Brak komentarzy

Jakub Bożydar Wiśniewski – O zasłudze utrzymywania świata w posadach

Rzeczywistość i całe jej nieskończone bogactwo opiera się na rozróżnieniach, granicach, naturach i esencjach – rasowych, płciowych, gatunkowych, rodzinnych, własnościowych i tak dalej. Owe cechy rzeczywistości są gwarantem unikatowości każdej istoty – zwłaszcza rozumnej – a jednocześnie jej przynależności do szerszego wspólnotowego kontekstu i jej kooperacyjnej komplementarności wobec innych istot.

Kiedy więc jedną z najsilniej forsowanych i najobficiej opłacanych form ideologicznej indoktrynacji jest ta zmierzająca do rozmycia lub zaciemnienia w umysłach i sumieniach odbiorców wyżej opisanych zjawisk, wówczas możemy mieć pewność, że zbliżamy się w przyspieszonym tempie do istotnego „horyzontu zdarzeń” – albo, ujmując rzecz bardziej swojsko, do sytuacji typu „wóz albo przewóz”. Jest tak zwłaszcza wtedy, gdy owa indoktrynacja nie dba już zupełnie nawet o pozór argumentacji czy budowania w odbiorcach estetycznie atrakcyjnych „uniesień”, tylko – rozmiękczywszy wcześniej w wystarczającym stopniu poznawcze i estetyczne zdolności swoich docelowych ofiar – posługuje się już wyłącznie nachalnym komunikacyjnym bombardowaniem, bodźcowaniem i sloganowym urabianiem.

Mowa tu o procesach, których nie warto być może nawet skrótowo definiować, bo wszystkie określenia typu „szaleństwo”, „wandalizm”, „demoralizacja”, „antycywilizacja” i tym podobne. wydają się tu nieadekwatne albo wręcz nobilitujące. Lepiej więc być może skupić się w tym kontekście przede wszystkim na sobie i na pewności swojego ugruntowania w rzeczywistości. Innymi słowy, tak jak w czasach powszechnego fałszu mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym, tak w czasach powszechnej wojny z rzeczywistością podobnie rewolucyjnym aktem jest bycie konsekwentnie normalnym w myśli, mowie, uczynku i staraniu – to znaczy bycie całkowicie wolnym od zniszczeń niesionych przez ową wojnę. W opisywanych tu bowiem okolicznościach nawet tak, zdałoby się, najoczywistsza i najbardziej odruchowa rzecz, jak bycie normalnym, może wymagać pogłębionego, świadomego wysiłku intelektu, sumienia i woli.

Jeśli więc przeczuwa się zbliżający się „horyzont zdarzeń”, to właśnie w owym wysiłku należy niezłomnie trwać aż do końca: nie rozpaczając nad tym, że „nie ruszyło się świata z posad”, tylko spokojnie ciesząc się z tego, że się świat w posadach utrzymało. Nie ma i nie może być większej zasługi i wartościowszej nagrody.

Jakub Bożydar Wiśniewski

Skomentuj

*