Brak komentarzy

Jakub Bożydar Wiśniewski – Wolność, odwaga, samozadowolenie i konformizm

Człowiek jest powołany do wolności, bo tylko poprzez wolne działania jest on w stanie odkrywać prawdę, czynić dobro i tworzyć piękno. W momencie, gdy w ramach podobnych działań współpracuje on ze swoimi bliźnimi, wynikły z owej współpracy zbiorowy wysiłek zasługuje na miano cywilizacji. Pojawia się tu dodatkowo pozytywne sprzężenie zwrotne: im bardziej cywilizowany staje się człowiek, w tym większym stopniu realizuje on potencjał swojej wolności, co z kolei umożliwia mu stanie się jeszcze bardziej cywilizowanym, itd.

Z problemem mamy tu jednak do czynienia wtedy, gdy na pewnym etapie powyższego procesu człowiek osiądzie na laurach, tzn. dojdzie do wniosku, że skoro jego przodkowie wywalczyli dla niego spory zakres wolności i sporo cywilizacyjnych owoców, to jemu pozostaje już tylko zażywać owych darów w sposób błahy i czysto instrumentalny. Wszelkie wzmianki o formowaniu sumienia, hartowaniu charakteru, dyscyplinowaniu woli i tym podobnych sprawach – czasem protekcjonalnie zwanych „wielkimi” – zaczyna on traktować w kategoriach napomnień „płaczliwej starej panny” z jednego z wierszy o panu Cogito. Nie przeczuwa on tym samym zupełnie – jak to na ogół w takich sytuacjach bywa – że rezygnując z czegoś więcej, niż już ma, jest on na prostej drodze do utraty tego, co już ma.

Bo oto na przykład słyszy on pewnego dnia otrąbiane gdzieś z pompą i nachalnie rozpowszechniane stwierdzenie, że czasem 2+2=5, że w niektórych przypadkach nie obowiązuje prawo niesprzeczności, że długi i deficyty nie mają znaczenia, gdy można tworzyć pieniądz z powietrza, że człowiek i zwierzę są moralnie równi, itp. Słyszy, a następnie macha ręką, mówiąc sobie w swoim samozadowoleniu, że ceną życia w świecie z trudem wywalczonego bogactwa i komfortu jest to, że dowolna egzotyka może się w nim cieszyć posłuchem.

Aż w końcu przychodzi moment, w którym stwierdzenie, że 2+2=5 jest już wypowiadane nie jedynie w tonie pretensjonalnej manifestacji, ale również w tonie wyzwania i roszczenia: „będę wszem i wobec głosił, że 2+2=5, a jeśli twierdzisz, że jest inaczej, to licz się z nieprzyjemnościami”. I wtedy okazuje się, że syty i bogaty spadkobierca cywilizacji, choć wciąż zachowuje świadomość, że ma do czynienia z rozpychającym się absurdem, to jednak „dla świętego spokoju” pozostaje bierny. Ewentualnie próbuje stawiać opór, ale okazuje się, że jego znajomość cywilizacyjnej spuścizny jest już na tyle mała, a jego charakter na tyle zwiotczały, że z łatwością daje się on pokonać typową dla „wieku informacji” metodą nec Hercules contra plures. Innymi słowy, z łatwością daje się zakrzyczeć fali masowo generowanych sloganów głoszących, że „wedle najnowszych ustaleń nauki 2+2 może być czasem równe 5”, że „racja stanu wymaga uznania, że 2+2=5”, bądź że „2+2 to może być 5, jeśli tylko podejść do sprawy w duchu miłości”.

Końcowy efekt jest taki, że osoba, która swoją wolność – oraz jej normatywne fundamenty i cywilizacyjne owoce – traktowała jako fakt zastany, w sposób naturalny przechodzi do sytuacji, w której faktem zastanym jest całkowicie potulne rozstanie się z owymi wielkimi, z trudem wywalczonymi darami. Od tego momentu można dowolnie urągać jej intelektowi i sumieniu, finansując w dodatku owo urąganie z jej własnej kieszeni. Okazuje się tym samym, że w najwstydliwszą formę zniewolenia – tzn. w paraliżujący konformizm – i w najskuteczniejszą formę cenzury – tzn. w autocenzurę – najłatwiej wpędzić tych, którzy swojej wolności nigdy nie traktowali jako warunku odwagi w dążeniu do prawdy, a więc jako rzeczy autentycznie godnej obrony.

Wniosek z tego taki, że im więcej wolności się otrzymało, tym mniej należy jej folgować, za to tym pilniej i czujniej trzeba jej strzec, a im okazalszą cywilizacyjną spuściznę się odziedziczyło, tym mniej wygodnicko powinno się w niej mościć, za to tym żmudniej i pokorniej powinno się ją pielęgnować. Nie jest to zresztą żadnym zaskoczeniem: komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie. A kto niewiele będzie wymagał od siebie, ten wiele straci – włącznie z rzeczami najcenniejszymi.

Jakub Bożydar Wiśniewski

Skomentuj

*