Brak komentarzy

Jakub Bożydar Wiśniewski – Wolność, dobrobyt, chciwość i zazdrość

Najniebezpieczniejszą przywarą członków względnie bogatych społeczeństw nie jest chciwość, ale zazdrość. Chciwość to chęć jak najszybszego, hedonistycznego wykorzystania posiadanych zasobów. W związku z tym najczęściej ulegają jej ci, którym zasoby wpadają w ręce w sposób przypadkowy, niezasłużony. Tymczasem, jako że każde bogate społeczeństwo musi być społeczeństwem kapitalistycznym, a kapitalistyczny sposób zdobywania bogactwa polega na długofalowym, skrupulatnie przemyślanym planowaniu, członkowie bogatych społeczeństw względnie rzadko wchodzą nagle i niespodziewanie w posiadanie zasobów, które rewolucyjnie zmieniają ich status materialny. Tym samym stosunkowo rzadko wystawiani są na wpływ chciwości.

Znacznie częściej są oni natomiast wystawiani na wpływ zazdrości. Dzieje się tak dlatego, że, po pierwsze, najbardziej przedsiębiorczy osiągają w systemie kapitalistycznym wyjątkowo spektakularne sukcesy, a po drugie, istniejące na ogół w bogatych społeczeństwach możliwości natychmiastowego komunikowania informacji uświadamiają innym w pełni skalę tych sukcesów. A jako że naturalnym psychologicznym mechanizmem samoobronnym jest racjonalizacja zazdrości, zazdrośnicy w społeczeństwach kapitalistycznych wmawiają sobie usilnie, że system gospodarczy, który ich samych uczynił względnie zamożnymi, ale niektórych innych spektakularnie zamożnymi, nie może być merytokratyczny, i że ich zazdrość jest w rzeczywistości wołaniem o sprawiedliwość.

Aby ów system przetrwał, a wraz z nim proces stałego bogacenia się społeczeństwa, konieczna jest bezustanna walka z zazdrością. I o ile w ostatecznym rozrachunku tego rodzaju walkę może wygrać tylko sam zazdrośnik, pomóc mu w tym może dbałość o to, aby system wolnej przedsiębiorczości zachowywał jak najczystszą formę, niezakażoną jakimikolwiek etatystycznymi ingerencjami. Im czystsza będzie jego forma, tym mniej będzie istniało barier dla osiągnięcia materialnego sukcesu, a im mniej będzie istniało tego rodzaju barier, tym więcej osób – w tym przede wszystkim tych z najbliższego otoczenia zazdrośnika – będzie podobne sukcesy osiągało, co maksymalnie utrudni zazdrośnikowi oszukiwanie samego siebie co do istoty systemu gospodarczego, w jakim żyje. Tym samym pozwoli mu to wyzwolić się z pułapki błędnych racjonalizacji i postawi go przed koniecznością zmierzenia się z własną zazdrością w niezafałszowanej postaci.

Podsumowując, jeśli nie chce się zahamowania rozwoju społeczeństw już względnie bogatych, należy skupić się na walce nie z wyimaginowaną chciwością „elit”, ale z jak najbardziej realną zazdrością mas, co wymaga bezustannego tłumaczenia tym drugim logicznej struktury systemu, który zdołał je wywindować do obecnego poziomu zamożności. Tylko w ten sposób można skutecznie przeciwstawić się tej skorumpowanej części „elit” (powodowanej nie tyle chciwością zasobów, co żądzą władzy), która – poprzez podsycanie zazdrości mas – rzeczywiście może w krótkim okresie czasu zyskać na zabetonowaniu lub wykolejeniu systemu, któremu zawdzięcza swoją materialną pozycję.

Jakub Bożydar Wiśniewski

Skomentuj

*