2

Facebook, niczym Kapitan Państwo, narusza własne zasady

Jednym z niewątpliwych znaków obecnych czasów jest narastający problem ograniczania treści przez wielkie korporacje cyfrowe, które w coraz większym stopniu kontrolują przepływ informacji w sieci. Aktywność użytkowników jest regulowana głównie za pomocą algorytmów i filtrów. Celem jest walka ze szkodliwymi treściami, ale zdarza się jednak, że usuwane są legalne i pożyteczne materiały, takie jak: zdjęcia z reportaży wojennych, zdjęcia historyczne, dowody brutalności policji i naruszeń praw człowieka, relacje z protestów, dzieła sztuki, satyra itp.

Tego typu bezpodstawne usuwanie treści nazywane bywa „prywatną cenzurą”, która staje się groźna w dobie dominacji kilku firm o globalnym zasięgu, przejmujących główną część rynku kanałów komunikacji i pozyskiwania informacji. Często towarzyszy temu brak jasnych zasad i procedur odwoławczych.

Dlaczego jest to szerszy problem dotyczący ograniczenia wolności, skoro dotyczy prywatnych firm takich jak Facebook? Cytując Fundację Panoptykon:

„Z Facebooka korzysta ponad 2 mld użytkowników w ponad stu krajach świata (w Polsce 20 mln). Znajduje się on w czołówce najpotężniejszych firm świata i nie ma realnej konkurencji w swoim obszarze działania. W Polsce jest najpopularniejszym medium społecznościowym, dociera do ok. 80% internautów , a liczba jego realnych użytkowników przewyższa zasięg dwóch największych internetowych serwisów informacyjnych: Onetu i Gazeta.pl. »Władza« Facebooka nie bierze się tylko z potęgi finansowej i dominującej pozycji na rynku, ale ściśle wiąże się ze specyfiką jego działalności. Facebook to dziś ważny kanał komunikacji międzyludzkiej; forum, na którym wyrażamy opinie i poglądy, oraz źródło, z którego pozyskujemy informacje. Jego polityka moderacyjna stanowi potężne narzędzie sterowania naszym postrzeganiem rzeczywistość i siebie nawzajem.


Uważamy, że »władza« Facebooka powinna iść w parze z adekwatną odpowiedzialnością. Wychodzimy z założenia, że jeśli jakaś firma ma tak istotny wpływ na to, jak współcześnie korzystamy z wolności słowa, powinniśmy wymagać, aby ją respektowała, i mieć możliwość ją z tego rozliczyć”.

Panoptykon podnosi też inne ważne aspekt tej sprawy, to znaczy możliwość wykorzystania algorytmów platformy przez rządy państw do wywoływania nieformalnej presji, ograniczenia pluralizmu w debacie publicznej oraz związane z tym wysokie ryzyko błędów systemu.

W 2018 roku Facebook nagle i bez ostrzeżenia, nie podając żadnego zgodnego z własnym regulaminem uzasadnienia, usunął konto Społecznej Inicjatywy Narkopolityki (SIN) – całkowicie oddolnej organizacji non-profit zajmującej się redukcją szkód wynikających z używania substancji psychoaktywnych, wspieraniem użytkowników i osób uzależnionych, rzetelną edukacją w zakresie działania i potencjalnej szkodliwości narkotyków oraz racjonalizacją polskiej polityki narkotykowej, która opiera się w głównej mierze na karaniu użytkowników i poświęcaniu ogromnych środków z budżetu państwa na ściganie tzw. przestępstw bez ofiary.

Dla SIN Facebook to podstawowy kanał komunikacji – bez niego ich  działania są praktycznie rzecz biorąc uniemożliwione. Specyfika działalności SIN polega w dużej mierze na kontakcie z ludźmi młodymi, z internautami, dla których Facebook stanowi główne medium wymiany poglądów i zdobywania informacji. Dlatego też bojkot tej platformy w przypadku takiej organizacji mija się z celem.

W maju 2019 roku z pomocą Fundacji Panoptykon SIN pozwała Facebooka za nieuzasadnioną blokadę swojego konta. Sprawa utknęła w sądzie, gdy cyfrowy gigant, obsługujący prawie 20 milionów polskich użytkowników, zasłonił się nieznajomością języka polskiego i zobowiązał SIN do zapłacenia blisko 9 tys. zł za tłumaczenie dokumentów procesowych.

Jako organizacja działająca głównie dzięki dobrowolnym datkom darczyńców, SIN zbiera W TYM MIEJSCU niezbędną kwotę na ten cel.

Uważamy, że w ramach korzystania ze swojej własności Facebook i inne tego rodzaju platformy społecznościowe powinny mieć prawo do ograniczania bądź nawet do usuwania danych treści ze swoich serwisów. Ale gdy już to robią, powinny przy tym postępować zgodnie z własnymi zasadami. Kiedy zaś tego nie robią, jako użytkownicy mamy prawo domagać się od nich, by grały zgodnie z regułami, które same przecież na siebie przyjęły.

Dlatego też zachęcamy Was do wsparcia SIN w ich staraniach o przejrzystość działań Facebooka. Regulamin, jak każda dobrowolnie zawarta umowa, musi w jednakowym stopniu obowiązywać wszystkie strony.

Stowarzyszenie Libertariańskie

2 komentarze

  1. Reply
    jo says

    A tak z ciekawości: czy da się określić, w jakim stopniu pozycja Facebuków, Tłiterów i innych Spotfajów zależy od praw własności intelektualnej ? Czy taka koncentracja udziału w rynku byłaby bez nich możliwa ? Ktoś, coś ?

  2. Reply
    kompowiec2 says

    To nie dotyczy tylko fejsa ale internetu w ogóle:

    https://www.youtube.com/watch?v=vi3SOqUTAm4

    zaskoczony? Bo ja nie.

    The use of internet is a privilege, not a right. moderation team reserves the right to revoke access and remove content for any reason without notice.

Skomentuj

*