Brak komentarzy

Jakub Bożydar Wiśniewski – Socjalizm, skrajna bieda i beztroski dostatek

Szczere domaganie się jakiejkolwiek formy socjalizmu może wystąpić na szerszą skalę tylko w dwóch typach społeczeństw – w społeczeństwie tak skrajnie zabiedzonym, że powoduje nim głupota desperacji, i w społeczeństwie tak beztrosko dostatnim, że powoduje nim głupota rozkapryszenia.

Z tym pierwszym mieliśmy do czynienia sto lat temu, kiedy część świata poczyniła już duże postępy na drodze do dobrobytu, a inna część świata – gdzie instytucjonalne represje czyniły tego rodzaju postęp rzeczą niemożliwą – uwierzyła, że do dobrobytu musi istnieć droga na skróty.

Z tym drugim natomiast możemy mieć do czynienia dziś, kiedy w dużej mierze zanikła już pamięć na temat tego, czego wymaga skuteczne przejście z poziomu wielkiej biedy do poziomu wielkiego dobrobytu. Zasadnicza różnica polega jednak w tym kontekście na tym, że dziś możemy korzystać z powszechnego dostępu do stosownej wiedzy – zarówno teoretycznej, jak i historycznej – oraz z narzędzi umożliwiających jej masowe rozpowszechnianie, a także z innowacyjnych metod budowania „gospodarek równoległych”, których owocami nie są w stanie kupczyć monopolistyczne aparaty przemocy.

O ile więc powtórka z historii jest w tym kontekście bardzo mało prawdopodobna, o tyle nie należy lekceważyć tego, w jak dużym stopniu nawet tak doszczętnie skompromitowana idea jak dowolnego kształtu socjalizm jest w stanie zatruwać intelektualną i kulturową atmosferę dzisiejszych, bezprecedensowo dostatnich społeczeństw. Zdawszy zaś sobie z tego sprawę, należy ową atmosferę z podobnych idei konsekwentnie i regularnie oczyszczać, używając w tym celu tych bezprecedensowo użytecznych, a wspomnianych wyżej narzędzi, jakich może nam dostarczyć wyłącznie dobrobyt powstały na gruncie idei zgoła przeciwnych.

Jakub Bożydar Wiśniewski

Skomentuj

*