Brak komentarzy

Jakub Bożydar Wiśniewski – Imigracja, terroryzm, pasożytnictwo i kultura

Parę uwag dotyczących kwestii imigracyjnych:

1. Twierdzenie, że granice trzeba zamknąć/kontrolować, żeby utrudnić przedostawanie się przez nie terrorystom, jest dokładnie analogiczne do twierdzenia, że należy reglamentować dostęp do broni, żeby utrudnić przestępcom dostęp do narzędzi zbrodni. Otóż tak samo jak to drugie niczego nie utrudnia przestępcom, mającym czarnorynkowy dostęp do broni, a jedynie rozbraja nie-przestępców, tak fizycznie, jak i mentalnie (co summa summarum ułatwia przestępcom ich działalność), tak to pierwsze niczego nie utrudnia terrorystom, których przewaga komparatywna leży m.in. w nielegalnym przemieszczaniu się z miejsca na miejsca, a jedynie utrudnia dostęp do lepszego świata tym, którzy chcą do niego wnieść pokojowy, produktywny wkład.

2. Twierdzenie, że granice trzeba zamknąć/kontrolować, ponieważ istnieje uzasadnione przypuszczenie, że większość przekraczających je imigrantów okaże się „zasiłkowymi pasożytami”, implikuje albo siermiężny nacjonalizm, względnie wręcz narodowy socjalizm (oparty na zasadzie „rodzime pasożyty są do ścierpienia, ale zagraniczne nie”), albo elementarną logiczną niekonsekwencję, z dziwnych powodów nie domagającą się deportacji „rodzimych pasożytów”, które zdążyły już dawno obnażyć swoją pasożytniczą naturę, w przeciwieństwie do niedoszłych imigrantów, których dopiero się o nią podejrzewa. Poza tym imigrant, który z definicji okazał się zdolny do rzucenia tego wszystkiego, co zna, i wykazał minimum przedsiębiorczej inicjatywy nawet po to, żeby stać się „zasiłkowym pasożytem” w bogatszej części świata, lepiej rokuje pod względem ewentualnego porzucenia swoich pasożytniczych przyzwyczajeń niż „rodzimy pasożyt”, który nigdy nie wykazał nawet tego rodzaju przedsiębiorczego minimum.

3. To, czy większym zagrożeniem kulturowym jest masowy napływ imigrantów reprezentujących inną od dominującej na danym obszarze kulturę, czy siermiężny nacjonalizm i nakazowo-reglamentacyjny etatyzm, który jest immanentnym fundamentem nastrojów antyimigracyjnych, pozostaje kwestią co najmniej otwartą, jeśli nie rozstrzygniętą na niekorzyść tego drugiego.

Jakub Bożydar Wiśniewski

Skomentuj

*