1

Aleksander Serwiński – Wiecznie głodny Lewiatan

James Madison, amerykański prawnik i polityk, czwarty prezydent USA, powiedział kiedyś słowa, które pozwolę sobie na wstępie sparafrazować: Starą sztuczką władzy jest takie wykorzystywanie okazji, aby każda ewentualność stanowiła powód do zwiększenia zakresu władzy rządowej. Jakże aktualne, o ironio wypowiedziane przez polityka słowa. Tematykę tę podjęło później wielu ekonomistów: Jörg Guido Hülsmann, Joseph Salerno, Lew Rockwell i inni. Mówi się o tzw. efekcie zapadki – państwo po kryzysie oddaje część nowo powstałych kompetencji, ale jego władztwo nie wraca nigdy do pierwotnych rozmiarów. Szczegółowo i jako pierwszy mechanizm ten zbadał Robert Higgs, przedstawiciel szkoły austriackiej i historyk ekonomii.

Jak jednak opisana sytuacja odnosi się do nocnego głosowania w Sejmie nad przyjęciem tzw. tarczy antykryzysowej i poprawkami do kodeksu wyborczego? Wydaje mi się, że to konsekwentne przyzwalanie władzy na to, by kryzysem usprawiedliwiać dosłownie każde dotychczasowe działanie. Już wcześniej pojawiały się wątpliwości co do konstytucyjności wprowadzanych rozwiązań, jednak zeszły one szybko na dalszy plan. Głosowanie Koalicji Obywatelskiej, głównej opcji opozycyjnej, za „tarczą antykryzysową”, pomimo wielu haniebnych i groźnych przepisów w niej zawartych, jest tak naprawdę doskonałym zobrazowaniem mechanizmu, o którym pisał 200 lat wcześniej Madison.

Tłumacząc się wyjątkowością sytuacji, udało się przeforsować całą masę uprawnień, które są absolutnie niedopuszczalne i nie do pomyślenia w normalnych warunkach. Rząd jednak zrobił to, nie wprowadzając stanu wyjątkowego – prawdopodobnie realizując tutaj swój własny, partykularny interes polityczny. Dlaczego jest to istotne? Otóż istniały już instrumenty, które pozwoliłyby wprowadzić w życie podobne rozwiązania. Tylko co z tego, skoro stan wyjątkowy jest nadzwyczajny, przejściowy, nie zostawia legislacyjnego śladu we władztwie miłościwie nam panujących. Dużo lepszą opcją jest cementowanie stanu wyjątkowego jako nowego stanu „zwyczajnego”.

Pokora obywateli, spolegliwość opozycji – wszystko to sprawiło, że autorytarne zapędy trafiły na podatny grunt. Władza poczuła się usprawiedliwiona sytuacją do naprawdę szokujących zagrywek, a i tak trafiło na bardzo „odważny” w tym zakresie rząd.

Zmiany w kodeksie wyborczym są kuriozalne, sprzeczne z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, zamordystyczne i niebezpieczne. Czy to oznacza jednak, że ten wyjątkowy stan sprawi, że w maju będzie już bezpiecznie, spokojnie i dawno po epidemii? Otóż nie wydaje mi się. Dzień po wyborach, 11 maja 2020 r., miałem mieć egzamin zawodowy. Został on jednak odwołany. Łatwo się domyślić, że przemiał, ilość osób, możliwe środki bezpieczeństwa i skala wydarzenia to „pikuś” przy wyborach prezydenckich.

Okazuje się zatem, że emeryci, niezależnie od stanu ich zdrowia, mogą głosować korespondencyjnie. Wystarczy mieć 60+ lat i już wybory przestają być ryzykiem. Natomiast jeżeli jesteśmy w kwarantannie, to musimy minimum 5 dni wcześniej zgłosić potrzebę głosowania korespondencyjnego. Oznacza to, że w 4 dni pewna grupa osób zostanie przymusem wyłączona z głosowania. Najśmieszniejsze jest to, że Prawo i Sprawiedliwość prawdopodobnie nie potrzebowało tak radykalnych rozwiązań, przepychanych jeszcze w środku nocy, by te wybory wygrać. Była to po prostu pokusa wyciśnięcia z epidemii takiej wielkiej ilości władzy, możliwości, kompetencji i zmian, jak tylko się da. Udało się.

Powoli próbuję zagłębiać się w ten legislacyjny chaos i to, co właściwie PiS nam zgotował. W tym tempie, przy tej objętości aktów prawnych oraz tym, jak szeroki pakiet zmian wprowadzają, na pewno różnego rodzaju „kwiatków legislacyjnych” będzie znacznie więcej. Nie jest to jednak łatwe, bo przepisy nieustannie się zmieniają, w tempie niepozwalającym się z nimi zapoznać. Założę się, że żaden poseł tego nie zrobił, a co dopiero ma powiedzieć człowiek, który ma normalną pracę.

Mam wrażenie, że kiedyś władcy chcieli, aby to ich się bać. Dziś władza chce, żebyśmy bali się wszystkiego oprócz niej. Strach jest doskonałym narzędziem. Dawniej jednak jego zbyt duże natężenie budziło społeczny sprzeciw, zwierzęce wręcz zrywy, próby ucieczki, przewrotu, zmiany takiego stanu rzeczy. W obecnym systemie strach każdorazowo kieruje nas w ręce państwa – gwaranta naszych emerytur, bezpieczeństwa, zdrowia, spokoju, wychowania, edukacji. Ludzie masowo sami oddają swoją wolność. Pytanie brzmi: czy wcześniej dobrze ukierunkowali oni swój strach? Lepszy jest wróg, którego się boimy niż ten, który jawi się nam jako obrońca.

Aleksander Serwiński, Myśli Uwolnione

Komentarz

  1. Reply
    PIK says

    To jest tylko demoracja, rządy tłuszczy, parsramentaryzm, więc czego innego się spodziewać?!
    Vide Biblia, Arystoteles, Sokrates, Platon, hr. Z. Krasiński, XBW, SI Witkiewicz, Cioran, Spengler, Gasset, Różewicz, JKM etc.

Skomentuj

*