2

Jacek Sierpiński – Obowiązkowe szczepienia dla cudzoziemców?

Ministerstwo Zdrowia rozważa pomysł, by każdy cudzoziemiec przyjeżdżający do Polski, nawet na krótko, okazał dowód, że był szczepiony na określone choroby. Bo zdarzyły się już przypadki zachorowań Ukraińców w Polsce na odrę, choć szczepienia przeciw odrze na Ukrainie są obowiązkowe (jak widać przymus szczepień nie daje gwarancji, że ludzie nie będą chorowali i roznosili zarazków). Bo podobno na gruźlicę zaszczepiono na Ukrainie tylko połowę populacji (sami Ukraińcy temu zaprzeczają). A, jak tłumaczy Ministerstwo,

„szczepionki, które są nam aplikowane na początku życia, nie gwarantują wszystkim odporności np. na gruźlicę czy krztusiec – do końca naszych dni. Dlatego też przywiezienie zarazków tych chorób z zagranicy może być groźne nawet dla zaszczepionych”.

Pomysł ten popiera 60% badanych w sondażu SW Research.

Wyobraziłem sobie, co byłoby, gdyby podobny obowiązek dla cudzoziemców (w tym Polaków) wprowadziła Ukraina czy inne państwa. Jako dziecko byłem szczepiony, nie pamiętam już dokładnie przeciwko jakim chorobom – chyba przeciwko ospie prawdziwej, chorobie Heinego-Medina, gruźlicy i durowi brzusznemu (nie wiem, czy przyjąłem wszystkie będące w planach, bo często z uwagi na stan zdrowia nie byłem kwalifikowany do szczepień). Żadnych dowodów na to nie mam, bo to było czterdzieści lat temu i więcej. Przeciwko odrze, śwince i różyczce szczepiony nie byłem, bo wtedy takie szczepienia nie były stosowane (pamiętam, że jako dziecko chorowałem na odrę i na świnkę). Więc z braku dowodów szczepienia nie byłbym wpuszczany za granicę – chyba, że specjalnie raz jeszcze w wieku prawie 50 lat przyjąłbym wszystkie szczepionki, które normalnie przyjmują dzieci (nie wiem, czy w moim wieku i przy moim stanie zdrowia nie byłoby to bardziej ryzykowne) – tak jak robią to obecnie ludzie wyjeżdżający do niektórych krajów tropikalnych i szczepiący się przeciwko żółtej febrze. Podejrzewam, że w podobnej sytuacji są miliony Polaków.

Z drugiej strony, skoro „szczepionki, które są nam aplikowane na początku życia, nie gwarantują wszystkim odporności do końca naszych dni” (prawda w przypadku wielu chorób: odporność na dur brzuszny utrzymuje się ok. 3 lata, na tężec, krztusiec czy chorobę Heinego-Medina do ok. 10 lat, na gruźlicę 10-15 lat, przy czym ta ostatnia i tak zmniejsza ryzyko zachorowania tylko o ok. 50%) to nawet, jeśli taki cudzoziemiec był kiedyś szczepiony, i tak nie ma gwarancji, że nie będzie on zarażony w chwili wjazdu do Polski. Podobnie takiej gwarancji nie da samo zaszczepienie go już po przyjeździe do Polski (taki pomysł też jest rozważany, zresztą w przypadku niezaszczepionych Ukraińców istnieje obowiązek zaszczepienia się w ciągu trzech miesięcy od przyjazdu do Polski, bo uznano, że w tym kraju istnieje zagrożenie epidemiologiczne). Większy sens miałoby już przedstawienie aktualnego zaświadczenia od lekarza, że nie jest chory. Plus ewentualnie przedstawienie dowodu szczepień, ale sprzed niedługiego czasu. Ludzie chcący przyjeżdżać do Polski w takim przypadku musieliby się specjalnie szczepić i przechodzić badania, może i kilkakrotnie.

Tylko czy naprawdę jest to konieczne?

Od wielu lat do Polski przyjeżdżają miliony cudzoziemców. Od turystów (sam Kraków odwiedzają ok. 3 mln cudzoziemskich turystów rocznie), przez pracowników sezonowych, do imigrantów planujących dłuższy lub stały pobyt. Według danych Departamentu Statystyki Narodowego Banku Polskiego, samych Ukraińców w zeszłym roku w Polsce przebywało średnio ok. 900 tys. A tych przypadków zarażeń wśród cudzoziemców, o których się mówi rozważając żądanie od nich dowodów szczepień, było jak na razie (ujawnionych) kilkanaście. Czyli ryzyko zarażenia się od nich jest naprawdę znikome.

Ale strach to potężna siła.

Jacek Sierpiński

2 komentarze

  1. Reply
    ala wilk says

    Nie jest Pan lekarzem a wymądrza się Pan na tematy medyczne. Prawdziwy libertarianin.

    • Reply
      Przemek Hankus says

      Na podobnej zasadzie nie powinien się wypowiadać na temat prawa i przepisów ktoś, kto nie jest prawnikiem, a na temat średniowiecza nikt, kto nie żył w średniowieczu.

Skomentuj

*