Brak komentarzy

Jakub Bożydar Wiśniewski – Filozoficzne przyczyny, społeczne skutki i prawo historycznego opóźnienia

Zasadniczym błędem grożącym w kontekście kojarzenia społecznych skutków z ich filozoficznymi przyczynami jest ignorowanie prawa historycznego opóźnienia – tzn. faktu, że społeczny kształt danej epoki jest na ogół rezultatem filozoficznych dociekań przeprowadzonych w epoce wcześniejszej. Jest to, jak nietrudno się domyślić, błąd o tyle niebezpieczny, że grozi on wyborem zupełnie niewłaściwych intelektualnych środków w ramach dążenia do konkretnych praktycznych celów.

Dla przykładu, klasyczny liberalizm wraz ze wszystkimi swoimi kluczowymi instytucjonalnymi i naukowo-społecznymi przejawami – takimi jak ekonomia klasyczna, prawnonaturalny konstytucjonalizm czy społecznie zaaprobowana kreatywna przedsiębiorczość – był co prawda zjawiskiem charakterystycznym dla okresu tzw. oświecenia, ale pod względem filozoficznym wywodził się z późnośredniowiecznej myśli scholastycznej, nie ze współczesnej sobie tzw. filozofii oświeceniowej. W Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych pojawia się scholastyczny język prawnonaturalny, nie język Benthamowskiego utylitaryzmu. W pojęciu prawa rynków Saya pobrzmiewa arystotelesowski esencjonalizm, nie kantowski noumenalny agnostycyzm. Natomiast w Smithowskim pojęciu niewidzialnej ręki (ręki Boga) koordynującej powstawanie oddolnych porządków społecznych widać dużo większe pokrewieństwo z premodernistyczną teleologiczną metafizyką niż z Laplace’owskim mechanomorfizmem i scjentyzmem.

Innymi słowy, aprobata dla społeczno-ekonomicznej myśli Oświecenia oraz jego instytucjonalno-organizacyjnych osiągnięć nie musi się wcale wiązać z aprobatą dla stricte filozoficznej myśli owego okresu. Można wręcz w tym kontekście wyrażać silną dezaprobatę wobec tej drugiej, postrzegając ją nie bez przyczyny jako zjawisko zasadniczo wrogie wobec społecznego wymiaru projektu oświeceniowego – tzn. jako zjawisko, które pogrzebało ambicje klasycznego liberalizmu pod naporem socjoinżynieryjnego etatyzmu i powstałych w reakcji wobec niego etatyzmów nacjonalistycznych i klasowych. Z drugiej strony nie ma powodu, żeby aprobatę wobec dorobku klasycznego liberalizmu wiązać z aprobatą wobec średniowiecznej formy organizacji społecznej, w obrębie której powstały co prawda jego intelektualne zręby, ale które były jednocześnie skierowane w dużym stopniu przeciwko jej gildiowemu i dziedziczno-hierarchicznemu charakterowi.

Chcąc zatem stworzyć zarówno intelektualną, jak i społeczną atmosferę sprzyjającą wdrażaniu ideałów klasycznego liberalizmu, a mając jednocześnie świadomość prawa historycznego opóźnienia, można uniknąć dwóch zasadniczych w tym kontekście błędów: tzn. z jednej strony błędu przekonania, że powyższemu celowi sprzyja aprobata dla tzw. filozofii oświeceniowej, a z drugiej strony błędu przekonania, że celowi temu sprzyja aprobata dla premodernistycznych form organizacji społecznej.

Podsumowując, klasycznemu liberalizmowi – oraz wszelkim jego współczesnym, bardziej konsekwentnym wersjom – nie posłużą sojusze ani z jakimkolwiek technoutopizmem, ani z jakimkolwiek neofeudalizmem. Wystarczy mu gruntowna świadomość własnych, unikatowych filozoficznych fundamentów i wyrastających z nich społecznych osiągnięć, dzięki której jego zwolennicy będą w stanie owe fundamenty konsekwentnie umacniać i osiągać na ich bazie coraz bardziej jakościowo zadowalające rezultaty.

Jakub Bożydar Wiśniewski

Skomentuj

*