1

Czy wyznacznikiem wolności są wyłącznie podatki?

W zeszłym tygodniu gościem audycji „Poranna Rozmowa” w radiu RMF FM był profesor Rafał Chwedoruk. Wywiad dotyczył przede wszystkim kampanii wyborczej związanej z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi, ale rozmówcy zahaczyli również pokrótce o wątek libertarianizmu. Niestety, twierdzenia wygłoszone na ten temat zarówno przez zaproszonego politologa, jak i przez prowadzącego wywiad redaktora Roberta Mazurka, w znacznym stopniu mijały się z prawdą.

Punktem wyjścia dla wzmianki o libertarianizmie było stwierdzenie prof. Chwedoruka, że ostatnia kampania wyborcza partii Konfederacja skierowana była pod wieloma względami do wyborcy libertariańskiego. Choć w istocie niektóre postulaty dotyczące liberalizacji gospodarki mogłyby zyskać poparcie libertarian, szły one jednak w parze z przykładami jawnie antywolnościowego podejścia w innych aspektach, takich jak edukacja, wolność zgromadzeń, czy przepływ osób. Nawet platforma gospodarcza tej partii nie była konsekwentnie wolnościowa, zawierając liczne postulaty ingerencji państwa w rolnictwo, czy handel zagraniczny. Nadużyciem jest więc utożsamianie kampanii Konfederacji z libertarianizmem tylko ze względu na zawarty w nim – dość wybiórczy – pierwiastek liberalizmu gospodarczego. Libertarianizm jest bowiem dążeniem do wolności we wszystkich aspektach życia człowieka, a nie tylko w zakresie gospodarki. Szerzej ten temat poruszył Jacek Sierpiński w artykule Konfederacja nie jest ugrupowaniem libertariańskim, opublikowanym na naszych łamach w październiku ubiegłego roku.

Następnie obaj rozmówcy usiłowali wyjaśnić słuchaczom, czym jest libertarianizm. Uproszczona i niepełna, ale względnie poprawna definicja red. Mazurka, iż jest to „hardkorowy liberalizm”, dążący do wycofania państwa z takich sfer życia jak edukacja czy opieka zdrowotna, na rzecz zapewniania tych usług przez prywatne przedsiębiorstwa, szybko jednak ustępuje miejsca błędnemu przypisywaniu idei libertariańskiej twierdzeń żywcem wziętych z retoryki Janusza Korwin-Mikkego. Sugestia, jakoby dla libertarian „płacenie składek na ZUS za swoją babcię i dziadka było gorsze niż trzecia wojna światowa”, a „Hitler był lepszy niż III RP, bo nakładał niższe podatki”, jest nie tylko absurdalna, ale zwyczajnie fałszywa. Prawdą jest, że libertarianie sprzeciwiają się przymusowej redystrybucji za pośrednictwem podatków czy systemu państwowych ubezpieczeń społecznych, ale stoją również na stanowisku, że zwiększanie zakresu wolności na jednym polu albo dla jednej grupy ludzi nie może się odbywać kosztem jej zmniejszania w innej sferze życia lub dla kogo innego. Abstrahując zatem od surrealizmu takich scenariuszy, nawet gdyby wymiany przymusowości składek ZUS na III wojnę światową lub wysokich podatków na rządy nazistów były możliwe, to z punktu widzenia libertariańskiego byłyby one całkowicie niedopuszczalne z uwagi na drastyczne naruszenia innych praw i wolności będące ich konsekwencjami.

Wreszcie prof. Chwedoruk atakuje popierany przez libertarian postulat obniżki podatków, powołując się na przykłady Rosji, a także państw Azji i Afryki pobierających (jak można wywnioskować zapewne niższy) podatek liniowy, w kontrze do większości świata zachodniego stosującego progresję podatkową. Wypowiedź ta jest wyrazem dwóch błędnych założeń.

Po pierwsze – implikuje ona, że progresja podatkowa musi wiązać się z podwyżką podatków. W przypadku większości postulowanych podatków progresywnych tak jest, ale nie wynika to z samej konstrukcji rzeczonego podatku. Hipotetyczna sytuacja, w której w miejsce podatku liniowego wprowadzono by podatek progresywny, którego najwyższa stawka byłaby mniejsza lub równa dotychczasowej stawce podatku liniowego, nie byłaby sprzeczna z libertarianizmem, albowiem zmniejszałaby obciążenia podatkowe części lub wszystkich obywateli, nie zwiększając ich w zamian dla nikogo.

Po drugie, przeciwstawienie w kontekście postulatów libertarian Rosji, Azji i Afryki państwom zachodnim sugeruje, że to w tych pierwszych panuje większa wolność gospodarcza. Utożsamianie jej wyłącznie z wysokością podatków jest jednak błędem, który zdarza się popełniać również wielu zadeklarowanym liberałom. Na całokształt swobód ekonomicznych wpływ mają bowiem nie tylko podatki, ale również skomplikowanie i restrykcyjność przepisów, skala państwowej ingerencji w rynek, pewność i skuteczność egzekwowania umów, swoboda handlu zagranicznego, transparentność działania administracji publicznej i wiele innych czynników. Pod tymi względami państwa zachodnie są w większości daleko bardziej liberalne gospodarczo od wspomnianych krajów azjatyckich czy afrykańskich – i to pomimo wyższych, progresywnych podatków.

Podsumowując, sposób przedstawienia libertarianizmu w „Porannej Rozmowie” opiera się na błędnych założeniach zarówno w odniesieniu do samych wartości libertariańskich, jak i popieranych przez libertarian postulatów gospodarczych. Jako taki więc nie charakteryzuje w sposób rzetelny tej idei, a raczej ma na celu jej zdyskredytowanie w oczach słuchaczy. Jest to o tyle smutne, że przedstawiciele nauk o polityce powinni wykazywać choć minimum obiektywizmu w stosunku do omawianych przez siebie doktryn – nawet jeśli osobiście się z nimi nie zgadzają.

Stowarzyszenie Libertariańskie

Komentarz

  1. Reply
    Paweł K. says

    W dzisiejszym totalitaryzmie podatkowym… Tak, na 99%, bo co innego pozostaje?! Bez pieniędzy jest się zawsze czyimś niewolnikiem; z pieniędzmi raczej zawsze jest się wolnym człowiekiem. Proste.
    Ten towarzysz psor?! chedoruk to zwykły komuch, demosrata, socjalista /marxista politolog/. A fe…

Skomentuj

*