2

Jan Rychert – Mankamenty teorii Spoonera i Rothbarda

Tekst ten w zasadzie powinno się potraktować jako dwa oddzielne wpisy, ponieważ przedmowa Murraya N. Rothbarda niesie własną treść. Z tego też względu moją recenzję Występki to nie przestępstwa: Uzasadnienie moralnej wolności autorstwa Lysandera Spoonera podzielę na dwie części. Pierwsza dotyczyć będzie przedmowy Murraya Rothbarda, a druga tekstu Spoonera.

Przedmowa Rothbarda

Już na pierwszej stronie Murray Rothbard objawia się jako niezbyt wyrafinowany zwolennik trybalnej moralności „prawa naturalnego”, która to jest cierniem w idei libertarianizmu. Niezoperacjonalizowane i niejasne „prawo naturalne” Rothbard nazywa

„naukową lub racjonalną moralnością, bądź nauką o sprawiedliwości czy też indywidualnych praw”,

co świadczy o tym, że ma znikome obycie w naukach o moralności. Co ciekawe, niejasną ideę prawa naturalnego przeciwstawia utylitaryzmowi, który nazywa arbitralnym subiektywizmem. Ogólnie rzecz biorąc ścieranie jusnaturalizmu – będącym stanowiskiem w filozofii prawa – z utylitaryzmem – będącym stanowiskiem w etyce ogólnej – jest co najmniej groteskowe.

To pomieszanie filozofii prawa i etyki ciągnie się dalej, gdy Rothbard stwierdza, że

„podstawy wolności czy praw osobistych są mrzonką, jeśli wszystkie wartości i etyka są arbitralne i subiektywne”.

Po pierwsze, wniosek ten jest nieuprawniony, ponieważ podstawy wolności i praw osobistych są domeną prawa pozytywnego, nie zaś moralnego, które Rothbard zdaje się traktować naprzemiennie. Następuje tutaj prosta ekwiwokacja (błąd logiczny polegający na użyciu w jednej wypowiedzi terminu w dwu różnych znaczeniach). Ponadto Rothbard milcząco zakłada przesłankę, że podstawy wolności i praw osobistych muszą być osadzone na obiektywnych przesłankach moralnych. Nigdzie nie podaje wprost argumentacji za obiektywną moralnością, co więcej zdaje się argumentować za nią w sposób taki, że tylko ona zapewnia pożądane podstawy wolności i praw osobistych, co rzecz jasna jest błędem logicznym petitio principi, gdyż w przesłankach przyjmuje oczekiwane wnioski.

Dalej Rothbard bije pianę atakując nienazwany z imienia nihilizm i twardy amoralizm, nie definiując co ma właściwie na myśli. Z kontekstu można wywnioskować, że chodzi między innymi o utylitaryzm, który wyże Rothbard skwitował jako arbitralny i subiektywny. Jest to o tyle ironiczne, że zaraz pisze o odnowieniu wielkich tradycji obiektywnie umotywowanych praw jednostki, podczas gdy te „obiektywne prawa” nie były w istocie niczym więcej niż absolutyzacją osobistych przekonań moralnych bądź popełnieniu błędów naturalistycznych. Tak znienawidzony przez Rothbarda utylitaryzm powstał jako odpowiedź na modny na wyspach jusnaturalizm, właśnie w celu oparcia etyki ogólnej i prawodawstwa o jakiś obiektywny komponent, jakim była wedle twórcy jednej z odmian utylitaryzmu i pozytywizmu prawniczego, Jeremiego Benthama, zasada użyteczności.

Następnie Rothbard obala chochoła, twierdząc, że teoria etyczna Spoonera jest wyjątkowa, ponieważ rozdziela „niemoralność” od „nielegalności”. Generalnie na tym polega różnica między prawem moralnym a prawem pozytywnym, czego Rothbard zdaje się nie rozumieć. Oddzielanie moralności od prawa jest tak stare jak namysł nad prawem i moralnością i nawet w teoriach jusnaturalistycznych nie wszystko, co jest niemoralne, jest nielegalne.

W swoim niezrozumieniu powyższego rozdziału Rothbard brnie dalej. Twierdzi, że

„Inne teorie etyczne próbują zastosować prawo – narzędzie społecznie uzasadnionej przemocy – do wymuszenia posłuszeństwa wobec różnych norm zachowania”

co po pierwsze nie jest prawdą, po drugie po raz kolejny jest pomieszaniem porządków, a po trzecie znowu nie wymienia o jakie teorie etyczne mu chodzi. Teorie etyczne nie polegają na tym, że wymuszają coś na państwie, tylko mówią o tym, jakie postępowanie jest dobre bądź złe. Żadna teoria etyczna nie chce „zaprzęgnąć państwa do walki z niemoralnością”, gdyż po prostu nie na tym teorie etyczne polegają, i niestety – wbrew oczekiwaniom Rothbarda – żadna „rozumowa teoria praw naturalnych” nie obroni libertarian przed Lewiatanem, gdyż ten po prostu może ich nie uznawać. Co więcej, zwykle tego nie robi.

Jednakże trzeba oddać Rothbardowi, że jego przedmowa daje istotne informacje na temat tekstu. Objaśnia dlaczego Spooner ma takie, a nie inne poglądy, co jest zdecydowanie na plus.

Spoonerowskie występki to nie przestępstwa

W pierwszym punkcie tego klasycznego dzieła autor przedstawia swoje definicje występku i przestępstwa. Występek jest to działanie przeciwko samemu sobie, przestępstwo zaś to działanie przeciwko komuś. O ile sam podział jest jak najbardziej sensowny, to wniosek jest już dość pokraczny. Otóż definicje podane przez autora są niekontrowersyjne, ale nie widać w nich jakichś „natur rzeczy”. Porównanie traktowania występku jako przestępstwa do traktowania kłamstwa jako prawdy jest daleko posuniętym porównaniem. Moim zdanie za daleko posuniętym.

Drugi punkt objawia niespójność opierania moralności o prawa naturalne. Z jednej strony autor twierdzi, że szlachetnym jest to, co jest zgodne z „naturalnymi prawami rzeczy i umysłu” (oczywiście nie definiuje ani jednego, ani drugiego), a dalej twierdzi, że dla każdego jest to inne i w różnym czasie też jest inne. Zatem głosi pewną formę absolutyzmu moralnego, jako zgodności z naturalnymi prawami rzeczy, oraz relatywność względem czasu, osoby i okoliczności. W taki sposób otrzymujemy sprzeczność. W najlepszym wypadku teza o naturalnych prawach nie implikuje ich absolutności, ale wtedy mamy problem natury epistemologicznej, a mianowicie: jak owe naturalne prawa rzeczy są poznawalne? Tego autor w tej części nie rozwiązuje.

Odpowiedź mamy już w trzecim punkcie, jednak znowu jest to odpowiedź paradoksalna, gdyż autor głosi skrajny psychologizm i subiektywizm moralny. Co więcej, z fragmentu:

„Jest to także studium, w którym każdy człowiek, od kołyski aż po grób, musi koniecznie formułować własne wnioski, bowiem nikt inny nie zna i nie odczuwa, ani nie może znać ni odczuwać, tak jak on zna i odczuwa, pragnień i potrzeb, nadziei, lęków, i impulsów swej własnej natury, albo konieczności wynikających z jego własnych uwarunkowań”

można wywnioskować wręcz solipsyzm moralny. Tak skonstruowane prawo moralne jest bezużyteczne, gdyż jeżeli wszyscy mają dostęp tylko do własnych przekonań, to niemożliwy jest intersubiektywny dyskurs moralny, z czego dalej wynika, że niemożliwa jest wspólna moralność. Rothbard w swojej przedmowie pisał, że Spooner jest zwolennikiem obiektywnego prawa moralnego, podczas gdy pod płaszczykiem prawa naturalnego przemyca skrajny subiektywizm. W punkcie czwartym słusznie zauważa, że niepodobna za każdym razem rozpoznać dany uczynek jako występek w sposób definitywny. Jednakże to znowu umacnia subiektywizm moralny.

W dalszej części tekstu autor wyciąga konsekwencje z poglądów przedstawionych w pierwszych punktach. Dużo miejsca poświęca problemowi biedy, nędzy i alkoholizmu i w tych właśnie dociekaniach objawiają się w pełni jego poglądy.

Podaje parę przykładów działań uważanych z niemoralne, ale co najwyżej względem podmiotu działającego, co jest trafną obserwacją, ponieważ zarówno w latach 70. XIX wieku w Massachusetts jak i w Polsce w latach 20. XXI wieku hazard, alkohol i narkotyki uważane są z coś niemoralnego i szkodliwego. Właśnie hazard, alkohol i narkotyki są przykładami tytułowych występków, które nie są przestępstwami.

To jest właśnie ta ponadczasowa wartość tego tekstu, bowiem niezależnie od czasu i miejsca, zawsze znajdą się ludzie, którzy swoje własne przekonania na temat występków chcą narzucić innym ludziom za pomocą aparatu opresji. Lysander Spooner występuje jako bezkompromisowy obrońca prawa do samostanowienia, który broni prawa ludzi do robienia z własnym życiem tego co chcą. Współcześnie, w związku między innymi z tezą o sprawiedliwości społecznej i wyrównywaniu szans siłą narzuca się ludziom co mają robić i jak mają uważać.

Autor słusznie zauważa, że walka z alkoholizmem poprzez delegalizację sprzedaży i obarczanie alkoholizmu winą za biedę jest pomyleniem skutków z przyczynami. To nie sprzedaż alkoholu powoduje alkoholizm, a spożywanie alkoholu. Gdyby nie było punktów sprzedaży, to ludzie by sobie sami zrobili, albo kupowali w alternatywnych miejscach. Co z resztą miało miejsce w USA i obecnie w Skandynawii. Podobnież to bieda i złe samopoczucie kierują ludzi ku alkoholowi i wielu przypadkach to bieda jest przyczyną, a alkoholizm skutkiem.

Dzieło Występki to nie przestępstwa jest lekturą na tyle krótką, że spokojnie  każdy może ją pochłonąć w najwyżej godzinę. Być może z naszej perspektywy może wydawać się nieco przestarzałe i nieadekwatne do realiów polskich, jednakże należy pamiętać kiedy i w jakim kontekście zostało napisane. Stanowisko Spoonera wyjaśnia Rothbard w przedmowie. Jako amerykański pietysta po prostu miał prawo naturalne, że tak powiem we krwi. Jednakowoż brak obycia w teoriach etycznych Spoonera a tym bardziej Rothbarda jest rażący. Mimo kilku mankamentów – a należy pamiętać, że ani Rothbard, ani Spooner de facto  nie byli filozofami moralności – lektura jest godna polecenia. Do życia libertarian z pewnością wniesie więcej dobrego.

Jan Rychert

2 komentarze

  1. Reply
    Kapitan_wolność says

    Dziękuję za polecenie!

  2. Reply
    :) says

    Niechlujstwo Rothbarda niechlujstwem Rothbarda, ale co to jest “ciernia w idei” ?

Skomentuj

*