3

Bartosz Dziewa – Przeciwko patentom

Patenty są niezasłużonym przywilejem, który wynalazca otrzymuje kosztem pozostałych osób. Z faktu, że ktoś wyprodukował dany towar jako pierwszy, nie wynika, że inni nie powinni produkować podobnego lub identycznego towaru bez jego zgody.

Przeważająca większość ludzi, nawet znacznie różniących się od siebie światopoglądowo, mogłaby zjednoczyć się ze sobą w walce przeciwko patentom. Są oczywiście również osoby, w których interesie może leżeć utrzymanie systemu patentowego – nie zamierzam ich przekonywać do zmiany zdania. Należy liczyć się z tym, że są ludzie, którzy będą bronić swoich przywilejów – nawet niezasłużonych.

Niniejszy tekst kieruję przede wszystkim do osób, które zaakceptowały (choćby mentalnie) system patentowy, nigdy głębiej nie zastanawiając się nad jego istotą. Jeśli jesteś jedną z nich, to najprawdopodobniej w Twoim interesie byłoby zniesienie patentów.

Krytyka patentów z perspektywy wolnorynkowej

Patenty są atakiem na prawo własności oraz dobrowolność umów, które są fundamentami gospodarki wolnorynkowej. Jeśli ktoś opatentuje dany produkt, reszta ludzi traci prawo wykorzystania swoich surowców w podobny sposób, przez co naruszane jest ich prawo własności. Ograniczenie to nie wynika z żadnej dobrowolnej umowy, którą ci ludzie podpisali – wymuszane jest ono rządowym prawodawstwem.

Takie prawodawstwo wspiera powstawanie monopoli. Dobra, które nie musiałyby być aż tak rzadkie, mają sztucznie ograniczaną podaż, a konsumenci pozbawiani są bardzo korzystnego dla nich mechanizmu konkurencji.

Ograniczana jest również przedsiębiorczość. Na wolnym rynku, gdy firma A zdobywa mocną pozycję i uważa, że może pozwolić sobie na wygórowane ceny, otwiera okazję innym przedsiębiorcom, by wejść w daną branżę i dostarczyć klientom podobny produkt taniej. Na rynku regulowanym patentami, mamy sztuczną barierę dla potencjalnej konkurencji, chroniącą monopolistyczną pozycję firmy A.

Krytyka patentów z perspektywy społecznej

Osoby utożsamiające się z szeroko rozumianą lewicą zazwyczaj zwracają większą uwagę na społeczny aspekt danego zagadnienia niż na aspekt indywidualistyczny lub rynkowy (prawa własności, dobrowolność umów, wolność jednostki itp).

Innowacja to pomysł na wykorzystanie surowców w nowy sposób. Patrząc na problem z perspektywy społecznej, możemy powiedzieć, że im więcej ludzi jest w stanie przekształcić surowce w pożądane dobro, tym lepiej. Patenty to ograniczają, przez co dany towar jest mniej dostępny.

W obecnej sytuacji pojawiają się absurdy – patenty przyznawane są nawet na związki chemiczne, przez co osobom ciężko chorym nierzadko brakuje pieniędzy na leki, choć w warunkach otwartej konkurencji mogłyby pojawić się podmioty, które wprowadzą taki lek na rynek po niższej cenie.

Z perspektywy społecznej, jeśli ludzie nauczyli się tworzyć dane dobro, powinni je otwarcie produkować, aby jak najlepiej zaspokoić popyt. Jeśli nauczyliśmy się zaspokajać jakąś potrzebę, to świetnie – odhaczone! Nie wspierajmy systemu, który ogranicza nas w zaspokajaniu tej potrzeby. Upowszechniajmy nowe umiejętności i zajmijmy się problemami, które nie są jeszcze rozwiązane.

Częstym argumentem, mającym obronić system patentowy, jest rzekome wspieranie przezeń innowacyjności. Zwolennicy patentów wysuwają przeczące faktom historycznym twierdzenie, że bez tego typu ochrony, ludzie nie mieliby motywacji, by tworzyć nowe wynalazki.

Historia patentów stanowi jednak niewielki ułamek historii ludzkiej innowacyjności. Obecnie rośnie w siłę ruch open source, w ramach którego ludzie dzielą się swoimi pomysłami, nie szukając przywilejów związanych z ochroną „własności” intelektualnej. Crowdfunding daje zaś twórcom narzędzia, dzięki którym mogą uzyskiwać finansowanie swoich pomysłów w sposób dobrowolny, nie naruszający wolności innych osób do wykorzystywania swoich surowców oraz talentów.

Wiele osób wysuwa poważne zarzuty pod adresem mechanizmów rynkowych, jednak wolny rynek reguluje się naturalnie dzięki wolnej konkurencji oraz poszanowaniu praw własności i wolności jednostki. Widoczne obecnie wady „rynku” są tak naprawdę wadami sztucznych regulacji, jakimi prawodawstwo pęta ten rynek. Patenty są świetnym przykładem tego typu regulacji.

Zniesienie patentów jest pomysłem, dzięki któremu odblokujemy ludzką przedsiębiorczość i kreatywność, co przyczyni się do lepszego wykorzystania zasobów i poprawy powszechnego dobrobytu.

Bartosz Dziewa

3 komentarze

  1. Reply
    detale_und_szczegóły says

    Termin “open source” oznacza jedynie otwartość kodu źródłowego. To się niestety nie wyklucza z monopolizacją kodu na gruncie prawa autorskiego albo patentowego. Kod może być “open source” a pomimo tego jego autor może w obecnym stanie prawnym zakazywać jego rozpowszechniania, modyfikowania, czy tez komercyjnego wykorzystania. Lepszy jest termin “wolne oprogramowanie” (ang. FLOSS – free, libre and open source software). Taki termin implikuje cztery podstawowe wolności użytkownika zidentyfikowane przez R.Stallmana, to jest wolność użytkowania, kopiowania, analizowania i modyfikowania kodu. Ideał Stallmana wydaje się z grubsza zgodny z tym do czego dążą libertarianie, i akceptowalny dla różnych odmian lewicowców. Samo “open source” to nędzna namiastka. Więcej na fsf.org – zacna instytucja.

  2. Reply
    Centrysta says

    Tyle w temacie skrajności

    https://i.imgur.com/5OTnx6Z.png

Skomentuj

*