Brak komentarzy

Jakub Bożydar Wiśniewski – Libertarianizm, inteligencja i produktywność

Z co bardziej mrocznych zakamarków różnych samozwańczych środowisk „libertariańskich” odzywają się czasem głosy, że wolności osobistej i własności prywatnej należy się co prawda bezwarunkowe poszanowanie, ale tylko w odniesieniu do kultur czy grup etnicznych, których statystyczni przedstawiciele wykazują odpowiednio wysoki iloraz inteligencji, pozwalający im wnosić produktywny wkład w rozwój wolnego społeczeństwa – tych zaś, którzy nie spełniają tego kryterium, lepiej trzymać na dystans, sprzyjając ich pozostawaniu „w swoim świecie”. Zakładając na potrzeby argumentu, że tego rodzaju wyraźne międzyetniczne i międzykulturowe różnice intelektualne rzeczywiście istnieją, warto zauważyć w tym kontekście, że:

1. Tego rodzaju stwierdzenia opierają się na ogół na utożsamieniu inteligencji z jej formą analityczną i werbalną. Tymczasem istnieją różne inne formy inteligencji, w tym kinetyczna, muzyczna, emocjonalna czy przestrzenna, i owa różnorodność stwarza znacznie więcej możliwości wnoszenia produktywnego wkładu w rozwój wolnego społeczeństwa, niż mogłoby się wydawać komuś, kto myśli o inteligencji w potoczny, jednowymiarowy sposób.

2. Nawet ci, którzy są stosunkowo słabo uposażeni pod każdym z powyższych względów, są w stanie wnosić produktywny wkład w rozwój społeczeństwa z dokładnie tego samego powodu, z jakiego są w stanie go wnosić jednostki słabo uposażone pod względem zasobów kapitałowych – tzn. wskutek działania prawa przewagi komparatywnej.

3. Artykułujący tego rodzaju stwierdzenia ubliżają nie tyle nawet inteligencji innych, co swojej własnej, zakładając z góry, że nie są w stanie przekonać przedstawicieli pewnych grup etnicznych i kulturowych do tak rzekomo chwalebnych, korzystnych i w gruncie rzeczy intuicyjnych wartości, jak wolność osobista i własność prywatna. Skąd w nich w takim razie przekonanie, że będą w stanie do owych wartości przekonać stosunkowo mniej bystrych przedstawicieli własnych kultur i grup etnicznych, z których większość – jak świat długi i szeroki – zdaje się póki co konsekwentnie sprzyjać etatyzmowi?

4. Artykułujący tego rodzaju stwierdzenia nie różnią się pod żadnym istotnym względem od etatystycznych „inżynierów społecznych”, którzy również zakładają, że bezwarunkowa wolność działania należy się wyłącznie im samym, cała reszta natomiast – z uwagi na swoje intelektualne braki – powinna podporządkować się paternalistycznym ograniczeniom.

Podsumowując, opisywane tu stanowisko jest na szczęście marginalne wśród osób powołujących się na szeroko rozumiane wartości liberalne i libertariańskie, ale mimo to warto zawsze pamiętać, jak bardzo nie ma ono z owymi wartościami nic wspólnego.

Jakub Bożydar Wiśniewski

Skomentuj

*