Brak komentarzy

Jim Turney ocenia kampanię Partii Libertariańskiej przed Midterms

Jim Turney – aktywista wolnościowy, były szef zarządu amerykańskiej Partii Libertariańskiej oraz współpracownik Libertarianism.org, którego mieliśmy przyjemność gościć w Polsce w marcu 2017 r., udzielił wywiadu naszemu Prezesowi Zarządu, Przemysławowi Hankusowi. Jim pytany był przede wszystkim o tegoroczne wybory w Stanach Zjednoczonych (Midterms) i o kampanię Partii Libertariańskiej.

Przemysław Hankus: Jak oceniasz kampanię Partii Libertariańskiej przed tegorocznymi wyborami Midterms?

Jim Jurney: Partia Libertariańska (Libertarian Party, LP) najlepsze wyniki osiągnie w wyborach lokalnych. W prestiżowych wyborach na poziomie stanowym zawsze możemy liczyć na niespodziankę (w przypadku Gary’ego Johnsona startującego na senatora stanu Nowy Meksyk czy Larry’ego Sharpe’a – na gubernatora stanu Nowy Jork), lecz najlepszy wynik odnotuje zapewne Daniel Fishman w Massachusetts, ubiegający się o stanowisko Auditora (przewodniczącego stanowego odpowiednika Najwyżej Izby Kontroli – przyp. tłum.). Jest też kilkoro członków LP startujących w moim okręgu na Florydzie, którzy mogą zwyciężyć w wyborach na poziomie hrabstw.

Których z kandydatów Partii Libertariańskiej uważasz za najlepszych, a których za najgorszych? Kto w tym roku wywarł na Tobie największe wrażenie i dlaczego?

Wielu kandydatów Partii Libertariańskiej zrobiło na mnie duże wrażenie. Z pamięci mogę wymienić jedynie kilku, którym przyglądałem się bliżej niż pozostałym: Joe Hannoush (ubiegający się o miejsce w stanowej legislatywie na Florydzie) jest przykładem imponującej obecności w mediach społecznościowych i codziennego ulicznego aktywizmu; Matthew Bughman (ubiegający się o miejsce w stanowej legislatywie w Wisconsin) jest dobrym przykładem „klasycznego” kandydata (prywatnie policjant, ojciec mający świetną rodzinę itd.); Jeff Hewitt (ubiegający się o stanowisko przewodniczącego hrabstwa w Kalifornii) to bardzo dobry przykład „poważnego” kandydata (doświadczenie jak burmistrz, wystarczająca ilość środków finansowych i wolontariuszy); wspomniany wcześniej Daniel Fishman jest dobrym przykładem na wiarygodność – posiada odpowiednie kwalifikacje i otrzymał poparcie ze strony mediów; Nicholas Sarwark (ubiegający się o urząd burmistrza Phoenix w Arizonie) z kolei stanowi dobry przykład solidnego i elokwentnego mówcy i dyskutanta z profesjonalnie prowadzoną kampanią.

Po raz kolejny zawiódł Gary Johnson, tworzący kiepski obraz kandydata do Senatu (ubiór, fryzura i „mowa ciała” niepasujące do Senatora czy Gubernatora), mimo iż posiada bardzo dobre kwalifikacje i wystarczające zaplecze finansowe. Obstawiam, że otrzyma mniej niż 15% głosów, choć mógłby liczyć na 30%, gdyby tylko potraktował tę kampanię poważnie.

W Twojej opinii, jak będzie wyglądała przyszłość Partii Libertariańskiej?

W tej kwestii jestem obecnie bardziej optymistycznie nastawiony niż byłem w latach 80., kiedy po kilku latach szybkiego wzrostu Partii Libertariańskiej, Ed Clark i David Koch startowali odpowiednio na urząd Prezydenta i Wiceprezydenta USA. LP nie tylko jest większa, ale i lepiej zorganizowana niż kiedykolwiek wcześniej – w niemal każdym ze stanów. Wystawia również więcej kandydatów na lokalne urzędy. Być może najważniejsze jest to, że termin „libertariański” stał się określeniem, z którym wielu Amerykanów czuje się komfortowo (nie wiążą go z żadnym negatywnym obrazem, nawet jeśli nie do końca rozumieją nasz program, czy nie w pełni się z nim zgadzają), a sama obecność LP w kampaniach stała się dla nich czymś znajomym. Nawet Donald Trump zamieścił na Twitterze informacje o LP, podając, że Partia Demokratyczna przeznacza środki na promowanie libertarian w Arizonie i w Indianie, ponieważ Demokraci mają nadzieję, że dzięki temu uda im się zmniejszyć liczbę głosów oddanych na Partię Republikańską.

Czy postrzegasz Partię Libertariańską jako spójną organizację? Czy w samej Partii istnieją wewnętrzne podziały lub frakcje? Jeśli tak, jaka jest tego przyczyna?

Na początku roku obawiałem się rozłamu w Partii Libertariańskiej, lecz zdaje się, że po krajowej konwencji w Nowym Orleanie, która miała miejsce tego lata, mamy to już za sobą. W dalszym ciągu istnieje frakcja bardziej „radykalnych” członków i frakcja „pragmatyków”, lecz różnice coraz bardziej się zacierają, a obydwie grupy ze sobą współpracują.

Czy uważasz, że impeachement Trumpa jest realnym scenariuszem?

Owszem, pod warunkiem że Demokraci przejmą w Kongresie kontrolę nad Izbą Reprezentantów. Należy pamiętać, że „impeachment” jest odpowiednikiem „oskarżenia” w sprawach karnych. Nie sądzę, by Donald Trump został usunięty z urzędu przez Senat na drodze procesu o impeachment, lecz w mało prawdopodobnym scenariuszu mógłby on zrezygnować ze stanowiska, gdyby specjalny oskarżyciel (special prosecutor) (Robert Mueller) przedstawił poważne zarzuty przeciwko Trumpowi. Uważam, że przez kolejne dwa lata USA będą borykały się z poważnym sporem politycznym z powodu osobistych zaszłości Trumpa oraz jego dzielącej społeczeństwo, amatorskiej prezydentury.

Skomentuj

*