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. W 2005 roku podziały można było jeszcze choć na chwilę zasypać. Jednakże już dwa lata później oglądaliśmy w telewizji najbardziej brutalną kampanię wyborczą w historii polskiej polityki. Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska – Jarosław Kaczyński i Donald Tusk – podzielili społeczeństwo na dwa obozy, które walczą ze sobą już niemal 15 lat.

Tej walki nie powstrzymał żaden z momentów refleksji, które w międzyczasie nastąpiły. Taką historyczną chwilą miała być m.in. „katastrofa smoleńska”. Jak jednak śpiewał wtedy profetycznie raper Tede:

„(…)
ci politycy, żołnierze, to samo było z papieżem,
całe to sztuczne przymierze, kurcze ja w to nie wierzę,
(…)”

I miał rację. Po „katastrofie” było jeszcze gorzej. Obie główne strony politycznego sporu zaczęły cynicznie wykorzystywać temat śmierci pasażerów Tu-154M.

***
Obserwuję uważnie, co się dzieje w mediach tradycyjnych i społecznościowych po wczorajszych wydarzeniach w Gdańsku. Już wczoraj do ofensywy ruszyła machina eskalacji wzajemnej pogardy. Z jednej strony „niezawodna” poseł Krystyna Pawłowicz, z drugiej zezwolenie ze strony portali internetowych na publikację przez czytelników nienawistnych komentarzy. Od rana natomiast, za pracę się wzięli ci, którzy niestety chcą wynieść z tej potwornej sytuacji jakiś zysk.

Najbardziej rzuciła mi się w oczy działalność osób opowiadających się za cenzurą Internetu. Zaczęło się od wymuszenia przez posła Jacka Protasiewicza na ministrze Joachimie Brudzińskim, aby policja ścigała człowieka, który zamieścił w sieci groźby wobec prezydentów Poznania i Wrocławia (słusznie). Tę sytuację od razu postanowił jednak wykorzystać człowiek historycznie i merytorycznie łączący ze sobą PiS i PO, czyli mecenas Roman Giertych, który na Twitterze napisał następująco:

„Pamiętacie Państwo sprawę walki z hejtem w Internecie? SN przyznał mi i R. Sikorskiemu rację. Kiedyś Adam Bielan powiedział mi, że również J. Kaczyński popierał odpowiedzialność gazet internetowych za treści komentarzy. Może ponadpartyjna inicjatywa ustawodawcza w tej sprawie?”.

Mamy tutaj jasny sygnał, w dodatku ze strony jednego z najważniejszych obecnie graczy politycznych w Polsce.

Co ciekawe, temat represji wobec portali i komentujących pojawił się po obu stronach barykady. Nie jest o tym jednak zbyt głośno. Wątek pojawił się głównie na Twitterze. Najgłośniej słychać wzajemne oskarżenia i hejt. TVP, bracia Karnowscy, „Gazeta Wyborcza” i TVN nakręcają festiwal nienawiści. A zagubieni obywatele za tym podążają dając upust negatywnym emocjom w Internecie. Sytuacja wprost idealna dla wszystkich polityków, którym od lat marzy się przejęcie kontroli nad treściami publikowanymi w sieci.

I tego się najbardziej obawiam. Obawiam się, że zabójstwo Pawła Adamowicza zostanie cynicznie wykorzystane przez polityków do wprowadzenia przepisów – takich czy innych – które w czasach „pokoju” spotkałyby się ze zbyt gwałtownym oporem społeczeństwa. Jakże chciałbym się mylić.

Łukasz Frontczak

Źródło obrazu: Pixbay

Skomentuj

*