Brak komentarzy

Krzysztof Maczyński – Teoria dotycząca opodatkowania kryptowalut

Mam teorię. I to spiskową! Na temat opodatkowania przez państwo polskie transakcji kryptowalutowych.

Ministerstwo Finansów opublikowało kilka temu interpretację obowiązującego prawa, według której od sprzedaży oraz zamiany kryptowalut płaci się podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC), a także obowiązuje (to mniej więcej powszechnie zakładano) podatek dochodowy. Istnieją też inne niekorzystne i, jak to jest normą w biurokracji, nieraz absurdalne dodatki, np. stwierdzenie, że fiskus może wnioskować o zdarzeniach podatkowych na podstawie wykazów uzyskanych z giełd kryptowalut (ich udostępnienia od polskich giełd zażądał w marcu), kto, kiedy i ile kupował, jednak te same dane nie kwalifikują się jako dokumentacja poniesionych kosztów, w związku z tym nie mogą być w oparciu o nie odliczane przez podmioty gospodarcze od podstawy opodatkowania.

Niektórzy wezwali do założenia partii reprezentującej interesy osób wykorzystujących kryptowaluty, pojawiły się plany protestu w formie zgromadzenia publicznego pod Ministerstwem Finansów, okrzyknięto „strajk społeczności”.

I oto wczoraj ukazał się ministerialny komunikat, że to tylko opis status quo, jednak trwają prace nad jego zmianą. Dają się zauważyć wypowiedzi wyrażające odetchnięcie z ulgą…

Ale wiecie, że o to mogło od początku chodzić? Oni się wycofają z PCC. Liderzy protestów ogłoszą zwycięstwo. W tym być może podstawieni przez nich agenci, mający za zadanie trzymanie tego w ryzach i etykietowanie jako oderwanych od rzeczywistości marzycieli, a nawet sabotażystów procesu „wypracowywania rozsądnego kompromisu”, tych, którzy chcieliby, żeby, jak np. w Niemczech (pod pewnymi warunkami), podatków od kryptowalut nie było. (Zaznaczam, że na nikogo konkretnie nie wskazuję palcem, nawet tych, którzy w ten sposób innych napominali, bo nie mam pewności, czy pobudki konkretnej osoby były aż tak niecne. Niemniej jednak za niemal pewne uważam, że klasa rządząca jest nie tylko w stanie, ale wręcz rutynowo stosuje takie praktyki.) A rząd zgoli wszystkich równo na dochodowym i będzie miał znacznie łatwiej po takiej pacyfikacji, świśnięciu batem koło ucha, żeby go potem „dobrodusznie” schować za plecy, zostawiając „tylko” rózgę.

Krzysztof Maczyński

Skomentuj

*