Brak komentarzy

Karol Sobiecki – Sofizmaty edukacyjne

Dosyć trudno jest w dzisiejszych czasach być głosicielem zniesienia obowiązku szkolnego, całkowitej deregulacji prawa oświatowego i prywatyzacji szkolnictwa. Obowiązek szkolny, publiczne szkolnictwo, ścisły nadzór państwa nad procesem kształcenia nieletnich (w tym w szczególności ustalanie obowiązkowych podstaw programowych i metod kształcenia dopuszczalnych w szkołach) są uznawane za oczywiste i nieodłączne elementy naszej rzeczywistości społecznej, których odrzucenie jest nie do pomyślenia dla przeciętnego człowieka. Osoby takie jak ja są uważane za pomylone a wysuwane postulaty traktowane jak absurdy. Często odczuwam wręcz wrogość w stosunku do mnie, gdy decyduję się otwarcie mówić o swoich poglądach w tej kwestii.

Taki stan rzeczy mocno utrudnia rzeczową dyskusję, ponieważ przepaść między moim spojrzeniem na system edukacji a przekonaniami większości jest tak ogromna, że natychmiast wywołuje silne emocje wśród obu stron debaty i w praktyce uniemożliwia jakąkolwiek nić porozumienia oraz argumentowanie (żeby móc argumentować, trzeba mieć choć jedną wspólną podstawę, do której obie strony dyskusji mogą się odwołać, a w tym przypadku różnica jest nawet na poziomie definicji podstawowych pojęć i przyjęcia określonej hierarchii wartości). Nierzadko dyskusja z braku czasu i chęci jednej lub obu stron ogranicza się do zarzucania siebie nawzajem krótkimi tezami, które dla wypowiadającego stanowią oczywistość wymagającą bezwzględnego potwierdzenia przez oponenta (brak tego potwierdzenia jest „karany” ad personam i zaognieniem emocji). Tezy te zwykle przyjmują postać pytań retorycznych lub zdań oznajmujących zawierających implikację X → Y, przy czym nie udowadnia się, że faktycznie Y ma jakikolwiek związek z X, uznając ten związek za oczywisty. W pewnym momencie ad personam i inne (zupełnie zbędne) „ozdobniki” zaczynają stanowić większość wypowiedzi obu stron.

Temat systemu edukacji dotyka mnie osobiście, dlatego z dużym trudem przychodzi mi się wobec niego zdystansować i „na zimno”, bez emocji, prowadzić rzeczową argumentację. Czasy szkolne odebrałem i pamiętam jako traumatyczne doświadczenie, które bezpowrotnie odmieniło na gorsze całe moje życie. W dodatku moje przekonania etyczne każą mi patrzeć na to doświadczenie przez pryzmat takich pojęć jak zbrodnia, sprawiedliwość, krzywda, zadośćuczynienie. W związku z tym w dyskusji łatwo wyprowadzić mnie z równowagi mówiąc rzeczy, które dla przeciętnego człowieka brzmią zupełnie normalnie, a dla mnie stanowią niedopuszczalną herezję. Dlatego często się unoszę emocjami i staję się niemiły, za co serdecznie przepraszam wszystkich, których kiedykolwiek uraziłem. Jednocześnie proszę o odrobinę wyrozumiałości, ponieważ dla mnie obowiązek szkolny i nadzór państwa nad edukacją są tak samo kontrowersyjne jak dla Was, drodzy oponenci, kontrowersyjny jest brak tychże. Gdy ktoś neguje moje poglądy, a już szczególnie gdy ktoś odmawia mi prawa do odczuwania procesu, jakiemu zostałem poddany w szkole, jako traumatycznego przeżycia, to czuję się tak jak ofiara gwałtu, której nikt nie chce uwierzyć i której krzywdę wszyscy bagatelizują.

Mając powyższe na uwadze wypracowałem serię nawyków, które pozwalają mi uniknąć niepotrzebnych nieprzyjemności. Między innymi staram się nie podejmować dyskusji na temat szkolnictwa zarówno twarzą w twarz, jak i w Internecie, ponieważ wiem, że prawdopodobnie debata wymknęłaby się spod kontroli, wtargnęłyby w nią silne emocje i atmosfera zostałaby zepsuta, być może nawet mocno nadwyrężając moje relacje z rozmówcą. Żeby być w stanie przedstawić jakąkolwiek rzeczową argumentację, muszę znaleźć się we w pełni komfortowych warunkach, w których nikt i nic nie zakłóca mojego toku myślenia. Dlatego swoje przemyślenia zawarłem w formie szerokiego opracowania, w którym zamieściłem wszystkie swoje tezy, postulaty, argumenty, wnioski oraz cytaty i odniesienia do badań potwierdzających słuszność moich poglądów. Jeżeli jesteś tym zainteresowany/a, to zapraszam do lektury.

Jednakże jednostronna prezentacja myśli nie stanowi wymiany zdań, więc jeśli chciał(a)byś polemizować z moimi postulatami, to zapraszam do debaty w formie pisemnej, umożliwiającej chłodny namysł i dającej czas na odpowiedź. Jeśli jesteś chętny/a, to po pierwsze: zapoznaj się proszę z podlinkowanym wyżej opracowaniem, po drugie: podaj swoje argumenty w postaci „rozszerzonej”, tj. oprócz zwykłego zdania typu X → Y proszę również o dowód, że faktycznie
X → Y, najlepiej potwierdzony badaniami naukowymi. Z uwagi na powtarzające się argumenty zdecydowałem się stworzyć listę tych najpopularniejszych wraz z pytaniami pomocniczymi, „rozszerzającymi”, które ułatwią nam dyskusję –– proszę o odpowiedź na te pytania.

1. „Gdyby nie obowiązek szkolny, to wszyscy bylibyśmy analfabetami.”

– Czy istnieją jakieś badania potwierdzające korelację między obowiązkiem szkolnym a zanikiem analfabetyzmu? Przede wszystkim interesują mnie porównania społeczeństw zbliżonych do siebie (porównywanie Afryki do Europy nie ma sensu w tym kontekście z uwagi na różnorodność czynników niepozwalających stwierdzić korelacji).

– Czy historycznie w krajach, w których wprowadzano obowiązek szkolny, najpierw był obowiązek szkolny, po którym następował zanik analfabetyzmu, czy też może zanik analfabetyzmu nastąpił już wcześniej?

– Co ze zjawiskiem „wtórnego analfabetyzmu”? Czy zmuszanie do czytania nie skutkuje niechęcią do książek i w konsekwencji zanikiem czytelnictwa?

– Skąd pewność, że w dzisiejszych czasach można zastosować te same założenia, co w czasach minionych (XVIII–XIX wiek)? Czy wszechobecność słowa pisanego w naszym otoczeniu oraz szeroki dostęp do Internetu i bibliotek nie jest wystarczającym dowodem na to, że w dzisiejszym społeczeństwie europejskim praktycznie nie jest możliwe być analfabetą (tj. każdy prędzej czy później nauczy się czytać i pisać)?

2. „Gdyby nie obowiązek szkolny, to dzieci nic by nie robiły.”

– Proszę o potwierdzenie tezy badaniami naukowymi.

– Jak zbudowany jest ludzki mózg i w jaki sposób działa? Czy są jakieś badania neurobiologiczne potwierdzające, że przymus jest konieczny i sprzyja tworzeniu nowych połączeń nerwowych w mózgu?

– Co z naturalną ciekawością dziecięcą? Skąd ona wynika? Czy naturalna chęć do nauki nie jest narzędziem dostosowawczym wytworzonym na drodze ewolucji? Kiedy, w jakim wieku ta chęć zanika i dlaczego? Proszę o badania naukowe potwierdzające brak chęci do nauki i ewolucyjne przystosowanie człowieka do przymusu.

– Proszę o zdefiniowanie „nicnierobienia” i uzasadnienie, że jest ono zjawiskiem negatywnym. Co robi dziecko, kiedy „nic nie robi” i dlaczego jest to mniej ważne niż inne czynności? Proszę o badania naukowe potwierdzające mniejszą przydatność i konstruktywność, większą szkodliwość i/lub jakąkolwiek negatywność czynności wykonywanych podczas „nicnierobienia”.

– Skąd wniosek, że właśnie wiedza i umiejętności wymagane przez podstawy programowe są ważniejsze, bardziej przydatne, konstruktywne i/lub w jakikolwiek sposób bardziej pozytywne niż inne, lub że w ogóle są pozytywne? Gdzie można poczytać badania na temat np. przydatności wiedzy zdobytej w szkole w przyszłym życiu zawodowym?

– Skąd wniosek, że dzieci nic nie robią, gdy nie są zmuszane do nauki? Które dzieci nic nie robią, gdy nie są zmuszane do nauki? Czy intensywność „nicnierobienia” w domu nie jest przypadkiem wprost proporcjonalna do intensywności przymusu, jakiemu są poddawane dzieci w szkole? Skąd bierze się apatyczna nuda tak częsta u młodzieży szkolnej? Proszę o badania porównujące intensywność nauki i intensywność „nicnierobienia” u dzieci nauczanych w szkole tradycyjnej i dzieci nauczanych poza nią.

– Proszę o badania porównujące wyniki dzieci nauczanych w szkole tradycyjnej i dzieci nauczanych poza nią przy tej samej intensywności nauki (np. mierzonej w godzinach spędzonych na uczeniu się).

3. „Gdyby nie obowiązek szkolny, to dzieci zajmowałyby się wyłącznie zabawą.”

– Skąd przekonanie, że nauka i zabawa stanowią dwie rozdzielne czynności? Proszę o badania potwierdzające, że nauka dla samej nauki jest skuteczniejsza niż nauka poprzez zabawę.

– Znów: jak zbudowany jest ludzki mózg i w jaki sposób działa? Czy są jakieś badania neurobiologiczne potwierdzające, że przymus jest konieczny i sprzyja tworzeniu nowych połączeń nerwowych w mózgu lub choćby potwierdzające, że bez substancji wydzielających się do mózgu naturalnie podczas zabawy nauka jest w ogóle skuteczna.

– Proszę o przestudiowanie korelacji entuzjazmu uczniów z efektywnością kształcenia.

– Proszę o przestudiowanie badań dotyczących dziecięcych zabaw. Czym bawią się dzieci? Dlaczego się bawią? W co się bawią? Jaką funkcję w życiu dzieci pełni zabawa? Dlaczego ewolucja wyposażyła dzieci w skłonność do zabawy?

4. „Nie można eksperymentować na dzieciach! Te wszystkie szkoły demokratyczne, Montessori, homeschoolingi itp. to jakaś nowa moda i niesprawdzone metody nauczania. Szkoły tradycyjne są sprawdzone.”

– Kiedy powstał system edukacji w obecnym kształcie? A kiedy powstały pierwsze szkoły montessoriańskie, walfdorskie, deweyowskie, demokratyczne itp.?

– Ile jest dzieci uczących się poza szkołą tradycyjną?

– Proszę przejrzeć badania porównawcze prowadzone regularnie w krajach, w których edukacja poza szkołą jest od dziesięcioleci bardzo popularna.

– Czy obecny system nie jest eksperymentem? Co odróżnia eksperyment od nieeksperymentu?

– Jeżeli założyć, że obecny system już wyszedł z fazy eksperymentu, to czy możemy powiedzieć o sukcesie tego eksperymentu?

– Ile lat musi trwać eksperyment z edukacją poza szkołą tradycyjną, żeby można było uznać, że to już nie jest eksperyment?

5. „Gdyby nie obowiązek szkolny, to cofnęlibyśmy się do średniowiecza i wszyscy pracowaliśmy w polu.”

– Skąd to przekonanie? Czy sam fakt, że żyjemy w gospodarce nastawionej na usługi nie zmusza nas do adaptacji do tych warunków i uczenia się tych umiejętności, które są potrzebne teraz, w tych warunkach?

– Czy porównywanie współczesnych społeczeństw do społeczeństw sprzed kilkuset lat w kontekście edukacji ma w ogóle sens i jest uczciwe intelektualnie?

– Czy liczba czynników odróżniających od siebie te okresy nie pozwala na stwierdzenie błędu ceteris paribus? Tj. czy jest w ogóle możliwe wyciągnięcie wniosków na temat efektywności systemu edukacji, jeśli jest zbyt dużo czynników innych niż obowiązek szkolny, ministerialna podstawa programowa itp. mogących mieć wpływ na tę efektywność (np. poziom dobrobytu, inny system społeczno-gospodarczo-polityczny, inna technologia itp.)?

6. „Dzieci kształcone poza szkołą na pewno mają gorsze wyniki, ponieważ do nauczania potrzeba odpowiednich kwalifikacji, które są wymagane od nauczycieli zatrudnianych w szkołach tradycyjnych. Rodzice są zbyt głupi, żeby kierować edukacją swoich dzieci zamiast zatrudnianych przez państwo specjalistów.”

– Czy obcy człowiek (nawet dobrze wykwalifikowany) będzie lepiej znał dziecko i lepiej wiedział, co dla tego dziecka jest dobre, niż własny rodzic?

– Proszę zapoznać się z Kartą Nauczyciela. Czy w Polsce nauczyciele są wynagradzani za efekty? Czy łatwo jest zwolnić kiepskiego nauczyciela? Czy dobrzy nauczyciele osiągający lepsze efekty są lepiej wynagradzani i promowani?

– Czy do nauczenia dziecka programu podstawówki naprawdę koniecznie trzeba mieć wysokie kwalifikacje? Czy do nauczenia się programu szkoły średniej naprawdę uczeń potrzebuje nauczyciela?

– Czy w erze powszechnego, niemal darmowego dostępu do ogromnej masy wiedzy w ogóle potrzebny jest nauczyciel?

– Czy bardziej efektywne jest uczenie się czy bycie nauczanym?

– Proszę zapoznać się z badaniami porównującymi wyniki dzieci nauczanych w szkołach i dzieci nauczanych poza szkołami.

7. „Szkoła ma wiele wad, ale przynajmniej pomaga w socjalizacji. W szkołach znajdujemy kolegów, nawiązują się przyjaźnie często trwające wiele lat. Rodzice uczący dzieci poza szkołą krzywdzą je, wychowując na odludków.”

– Proszę o badania potwierdzające, że dzieci nauczane poza szkołą są mniej towarzyskie niż dzieci nauczane w szkołach.

– Proszę również o przestudiowanie przyczyn introwertyzmu i ekstrawertyzmu poszczególnych grup dzieci. Czy przyczyną „zamknięcia się w sobie” jest rzadki kontakt z innymi ludźmi, czy też raczej jest to skutek, a nie przyczyna?

– Proszę zapoznać się z badaniami, w których mierzy się poziom opanowania umiejętności interpersonalnych w zależności od tego, czy dziecko chodzi do szkoły czy nie.

– Czy w życiu dorosłym spotykamy się wyłącznie w grupach jednorodnych wiekowo?

– Czy w życiu dorosłym wybieramy sobie znajomych, przyjaciół, partnerów życiowych, czy też są nam oni narzuceni odgórnie?

– Czy socjalizacja oznacza zmuszanie do integrowania się z grupą ludzi, na której skład nie miało się wpływu?

8. „Brak obowiązku szkolnego oznacza bezstresowe wychowanie, a to ma negatywne skutki, ponieważ nie przygotowuje dzieci do życia w realnych warunkach. Szkoła może i ma wady, ale przygotowuje do życia w realnym świecie, w którym istnieje konieczność wykonywania niechcianych obowiązków, stresujące sytuacje, hierarchie, przemoc itd.”

– Czy warto poddawać dzieci negatywnym czynnikom, żeby były na nie przygotowane? Czy zgodnie z tym rozumowaniem należy gwałcić dzieci, żeby były przygotowane na gwałt?

– Czy istnieją jakieś badania potwierdzające, że stres wzmaga odporność na stres?

– Czy nie zaszło tu odwrócenie ciągu przyczynowo-skutkowego? Czy nie jest przypadkiem tak, że system, w którym żyjemy, jest tak zły, bo kopiujemy rozwiązania wyniesione ze szkoły? Może gdybyśmy nauczyli nasze dzieci, że stresu, hierarchii, przymusu itp. należy unikać, to stworzyłyby w dorosłości system, w którym nie musiałyby się borykać już z tymi problemami?

– Jaka jest definicja „bezstresowego wychowania”? Co jest bardziej stresujące: konieczność wzięcia za siebie odpowiedzialności i podejmowania decyzji dotyczących własnego życia oraz ponoszenie konsekwencji tych decyzji czy brak konieczności myślenia samodzielnego i dostanie wszystkiego „na tacy” od nauczyciela, szkoły i urzędników MEN?

– Czy warunki panujące w szkołach tradycyjnych są zbliżone do tych, z jakimi mamy do czynienia w realnym życiu? Czy w realnym życiu również siedzimy w ławkach, decyzje dotyczące naszego życia są nam dawane odgórnie i przebywamy wyłącznie w jednowiekowych grupach? Czy każda praca w każdym zawodzie polega na tym, żeby wstać wcześnie rano, siedzieć jakiś czas na niewygodnych krzesłach i wykonywać nudne zadania narzucone przez szefa? Nawet jeśli rzeczywistość wielu osób dorosłych tak właśnie wygląda, to co z tymi, którzy żyją i pracują inaczej – czy ich czas nie został zmarnowany w szkole?

9. „Brak obowiązku szkolnego spowoduje, że głupi rodzice będą zamęczać swoje dzieci zmuszając je do pracy fizycznej, uniemożliwiając naukę i odbierając perspektywy.”

– Czy zakaz zatrudniania dzieci nie wynika z innych przepisów prawa?

– Proszę zapoznać się z terminem „obowiązek nauki” i z badaniami rynku edukacyjnego w krajach, w których nie ma obowiązku szkolnego, a zamiast tego jest właśnie obowiązek nauki.

– Czy to, co może, czego nie może i co ma obowiązek robić rodzic wobec swoich dzieci, nie jest już zapisane w prawie rodzinnym? Czy sądy nie odbierają praw rodzicielskich patologicznym rodzicom?

– Czy zmuszanie do nadmiernej pracy (akurat nie fizycznej, tylko umysłowej), utrudnianie nauki i odbieranie perspektyw to nie jest właśnie opis tego, co się dzieje w szkołach?

10. „Gdyby nie odgórnie narzucone podstawy programowe, to w niektórych szkołach dzieci poddawane by były indoktrynacji religijnej i/lub nauczano by je głupot/niebezpiecznych idei.”

– Czy ci sami ludzie, którzy mieliby w tychże szkołach uczyć dzieci głupot/niebezpiecznych idei i/lub indoktrynować religijnie, nie mają przypadkiem praw wyborczych, więc również pośrednio wpływu na podstawę programową tworzoną i zatwierdzaną przez MEN?

– Poproszę o badania z krajów, w których ministerstwa edukacji nie narzucają programów szkolnych, potwierdzające przedstawioną tezę.

– Czy obowiązująca aktualnie podstawa programowa jest wolna od głupot/niebezpiecznych idei?

11. „Gdyby nie odgórnie narzucone podstawy programowe, to dzieci nie miałyby okazji zapoznać się z szerokim spektrum różnorodnych dziedzin i idei, przez co miałyby zawężoną możliwość wyboru przyszłego zawodu.”

– Czy podstawa programowa obejmuje wszystkie możliwe dziedziny i zawody? Czy obejmuje ekonomię, prawo karne, administracyjne i cywilne, filozofię, wszystkie rodzaje inżynierii, produkcję filmową, pedagogikę, psychologię, socjologię, obsługę maszyn, wszystkie filologie, historię i kulturę krajów Azji Południowo-Wschodniej itd.? Jeżeli nie, to dlaczego akurat te dziedziny się pomija?

– Dlaczego dużo czasu poświęca się przekazaniu wiedzy o znikomym zastosowaniu praktycznym, a niemal w ogóle niektórym rzeczom podstawowym w życiu każdego człowieka? Proszę zapoznać się z badaniami dotyczącymi praktyczności przekazywanej w szkołach wiedzy.

– Poproszę o wyniki badań porównujących wszechstronność wiedzy dzieci nauczanych w systemie z ustawową podstawą programową i dzieci nauczanych bez narzuconych podstaw programowych.

– Proszę zapoznać się z badaniami dotyczącymi absolwentów szkół tradycyjnych i osób, które ukończyły edukację poza szkołą. Która z tych grup lepiej sobie radzi w swoim życiu zawodowym?

12. „Brak finansowania edukacji z podatków i publicznego szkolnictwa oznaczałby wykluczenie biedniejszej części społeczeństwa i tych obszarów kraju, w których przedsiębiorcom nie opłaca się zakładać szkół.”

– Czy w erze powszechnego, niemal darmowego dostępu do ogromnej masy wiedzy w ogóle potrzebne są szkoły?

– A w jaki sposób radzą sobie z tym problemem kraje, w których jest nieduże zagęszczenie ludności, ludzie mieszkają w dużych odległościach od siebie i nie opłaca się specjalnie zakładać publicznej szkoły np. dla trzech rodzin?

– Proszę zapoznać się z badaniami systemu edukacji w najbiedniejszych krajach świata. Czy tam rodziców stać na edukację dzieci? Czy najuboższym jest zapewniana edukacja?

– Proszę o badania potwierdzające, że brak finansowania edukacji z podatków powoduje wykluczenie najuboższych.

– Proszę zapoznać się z badaniami dotyczącymi tematu wykluczenia społecznego w systemie edukacji.

– Ile wynoszą wydatki państwa na edukację w przeliczeniu na jednego ucznia? O ile państwo mogłoby obniżyć podatki, gdyby zlikwidowano wydatki na edukację? Jaką część z tych podatków płacą rodzice? Ile wynoszą wydatki rodziców na czesne w szkołach prywatnych?

13. „Gdyby nie odgórnie narzucone podstawy programowe, to nie uczono by dzieci kultury wyższej, która nie jest popularna, więc nie znajdowałaby się w programach szkolnych.”

– Skąd ta pewność? Czy istnieją badania potwierdzające tę tezę?

– W jaki sposób mierzy się ilość i jakość kultury i kto ma się tym zajmować, jakie kryteria ma brać pod uwagę i dlaczego?

– Kiedy powstały najwybitniejsze, podziwiane do dziś dzieła: symfonie, obrazy, rzeźby, sztuki teatralne, opery, wiersze, powieści? Przed czy po wprowadzeniu obowiązku szkolnego?

– Czy w krajach bez ministerialnej podstawy programowej nie uczy się kultury wyższej?

14. „Teza o wykorzystywaniu szkół publicznych i podstaw programowych do indoktrynacji ideologicznej i do celów politycznych jest zwykłą teorią spiskową.”

– Proszę prześledzić historię powstania i rozwoju systemu publicznej edukacji.

– Proszę zapoznać się z opracowaniami na ten upolitycznienia podstaw programowych pisanymi przez badaczy specjalizujących się w tym temacie.

– Proszę o zapoznanie się z podstawą programową. Czy na pewno jest politycznie i ideologicznie neutralna? Czy na pewno nie zawiera treści, co do których nie ma naukowego konsensusu? Czy nie zawiera interpretacji zamiast naukowych faktów?

– Jeśli szkoła ma przygotować do życia w społeczeństwie, to jak wygląda struktura społeczności szkolnej i do życia w jakim społeczeństwie szkoła o takiej strukturze przygotowuje?

15. „Skoro publiczna edukacja jest taka zła, to może po prostu przeprowadź się do Afryki, gdzie dzieci nie chodzą do szkoły.”

– Czy porównywanie społeczeństw z państw rozwijających się do społeczeństw państw rozwiniętych w kontekście edukacji ma w ogóle sens i jest uczciwe intelektualnie?

– Czy liczba czynników odróżniających od siebie te społeczności nie pozwala na stwierdzenie błędu ceteris paribus? Tj. czy jest w ogóle możliwe wyciągnięcie wniosków na temat efektywności systemu edukacji, jeśli jest zbyt dużo czynników innych niż obowiązek szkolny, ministerialna podstawa programowa itp. mogących mieć wpływ na tę efektywność (np. skrajna bieda)?

– Proszę o przestudiowanie badań systemów edukacji w krajach Trzeciego Świata.

– Proszę o porównanie polskiego systemu edukacji z systemami edukacji innych państw rozwiniętych. Czy na pewno we wszystkich tych państwach istnieje obowiązek szkolny, ministerialny program szkolny, regulacje podobne do polskich?

Karol Sobiecki

Skomentuj

*