3

Cezary Błaszczyk – Libertarianizm a prawo autorskie albo czego o prawie autorskim uczą nas libertarianie

Tematem wystąpienia z 13 czerwca 2019 r. były libertariańskie teorie prawa autorskiego. Po krótkim wprowadzeniu dotyczącym rozumienia libertarianizmu (na potrzeby prelekcji) oraz prawa autorskiego omówiono podstawowe problemy filozofii prawa autorskiego, by następnie przejść do przedstawienia libertariańskich teorii prawa autorskiego. Zarysowano najważniejsze z nich: teorię laborystyczną Roberta Nozicka, teorię kreacjonistyczną Ayn Rand, teorię abolicjonistyczną (do jej przedstawicieli zaliczyć można N. Stephana Kinsellę, Boudewijna Bouckaerta, Toma Palmera, Hansa-Hermanna Hoppego), teorię woluntarystyczną Murraya N. Rothbarda. W zwięzłym podsumowaniu zaakcentowano wnioski na temat właściwego stosunku libertarian do prawa autorskiego (jeśli teoria libertariańska ma być spójna, uniwersalizowalna i operatywna) oraz znaczenia tych ustaleń dla teorii prawa. Niezależnie od stosunku do prawa autorskiego oraz samego libertarianizmu konkluzje te wydają się bowiem istotne w kontekście współczesnych sporów o kształt prawa własności intelektualnej i warunki odpowiednie dla rozwoju społeczeństwa informacyjnego.

Poniższy szkic zawiera wprowadzenie do zagadnienia. Omówienie libertariańskich teorii prawa autorskiego i innych zagadnień relewantnych z zakresu filozofii prawa autorskiego odnaleźć można w wybranej literaturze zamieszczonej pod tekstem.

Wprowadzenie do libertariańskich teorii prawa autorskiego

Na potrzeby wystąpienia libertarianizm zdefiniowany został jako ideologia polityczna, która za najwyższe wartości uznaje wolność negatywną i równość formalną jednostek, a w konsekwencji także powszechny obowiązek powstrzymania się od agresji (różnie formułowany). Z tych fundamentów libertarianie wyprowadzają wniosek o prymacie wolności politycznej nad (socjalistycznie pojmowaną) wolnością ekonomiczną i założenie o potencjalnym zagrożeniu dla wolności ze strony zorganizowanych struktur politycznych (przede wszystkim państwa) oraz preferencję dla ładu spontanicznego, a więc także indyferencję wobec zależności materialnych i faktycznych stosunków społecznych. Wreszcie jednym z podstawowych cech dystynktywnych omawianych nurtów libertarianizmu jest przekonanie o prymacie własności. Zgodnie z prezentowanym ujęciem, libertarianie każdą instytucję, a nawet wolność osobistą tłumaczą na stosunki własnościowe (w przypadku wolności osobistej – na autowłasność). Własność jest instytucją samonarzucającą się i normatywnie konieczną (choć może ona być uzasadniana na gruncie różnych teorii etycznych). W zakresie prywatnego dominium jednostki dysponują swobodą działania bądź powstrzymania się od działania, a granice tytułów oznaczają granice wolności. Jeśli w społeczeństwie dochodzi do konfliktów, to albo prawa zostały źle określone, albo nie są egzekwowane. Tym samym własność jest przez libertarian absolutyzowana (nie oznacza to, że własności nie można naruszyć, ale jedynie, że nie należy tego robić), a omawiane nurty myśli politycznej można nazwać „propertarianizmem”. Tym samym z zakresu pojęcia „libertarianizm” wykluczeni zostali liberałowie i konserwatyści (niezależnie od ujęcia tych ideologii), tzw. lewicowy libertarianizm i socjalizm libertarny oraz wolnościowy populizm (radykalizm). Jednocześnie proponowane ujęcie jest na tyle szerokie, że pozwala uniknąć sporów o klasyfikację poszczególnych kierunków myśli libertarnej (np. obiektywizmu), a w miarę jak rozpatrywane problemy oddalają się od podstawowych przypadków stosunków własnościowych – pojawiają się rozbieżności w ich ocenie etycznej (np. kwestia emisja zanieczyszczeń albo omawiane tytuły do dóbr niematerialnych).

Mówiąc o tym, czym jest prawo autorskie nieuchronnie posługujemy się kategoriami sformułowanymi przez prawodawcę bądź doktrynę prawa na potrzeby opisu norm. Wynika to z konstruktywistycznej (pozytywistycznej) genezy prawa autorskiego. Prawo autorskie pochodzi od człowieka i jest przez niego kształtowane. Nie ma dorozumianego, samonarzucającego się prawa autorskiego, ponieważ jego przedmiot – utwór – nie istnieje fizycznie-samoistnie (tak, jak istnieją ludzie, zwierzęta niebędące ludźmi i rzeczy). Należy bowiem odróżnić utwór od jego egzemplarza (książka-utwór vs książka-zeszyt, w której utwór zapisano) oraz jego wykonania (piosenka-utwór vs piosenka zaśpiewana na scenie). Utwór jest obiektem idealnym, czy też abstraktem: kompleksem idei, które twórca najpierw skonceptualizował, następnie wyraził i wreszcie – przynajmniej teoretycznie – umożliwił ich re-konceptualizację przez odbiorców (na skutek obcowania z egzemplarzem bądź wykonaniem). Utwór istnieje zatem co najwyżej intersubiektywnie – w kolektywnej świadomości twórcy i odbiorców, choć niezliczone dysputy krytyków o znaczenie (a więc także treść!) utworów albo procesy o plagiat pokazują, że istnienie to jest dyskusyjne. W szczególności powinno takim być w ujęciu indywidualistów metodologicznych, a więc przeważającej większości libertarian. Znacznie łatwiej, wydaje się, pojąć istotę twórczości, jeśli odejdzie się od perspektywy reistycznej (traktowania utworu, jakby był on rzeczą posiadającą tożsamość i fizyczną manifestację) na rzecz perspektywy komunikacyjnej (utwór to komunikat: autor w oryginalny i twórczy sposób formułuje treści, które chce przekazać odbiorcom).

Jednocześnie należy podkreślić, że utwór nie jest tym samym co idee go konstytuujące (błąd często popełniany przez libertarian wypowiadających się na temat prawa autorskiego). Dzięki rozróżnieniu wprowadzonemu przez Johanna G. Fichtego opieramy się w prawie autorskim na dychotomii treści i formy. Treść to idee, zaś forma to sposób ich wyrażenia (idea walki człowieka z siłami natury, np. rekinem versus jej wyrażenie w filmie „Szczęki”). Idee mają być wolne, inaczej prawo autorskie umożliwiłoby monopolizowanie gatunków, słów, wątków, uczuć, które mają być wyrażone w utworach. Rozróżnienie to nie wynika jednak z natury abstraktów, ale przyjętej konwencji (a przy tym coraz częściej dochodzi do zatarcia granicy pomiędzy treścią a formą! – przedmiotem ochrony stają się tzw. mocne tytuły utworów, bohaterowie literaccy etc.). Można więc wyobrazić sobie prawo autorskie obejmujące idee, choć bez wątpienia życie w takim porządku prawnym byłoby uciążliwe (właśnie dlatego prawodawcy wprowadzają do reżimu prawa autorskiego szereg wyłączeń, np. zgodnie z art. 21 polskiej Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych: odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne nie są utworem).

Z faktu, że utwory nie istnieją fizycznie nie wynika natomiast, że nie są dobrem. Z punktu widzenia ekonomii są to dobra niewykluczalne (jeśli utwór został zakomunikowany), nieskończony i nierywalizacyjny (utwór może być jednocześnie wykorzystywany w pełni przez wiele osób bez obaw o jego wyczerpanie). Tym właśnie dzieła różnią się od rzeczy, do których ustanowienie własności – zdaniem libertarian-propertarianistów – jest konieczne ze względu na ich rzadkość i rywalizacyjność. Podczas gdy z przepisu na jabłecznik (który może być utworem) korzystać może nieskończona liczba gospodyń i gospodarzy domowych, liczba jabłek na świecie jest skończona i niestety nie starczyłoby ich dla dowolnej liczby miłośników ciasta. By utwory stały się wykluczalne i rywalizacyjne trzeba je więc reifikować, tj. ustanowić ich sztuczną rzadkość (a także umowną tożsamość). Temu właśnie służy prawo autorskie. Ściśle rzecz biorąc wykluczalne i rywalizacyjne są jednak prawa do utworów, a nie utwory per se (prawodawca nie jest w stanie zmienić niematerialnej natury tych dóbr), a istotą tego prawa jest monopol na określone zachowanie względem kompleksu idei wyrażonego w egzemplarzach bądź zachowaniach innych ludzi.

Prawo autorskie może być rozumiane przedmiotowo (jako zespół norm prawnych regulujących powstanie, zmianę, ustanie i treść uprawnień twórców bądź innych osób uprawnionych, a zawartych w przepisach prawa powszechnie obowiązującego) bądź podmiotowo (jako prawo podmiotowe bądź zespół uprawnień przysługujących indywidualizowanemu podmiotowi bądź podmiotom). Ściśle rzecz biorąc, podmiotowo pojmowane prawo autorskie to prawo wyłączne do dobra niematerialnego (intelektualnego), nazywanego „utworem”.

Nie istnieje jeden system prawa autorskiego. Po pierwsze, podstawową zasadą prawa autorskiego jest zasada terytorialności – każda suwerenna organizacja polityczna chroni prawa autorskie swoich obywateli na swoim terytorium, a jeśli czyni to w stosunku do obywateli obcych, wynika to z porozumień międzypaństwowych i prawa międzynarodowego prywatnego (dziś, ze względu na znaczenie Konwencji Berneńskiej oraz systemów Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) i Światowej Organizacji Handlu (WTO) ochrona jest de facto niemal powszechna). Po drugie, poszczególni ustawodawcy hołdując różnym teoriom prawa autorskiego, rozmaicie jurydyzowali autorskie prawa podmiotowe i pomimo znacznej harmonizacji norm, wciąż obowiązują pewne odrębności. Dwa główne przypadki systemów prawa autorskiego to: system copyright (pierwotnie obejmujący wyłącznie autorskie prawa majątkowe, tak m.in. w USA i UK) oraz system droit d’auteur (obejmujący autorskie prawa majątkowe i osobiste, tak m.in. w Polsce). Prawa autorskie majątkowe przez określony czas (najczęściej po śmierci twórcy) chronią interesy majątkowe podmiotu uprawnionego (ew. podmiotów uprawnionych, niekoniecznie twórcy), przyznając mu (im) monopol na rozporządzanie prawami do utworu, korzystanie z utworu oraz pobieranie wynagrodzenia za korzystanie z utworu. Prawa osobiste chronią natomiast więź twórcy z dziełem, są wieczne i niezbywalne (mogą być co najwyżej niewykonywane przez twórcę bądź wykonywane w imieniu twórcy). Oba rodzaje praw autorskich można jednak de facto wykorzystać do ochrony interesów majątkowych, czego najlepszym przykładem jest niemiecki porządek prawny. Prawa autorskie są w nim tylko osobiste (jest to tzw. monistyczny model prawa autorskiego), co jednak nie stoi na przeszkodzie czerpaniu dochodów z twórczości przez autorów i inne podmioty zaangażowane w tzw. przemyśle kreatywnym.

Współcześnie ochrona prawa autorskiego przysługuje przeważnie automatycznie, tj. od chwili ustalenia (wyrażenia w dowolnej formie – tak w Polsce) bądź utrwalenia (wyrażenia w formie trwałej) utworu, niezależnie od deklaracji czy rejestracji (w tym opatrzenia notą copyrightową), a więc także niezależnie od woli podmiotu pierwotnie uprawnionego (właśnie z tego powodu środkiem swobodnej dyseminacji twórczości dla osób niezainteresowanych ich komercjalizacją są licencje creative commons). Utwór, czyli przedmiot prawa autorskiego może być wyrażony syntetycznie (poprzez określenie przesłanek ochrony i ew. enumeratywnie określonych wyłączeń – tak np. w art. 1 ust. 1, art. 21, art. 4 polskiej Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych) albo analitycznie (poprzez wyliczenie kategorii dzieł chronionych). I tak, zgodnie z polską ustawą, przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (przesłanki to: twórczość, czyli pozostawanie rezultatem twórczej pracy człowieka; indywidualność, czyli subiektywnie pojmowana oryginalność i nowość, a także ustalenie, czyli wyrażenie konceptualizowanych idei). Warto pamiętać, że utwory to nie tylko dzieła sztuki, ale także obiekty użytkowe: np. mapy, programy komputerowe, plany architektoniczne, utwory naukowe – pod warunkiem, że spełniają przesłanki ochrony.

Jak widać, bez norm prawa pozytywnego nie wiemy nawet, co jest wynalazkiem, a co utworem (np. dziś w zależności od porządku prawnego program komputerowy może być przedmiotem ochrony prawa autorskiego lub patentowego, a kiedyś obowiązywały osobne reżimy ochrony dla dzieł literackich i plastycznych; ustawodawcy określają katalog wyłączeń spod ochrony etc.). To z obowiązujących przepisów (a w niektórych porządkach – także z orzecznictwa) wynika też, kiedy można się chronioną twórczością swobodnie posługiwać (w ramach tzw. dozwolonego użytku). Gdyby tych regulacji szczególnych zabrakło, nie można byłoby np. legalnie wyrecytować wiersza miłosnego podczas randki, bez pozyskania licencji na korzystanie z utworu.

Nie oznacza to jednak, że problemy prawa autorskiego można rozpatrywać tylko w kontekście obowiązujących uregulowań. Istniały, a niewątpliwie mogą też zaistnieć normy, które obecnie nie obowiązują. Namysł nad zagadnieniami: kto może być podmiotem (człowiek? zwierzęta? sztuczna inteligencja?), co może być przedmiotem (co to jest utwór? jaka jest jego istota?) oraz jaka powinna być treść prawa autorskiego (gdzie leży granica pomiędzy dozwoloną inspiracją a twórczością zależną? jak kształtować domenę publiczną? ile powinny trwać autorskie prawa majątkowe?) należy do części filozofii prawa, nazywanej filozofią prawa autorskiego. Dyscyplina ta ściśle wiąże się z ontologią czy estetyką, ale także etyką i filozofią polityczną. Potwierdzenie tego stanu rzeczy odnajdujemy, obserwując choćby: zmagania grup interesów zainteresowanych poszerzeniem zakresu ochrony prawa autorskiego bądź jego liberalizacją (nie muszą to być twórcy i odbiorcy, najczęściej są to podmioty sytuujące się w różnych ogniwach łańcucha dystrybucji twórczości) – przykładem jest tu choćby słynna amerykańska tzw. Ustawa Myszki Miki (Copyright Term Extension Act), przyjęta m.in. po to, by Walt Disney Company cieszył się nieco dłużej monopolem na korzystanie z pierwszych filmów z Myszką Miki; politykę państw – w zależności od interesów gospodarki krajowej, państwa tolerują piractwo względem obcej twórczości bądź starają się narzucić innym państwom harmonizację prawa autorskiego (przykładów dostarcza historia USA); oraz – najważniejsze z punktu widzenia prelekcji – proces walidacji prawa autorskiego (już samo sformułowanie „własność intelektualna”, jak wynika m.in. ze studiów Fritza Machlupa ukuto właśnie po to, by zwiększyć społeczną akceptacje monopolu prawnoautorskiego czy wynalazczego). Jak widać, prawo autorskie jest problemem równie politycznym i etycznym, co własność i inne kluczowe instytucje społeczne.

W tym kontekście szczególna rola przypada tzw. teoriom prawa autorskiego, przedstawiającym określoną koncepcję twórczości oraz podbudowane doktrynalnie wskazania co do jej statusu normatywnego. Istnieją trzy główne kategorie teorii (legitymizacji) prawa autorskiego: konsekwencjalistyczne (ekonomiczne, do ich adherentów można zaliczyć Johna S. Milla i Ludwiga von Misesa); personalistyczne (odwołujące się do więzi twórcy z utworem, do ich adherentów zaliczyć można Georga Hegla i Immanuela Kanta) oraz własnościowe (traktujące tytuł do utworu jako szczególny przypadek własności, za modelową teorię własnościową prawa autorskiego uchodzi odpowiednio interpretowana teoria własności Johna Locke’a). Ponieważ teorie ekonomiczne powielają standardowe rozumowanie nurtu law and economics oraz są immanentnie niezdolne do jednoznacznej oceny prawa autorskiego, libertarianie je wyznający nie będą przedmiotem zainteresowania tej prelekcji. Teorie personalistyczne zdają się natomiast co najwyżej uzasadniać autorskie prawa osobiste i wykluczać komercjalizację twórczości, więc również nie wydają się charakterystyczne dla propertarianizmu (ani wnoszące wiele do debaty na temat współczesnych stosunków społecznych). Wreszcie teorie własnościowe odpowiadają orientacji omawianych nurtów libertarianizmu oraz wnoszą wiele do dyskursu prawa autorskiego w obliczu typowej dla społeczeństwa informacyjnego komercjalizacji dóbr intelektualnych.

W tym miejscu należy poczynić jeszcze jedno zastrzeżenie. Podczas gdy w porządkach anglosaskich (a większość libertarian operuje właśnie w nich) własność ustanowiona może być także na dobrach niematerialnych, w porządkach romańskich prawa cywilnego, w Polsce, własność ustanowiona może być wyłącznie na rzeczy. Własność oraz prawa autorskie majątkowe stanowić mogą łącznie mienie, ale tytuł do utworu z punktu widzenia nauk prawnych dogmatycznych nie jest kategorią własności (pomijając oczywistą sprzeczność majątkowego charakteru własności i praw autorskich osobistych). Ponieważ – jak twierdzę – do podobnych wniosków prowadzi właściwie prowadzona analiza libertariańska, na potrzeby prelekcji „własnością” określał będę więc własność na rzeczy, tzw. własność sensu stricto.

Nawet jeśli uniwersalne pojmowanie własności i prawa autorskiego z konieczności opiera się na kontrowersyjnym założeniu, że istnieje jakaś uniwersalna esencja tych praw, wydaje się, że można podejmować próby porównywania tych instytucji. I tak, do podobieństw należałyby: bezwzględność (skuteczność erga omnes) i wyłączność (wyłączenie z posługiwania się dobrem podmiotów nieuprawnionych), najszerszy możliwy dla danego przedmiotu zakres uprawnień, przenoszalność (zbywalność, dziedziczność), majątkowy charakter, a w niektórych systemach także model jurydyzacji (tak, zdaniem niektórych przedstawicieli doktryny także w Polsce, gdzie konstrukcja autorskich praw majątkowych w art. 17 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych nawiązywać ma do rzymskiej triady uprawnień właściciela). Do różnic zaliczylibyśmy zaś ograniczenie temporalne czy też szerszy zakres immanentnych wyjątków od ochrony prawa autorskiego, a także niemożność zrzeczenia się tytułu (prawa autorskie majątkowe mogą wygasnąć albo można je zbyć, ale raczej nie można się ich zrzec; a ze względu na wieczność autorskich praw osobistych utwory nigdy nie są niczyje, mogą być co najwyżej nieopatrzone nazwiskiem twórcy bądź twórca może być nieznany). Własność i prawa autorskie różnią się także co do istoty, a wynika to z faktu, że pierwsza dotyczy dóbr materialnych, a te drugie – dóbr niematerialnych. Stąd też, podczas gdy własność konstytuuje fizycznie manifestowaną sferę władztwa, której istnienie tak chętnie podkreślają libertarianie, prawa autorskie – ze względu na brak fizycznego istnienia ich desygnatu – sprowadzić można do monopolu na określone zachowania bądź uprawnienia zwierzchniego względem uprawnionych do egzemplarzy. Jeśli książka stanowi przedmiot ochrony autorskich praw majątkowych, to właściciel jej egzemplarza nie może z nią robić wszystkiego, na co przyjdzie mu ochota. Nie może jej na przykład przepisać do należącego do niego zeszytu i zeszyt ten wprowadzić do obrotu. Co do zasady nie wolno mu także wykonywać utworu, tj. na przykład publicznie odczytywać książki (nie mówiąc o nagraniu tego odczytu i jego dystrybucji w formie audiobooka), a więc działać, korzystać ze swojej wolności (autowłasności). Może to legalnie czynić wyłącznie, jeśli uzyska zgodę uprawnionego z autorskich praw majątkowych (licencja) bądź nabędzie te prawa. Tytuły do utworów i ich egzemplarzy nie są bowiem ani identyczne (pokrywające się), ani paralelne (niezależne).

Innymi słowy, prawa autorskie mają w odróżnieniu od własności charakter negatywny (nie konstytuuje sfery wolności majątkowej, lecz sprowadza się do ograniczenia cudzego dominium). Związane jest to oczywiście z niematerialną istotą utworu, którego nie można zniszczyć, zużyć, dotknąć, fizycznie przekazać drugiej osobie bądź wyłączyć ją z posiadania (osoba, która usłyszała czyjąś piosenkę nie może zostać zmuszona do jej zapomnienia i w ten sposób pozbawiona „posiadania”).

Wniosek, który nasuwa się w tym miejscu to, że prawo autorskie nie może istnieć bez państwa. Trudno byłoby bowiem prowadzić spory o istnienie utworu czy pierwszeństwo jego ustalenia, a także zmusić posiadaczy egzemplarzy do respektowania cudzej woli co do dopuszczalnego sposobu korzystania z tych przedmiotów bez prawa powszechnie obowiązującego i towarzyszącego mu aparatu przymusu. Nic więc dziwnego, że anarchiści – z kilkoma wyjątkami – byli tradycyjnie przeciwnikami prawa własności intelektualnej, mając je za jeden z czterech monopoli zagrażających wolności. Konkluzja ta nie powinna jednak budzić szczególnych kontrowersji. Istnienie wiele norm, których egzekwowanie byłoby niemożliwe bez istnienia państwa. Po prostu zwolennicy umiarkowanych doktryn politycznych i prawnych nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. W przypadku prawa autorskiego przedstawiony wniosek znajduje przecież potwierdzenie już w podstawowej zasadzie prawa autorskiego: terytorialności.

Libertariańska analiza prawa autorskiego opiera się na naszkicowanym powyżej zestawieniu tytułów do twórczości z własnością sensu proprio i w każdym przypadku odpowiadać będzie poglądom danego myśliciela na własność. Już w tym miejscu warto zaznaczyć, że jeśli teoria libertariańska ma być spójna, uniwersalizowalna i operatywna, w etyce własności prywatnej nie ma miejsca dla „zawłaszczenia” utworów. Teoria abolicjonistyczna jako jedyna wyprowadza prawidłowe wnioski z odmiennej natury własności i praw autorskich oraz rzeczy i utworów.

Niezależnie od stosunku do prawa autorskiego oraz samego libertarianizmu konkluzje zwolenników teorii abolicjonistycznej wydają się istotne w kontekście współczesnych sporów o kształt prawa własności intelektualnej i warunki odpowiednie dla rozwoju społeczeństwa informacyjnego. W konsekwencji potencjalnie wiele wnoszą do dyskursu prawa cywilnego i konstytucyjnego.

Zainteresowanych odsyłam do literatury przedmiotu.

Cezary Błaszczyk

Wybrana literatura:

Błaszczyk Cezary, Propertarianistyczne teorie prawa autorskiego, Warszawa 2018.

Błaszczyk Cezary, The Critique of Copyright in Hans-Hermann Hoppe’s Argumentation Ethics, „Studia Iuridica”, t. 68, 2017, s. 33-54.

Błaszczyk Cezary, Libertarianizm wobec prawa własności intelektualnej, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego „Prace z prawa własności intelektualnej”, 2017/2, s. 133-156.

Bouckaert Boudewijn, What Is Property?, „Harvard Journal of Law & Public Policy”, t. 13, 1990/3,s. 775-816.

DeLong James V., Defending Intellectual Property, w: A. Thierer, W. Crews (red.), Copy Fights. The Future of Intellectual Property in the Information Age, Cato Institute, Waszyngton 2002, s. 17-36.

Dominiak Łukasz, Anarcho-Capitalism, Aggression and Copyright, „Political Dialogues”, 2014/16, s. 37-48.

Drahos Peter, A Philosophy of Intellectual Property, Aldershot-Burlington 2001.

Gliściński Konrad, Wszystkie prawa zastrzeżone, Warszawa 2016.

Hettinger Edwin C., Justifying Intellectual Property, „Philosophy and Public Affairs”, t. 18, 1989/1, s. 31-52.

Himma Kenneth E., The Justification of Intellectual Property Rights. Contemporary Philosophical Disputes, „Journal of the American Society for Information Science and Technology”, t. 59, nr 2008/7.

Hughes Justin, The Philosophy of Intellectual Property, „Georgetown Law Journal”, t. 77, s. 330-350.

Kinsella N. Stephan, Against Intellectual Property, Mises Institute, Auburn 2008 (polskie tłumaczenie książki: N.S. Kinsella, Przeciw własności intelektualnej, http://mises.pl/wp-content/uploads/2015/03/Kinsella_Przeciw-w%C5%82asno%C5%9Bci-intelektualnej.pdf).

Kinsella N. Stephan, Law and Intellectual Property in a Stateless Society, „Libertarian Papers”, t. 5, 2013/1, s. 1-44.

Long Roderick T., The Libertarian Case Against Intellectual Property Rights, Formulations, t. 3, nr 1 1995, http://freenation.org/a/f31l1.html, 5 stycznia 2017 r.

Long Roderick T., Owning Ideas Mean Owning People, Cato Unbound, http://www.cato-unbound.org/2008/11/19/roderick-t-long/owning-ideas-means-owning-people, 5 stycznia 2017 r.

Machan Tibor R., Intellectual Property and the Right to Private Property, Stanford 2002, s. 1-29.

McElroy Wendy E., Contra Copyright, „The Voluntaryist”, t. 3, 1985/4, s. 1-3.

McElroy Wendy E., Contra Copyright, Again, „Libertarian Papers”, 2011/3, s. 1-10.

Menell Peter S., Intellectual Property: General Theories, w: B. Bouckaert, G. de Geest (red.), Encyclopedia of Law and Economics, t. 1, The History and Methodology of Law and Economics, Cheltenham 2000, s. 129-188.

Merges Robert P., Justifying Intellectual Property, Cambridge 2011.

Nozick Robert, Anarchia, państwo i utopia,Warszawa 2010.

Palmer Tom W., Are Patents and Copyrights Morally Justified? The Philosophy of Property Rights and Ideal Objects, w: A. Thierer, W. Crews (red.), Copy Fights. The Future of Intellectual Property in the Information Age, Waszyngton 2002, s. 43-93.

Rand Ayn, Do kogo należą fale radiowe, w: A. Rand (red.), Kapitalizm. Nieznany ideał, Poznań 2013, s. 195-206.

Rand Ayn, Patenty i prawa autorskie, w: Kapitalizm. Nieznany ideał, Poznań 2013, s. 207-214.

Reisman George, Patents and Copyrights, Trademarks and Brandnames, Not Monopolies, w: Capitalism. A Treatise on Economics, Chicago 1998, s. 388-389.

Rothbard Murray N., Patenty i prawa autorskie, w: Ekonomia wolnego rynku, t.: 3, Warszawa 2008, s. 133-142.

Shaffer Butler, Boundaries of Order. Private Property as a Social System, Auburn 2009.

Shaffer Butler, A Libertarian Critique of Intellectual Property, Auburn 2013.

Schulman J. Neil, Informational Property: Logorights, „Journal of Social and Biological Structures”, t. 13, 1990/2, s. 93-117.

3 komentarze

  1. Reply
    życzliwy_poprawiacz says

    “Informational Property – Logorights” napisał niejaki L. Neil Schulman, a nie Robert
    Autor “Justifying Intellectual Property: ma na nazwisko Merges a nie Megers
    Kinsella ma na drugie imie Stephan a nie Stephen.

    • Reply
      Przemek Hankus says

      Dzięki za wyłapanie tego!
      Już poprawione.

  2. Reply
    same_person says

    “utwór nie jest tym samym co idee go konstytuujące (błąd często popełniany przez libertarian wypowiadających się na temat prawa autorskiego)”

    Obawiam się, że mamy tu do czynienia z chochołem. Nie przypominam sobie libertarian którzy by coś takiego głosili. Są natomiast tacy, którzy kwestionują jakościowe rozróżnienie pomiędzy ideą i sposobem wyrażenia, zwracając uwagę, że tenże sposób to też idea. Aby zarzucać im błąd, trzeba by przedstawić jakąś ontologiczną teorię idei, która by temu przeczyła.

Skomentuj

*