Brak komentarzy

Jakub Bożydar Wiśniewski – Władza twarda i miękka w służbie „wielkiej fikcji”

Żyjemy w świecie, który ma znacznie więcej wspólnego nie z twardym, a z „miękkim” totalitaryzmem – to znaczy nie w świecie, w którym dobrze i trwale zdefiniowani jedni żyją kosztem równie dobrze i trwale zdefiniowanych drugich, ale w świecie „wielkiej fikcji, w ramach której każdy próbuje żyć kosztem wszystkich pozostałych”. Jest to więc świat represyjny w pierwszym rzędzie wobec umysłowej godności, a dopiero w ostatnim rzędzie wobec cielesnej nietykalności – to pierwsze odgrywa dużo istotniejszą rolę w dziele uniwersalizacji pasożytnictwa, które jest kluczowym elementem rządzenia przez dzielenie.

Stąd konieczność i naturalność sojuszu między władzą „twardą” a „miękką”: między monopolistycznym dzierżycielem środków przymusu bezpośredniego a oligarchicznym właścicielem środków przymusu pośredniego – sektorem „opiniotwórczych środków masowego przekazu” – pielęgnującym fikcję uniwersalnego dostępu do tego pierwszego i uniwersalnych korzyści zeń płynących. Sojusz ów chwieje się tylko wtedy – i na ogół jedynie tymczasowo – gdy jeden z powyższych podmiotów zechce jednoznacznie zademonstrować swoją wyższość nad drugim, czy to na przykład dokonując „informacyjnego sabotażu” rytuałów wyborczych, czy to na przykład dążąc do zastąpienia oligarchicznego modelu medialnego bardziej siermiężnym modelem dyktatorskim.

Mając na uwadze wszystko co powyższe, w obliczu chwiania się podobnych sojuszy nie należy postrzegać sytuacji ani przez pryzmat zagrożenia dla „wolności słowa” ani przez pryzmat antyoligarchicznego schadenfreude, tylko przez pryzmat świadomości natury owego aliansu komplementarnych form zniewolenia. Innymi słowy, każda taka sytuacja jest doskonałą okazją do tego, żeby zarówno bronić się przed wszelkimi grabieżczymi zakusami władzy „twardej”, jak i permanentnie odciąć się od otępiającego wpływu władzy „miękkiej” – ilekroć „wielka fikcja” zaczyna choć w najmniejszym stopniu trzeszczeć w szwach, trzeba wykorzystać sposobność do jak najpełniejszego i jak najtrwalszego stanięcia w prawdzie.

Jakub Bożydar Wiśniewski

Skomentuj

*