1

Jakub Bożydar Wiśniewski – Anarchokapitalizm jako fakt historii gospodarczej

Z czasem coraz bardziej doceniam to, że Murray N. Rothbard nazwał swoje stanowisko społeczno-ekonomiczne anarchokapitalizmem. Jest to określenie prowokacyjne, ale słusznie prowokacyjne, bo jest ono przy tym idealnie ścisłe i w idealnie ścisły sposób rzuca zasadnicze intelektualne wyzwanie dwóm przeciwstawnym i równie błędnym narracjom z obszaru historii gospodarczej.

Jedna z tych narracji – narracja etatystyczno-kapitalistyczna – twierdzi, że to zorganizowana opresja państw jest w kluczowy sposób odpowiedzialna za rozwój ekonomiczny cywilizacji, gdyż w opresji tej widzi ona źródło praw własności, podziału pracy, podstawowej infrastruktury gospodarczej, itp. Narracja ta obejmuje praktycznie całą historię gospodarczą po dziś dzień – jedną z jej najnowszych iteracji jest oczywiście twierdzenie, że to państwom i ich wydatkom militarnym zawdzięczamy powstanie Internetu. Druga z owych narracji twierdzi z kolei, że państwowa opresja szkodzi rozwojowi cywilizacyjnemu, dlatego że immanentnie niszczy „prawdziwą cywilizację” anarchosocjalizmu, opartą na kolektywnej własności, partycypacyjnym zarządzaniu zasobami, itp. Ta z kolei narracja – względnie popularna nie wśród historyków gospodarczych, ale wśród antropologów – opisuje z rozrzewnieniem m.in. domniemany gospodarczy egalitaryzm wczesnego neolitu.

Tymczasem Rothbardowski anarchokapitalizm utrąca u podstaw obie te narracje. Z jednej strony wykazuje on, że własność prywatna – oraz umożliwiany przez nią rachunek ekonomiczny oraz długofalowy wysiłek inwestycyjny – to zjawiska niezbędne dla zaistnienia specjalizacji i podziału pracy charakterystycznych dla rewolucji neolitycznej. Z drugiej zaś strony demonstruje on na bazie elementarnej prakseologicznej obserwacji, że państwo, jako instytucja czysto pasożytnicza, jest zawsze wtórne wobec gospodarczej produktywności, a więc nie tyle umożliwia ono akumulację prywatnego kapitału, co siłowo zagarnia jego uprzednio wytworzone nadwyżki. Innymi słowy, wszelki autentyczny rozwój gospodarczy jest, w jak najściślejszym tego słowa znaczeniu, anarchokapitalistyczny – jest to nie tyle terminologiczna prowokacja, co ścisły ekonomiczny i historyczny fakt.

Być może najlepszą historyczną ilustracją powyższej tezy jest skupienie się na społeczno-ekonomicznym charakterze tego, co może uchodzić za symbole trzech wielkich rewolucji gospodarczych w historii ludzkości. Za symbol rewolucji neolitycznej może być uznane Çatalhöyük – bardzo duża anatolijska osada, której mieszkańcy korzystali z dobrodziejstw daleko posuniętej specjalizacji, podziału pracy i dalekosiężnego handlu, nie będąc przy tym poddanymi jakiejkolwiek możliwej do archeologicznego zidentyfikowania klasy rządzącej. Za symbol rewolucji przemysłowej może być uznany rozwój giełd papierów wartościowych, będących u swoich początków ściśle autonomicznymi i samoregulującymi się instytucjami, których funkcjonowanie było od zawsze zbyt innowacyjne, by za jego postępem mogła nadążyć jakakolwiek państwowa biurokracja. Wreszcie za symbol rewolucji informacyjnej może być uznany Internet (wbrew popularnej etatystycznej propagandzie zdecydowanie nie będący państwowym wynalazkiem), a zwłaszcza takie jego owoce, jak gospodarka peer-to-peer i algorytmy oparte na rozproszonym zaufaniu. Wszystkie owe symbole są niemal doskonałym ucieleśnieniem anarchokapitalizmu – albo, w przypadku rewolucji neolitycznej, przynajmniej protoanarchokapitalizmu.

Podsumowując, synteza austriackiej prakseologii i Oppenheimerowsko-Nockowskiego spojrzenia na naturę państwa (a więc synteza ekonomicznego i socjologicznego realizmu), określona przez Rothbarda mianem anarchokapitalizmu, stanowi rewolucyjnie świeże i analitycznie precyzyjne spojrzenie na historię gospodarczego rozwoju ludzkości, przy czym – co nieczęsto doceniają nawet jego sympatycy – kluczowym elementem analitycznej precyzji owego spojrzenia jest także, a może przede wszystkim, jego precyzja terminologiczna.

Jakub Bożydar Wiśniewski

Komentarz

  1. Reply
    PI Grembowicz says

    Tak, AK jest oki, to skuteczne antidotum/panaceum na współczesny, chory i destrukcyjny i systemowy/globalistyczny socjalizm. Słyszałem o nim oraz czytałem z zaciekawieniem już dawno temu, zdaje się po raz pierwszy we wroclawsko-poznanskim Stańczyku i NCz!
    Pozdrowienia dla Autora!

Skomentuj

*