1

Lawrence W. Reed – Frederic Tudor: przedsiębiorca, który sprowadził lód do Kalkuty

Śmiałe marzenie uczyniło z Frederica Tudora jednym z najbogatszych Amerykanów swoich czasów. Jednakże droga do sukcesu nie była wcale taka pewna.

Jest rok 1806. Masz dwadzieścia trzy lata, mieszkasz w Nowej Anglii i poszukujesz okazji do zbicia fortuny. Właśnie odrzuciłeś możliwość uczęszczania na Harvard za pieniądze swojego ojca, ponieważ przez ostatnie dziesięć lat twoją fascynacją był handel. Teraz, na własną rękę, musisz zdecydować się na działalność w jakiejś znanej gałęzi handlu lub rozpocząć z czymś zupełnie nowym.

Jest taki pomysł: wytnij gigantyczne bryły lodu ze stawów w mroźnym Massachusetts i załaduj je na statek zmierzający na jakieś skąpane w słońcu karaibskie wyspy – taka podróż zajmuje dwa tygodnie lub dłużej. Będziesz tam sprzedawać lód ludziom, którzy prawdopodobnie nigdy w życiu nie widzieli zamrożonej wody. Gdy tubylcy zasmakują twojego lodu, popyt na niego nie będzie mieć końca. Zadłuż się, aby to sfinansować, ponieważ długoterminowo to pewna inwestycja!

Czy jesteś szurnięty?

Dokładnie to zrobił w 1806 roku Frederic Tudor. Wielu ludzi uważało, że stracił rozum – przynajmniej do czasu, gdy w końcu uczyniło go to jednym z najbogatszych Amerykanów swoich czasów. Stworzył gałąź handlu, która przedtem nie istniała, przezwyciężył wielkie trudności i powszechne panujące przekonanie, że jego pomysł jest niemożliwy do zrealizowania, aż dorobił się słynnego tytułu „Króla lodu”.

Przedsiębiorcy tacy jak Tudor są osobliwi i fascynujący. Dostrzegają oni szanse, których inni nie widzą i posiadają odwagę, aby podjąć próbę wykorzystania tych szans. Mają ambitne plany. Doświadczają niepowodzeń i porażek, lecz wciąż prą do przodu. Jestem przekonany, że większość z nas nie docenia w pełni ich niezastąpionego wkładu w postęp ludzkości. Bez kobiet i mężczyzn gotowych marzyć i podejmować ryzyko życie mas byłoby wciąż z pewnością – słowami Tomasza Hobbesa – biedne, zwierzęce i krótkie. Byłoby takim, jakie było przez wieki zanim kapitalizm dał przedsiębiorcom możliwość osiągania swoich celów.

Droga do sukcesu Frederica Tudora nie była pod żadnym pozorem ani łatwa, ani pewna. Z jednej strony sam lód był darmowy, jako że pozyskiwał go z rodzinnego stawu. Trociny, które wykorzystywał do izolowania lodu również były za darmo, gdyż w tartakach postrzegano je jako odpad – właściwie byli zadowoleni, że Tudor je wywoził. Początkowo nie musiał martwić się o konkurencję, ponieważ był jedynym graczem na tym rynku. Odkrył jednak, tak jak zawsze zdarza się to przedsiębiorcom, że łatwiej było powiedzieć niż zrobić.

Swój pierwszy ładunek lodu wysłał na Martynikę w 1806 roku. To, co nie stopiło się po drodze, był w stanie sprzedać, ale ze stratą w wysokości 4,5 tysiąca dolarów. Jego trzy następne ładunki popłynęły na Kubę przynosząc jeszcze większą stratę. W 1812 roku został bankrutem i znalazł się w więzieniu dla dłużników – stał się pośmiewiskiem w środowisku próżnych, wszystkowiedzących bostońskich elit.

Dostarczanie lodu do gorących miejsc przypomina mi ten stary odcinek The Three Stooges (zacznij oglądać od 3:45):

 

To, co wydarzyło się później, najlepiej oddają słowa samego Tudora zapisane na okładce jego pierwszego dziennika:

„Ten, który poddaje się przy pierwszym odtrąceniu i bez wymierzenia drugiego ciosu traci nadzieję na powodzenie, nigdy nie był, nie jest i nie będzie bohaterem na wojnie, w miłości czy w handlu”.

Podążył za swoją radą i nie porzucił swoich marzeń. Zamiast tego stawił czoło problemom z nową werwą, uzbrojony w wiedzę, którą pozyskał na podstawie swoich wcześniejszych błędów.

Dziesięć lat po jego pierwszym, feralnym lodowym przedsięwzięciu Tudor osiągał zyski z regularnych dostaw lodu na Kubę. Ulepszenia izolacji i szybsze rejsy zaczęły się spłacać. Otworzył również dochodowe punkty sprzedaży lodu w południowych stanach. Wciąż jednak doświadczał sporadycznych nieszczęść. Gdy próbował sprowadzić owoce z Karaibów do Nowej Anglii, zapakował je w niesprzedany lód – cały ładunek zgnił zanim dotarł do konsumentów.

Tudor rozbił tak naprawdę bank w latach 30. XIX wieku, gdy podjął decyzję o sprzedaży lodu w indyjskiej Kalkucie. Pomyślcie o tym – 16 tysięcy mil rejsu do Kalkuty trwało w tamtych czasach cztery miesiące. Tudor załadował 180 ton lodu na swój pierwszy statek do Indii. Osiemdziesiąt ton rozpuściło się po drodze, lecz wciąż zdołał osiągnąć zysk, gdy sprzedał to, co zostało. Przez dwie następne dekady Tudor dostarczał pakiety zamrożonej wody przez pół świata do spragnionych Hindusów. Ciągle eksperymentował, aby odkryć lepsze i tańsze sposoby świadczenia usługi i to uczyniło go milionerem.

W fascynującej książce z 2002 roku zatytułowanej The Frozen Water Trade autor Gavin Weightman oddał hołd osiągnięciom „Króla lodu”:

„Od czasu, gdy dostarczył pierwszy lód z jeziora do Indii Zachodnich w 1806 roku aż po początki handlu w Kalkucie w latach 30. XIX wieku, uparcie trwał przy jednym przekonaniu: ludzie żyjący w klimacie tropikalnym zapłaciliby dobrą cenę za lód, gdyby tylko mogli go dostać. Mieszkańcy Hawany na Kubie i Brytyjczycy zlewający się potem w Kalkucie mogli produkować lody, chłodzić napoje i ulżyć sobie podczas upałów za pomocą lodu pozyskanego w Nowej Anglii z czystych stawów zasilanych wodą źródlaną. Mogli nawet cieszyć się kruchymi jabłkami Baldwin z sadów w Massachusetts oraz świeżym masłem z maselnicy, które Tudor pakował w beczki i rozmieszczał na pokładzie wzdłuż lodu”.

Historię Frederica Tudora, „Króla lodu”, psuje nieco jedna skaza. W niektórych tropikalnych lokalizacjach próbował uzyskać od miejscowych rządów wyłączność na sprzedaż lodu i często ją otrzymywał. Jednakże do tanga w tym brudnym biznesie trzeba dwojga, tak więc jeśli chcesz obwinić Tudora za poszukiwanie tego typu przewag, upewnij się, aby równie mocno obwinić rządy za wykorzystywanie władzy, aby je sprzedawać. W zasadzie jednak Tudor jawi się jako godny uwagi geniusz rynkowej przedsiębiorczości. Koniec końców jego sukces opierał się znacznie bardziej na polepszaniu losu zwykłych ludzi niż na uzyskiwaniu tymczasowych przysług od polityków.

Tudor zmarł w 1864 roku w wieku 80 lat. Handel lodem, który rozpoczął, stał się do tego czasu ogólnoświatowym biznesem pełnym przedsiębiorstw konkurujących o sprzedaż lodu w tak odległych miejscach jak Hongkong czy São Paulo. Na początku XX wieku, wraz z pojawieniem się na rynku maszyn produkujących lód, nikt nie mógł już zbić fortuny na dostarczaniu tego towaru za ocean. Handel lodem na głębokich wodach przeszedł do historii.

Carl Seaburg i Stanley Paterson zakończyli biografię Tudora z 2003 roku adnotacją o „olbrzymim wkładzie, który Frederic poczynił na rzecz życia codziennego społeczeństwa jego czasów”:

„Poprzez wykazanie, że transportowanie lodu na wielkie odległości było możliwe, poprzez nauczenie ludzi o jego znaczeniu w przechowywaniu żywności, poprzez zapoznanie ich z żywnością z innych stref klimatycznych dał początek całemu nowemu źródłu przychodów dla siebie i innych. Chciał zmonopolizować cały ten system, ale okazało się to niemożliwe. Wszak nie wynalazł lodu. Pozyskał go jedynie ze stawów i przetransportował tam, gdzie nie występował naturalnie”.

Czerpię radość z czytania i pisania o podejmujących ryzyko twórcach bogactwa takich jak Frederic Tudor, lecz wzdrygam się na myśl o wyłożeniu moich pieniędzy na jego marzenie z 1806 roku. Jestem wdzięczny, że nie czekał na pozwolenie ode mnie lub kogokolwiek innego, aby je spełnić.

Autor: Lawrence W. Reed

Źródło: FEE.org

Tłumaczenie: Łukasz Frontczak

Komentarz

  1. Reply
    Mateusz says

    Ciekawy artykuł. Główna zasada nie sluchaj innych, działaj!

Skomentuj

*