1

Aleksander Serwiński – Promem, samolotem, pociągiem czy konno?

Dotychczas najlepszy materiał reporterski dotyczący słynnego lądowania samolotu An-225 Mrija w Warszawie widziałem w mediach 20 kwietnia, a nagrał go Klocuch.

„Wielki samolot zrobił wzium i przyleciał do Polski. Przywiózł bardzo wiele ładunku, ponieważ jest to wielki, największy samolot. Zobaczcie jak jest załadowany, do pełna. W środku mnóstwo ton sprzętu, bo jak wspominaliśmy, to największy samolot, zrobił u nas wielkie lądowanie i wielki jest jego załadunek. Jesteśmy wielcy w blasku jego wielkości, a nasza pomoc dla opieki zdrowotnej tak wielka jak ten, co warto podkreślić ponownie, największy samolot”.

Często to, co propagandowo wygląda świetnie, jak sprowadzenie ogromnej maszyny z chińskim sprzętem, albo przekop kanału Białomorsko-Bałtyckiego, w praktyce nie ma ekonomicznego sensu. Jest za to efektywną propagandą wielkości i sukcesu.

„W dobie polityki GPU stawianie zadań gospodarczych i terminów ich realizacji nieliczących się z rzeczywistością, a podporządkowanych jedynie celom partyjnej propagandy, było zjawiskiem powszechnym”

– z artykułu na „Wikipedii” dot. przekopu Biełomorkanału. Jakże aktualny i celny komentarz do wielu współczesnych decyzji politycznych.

Zbyt rzadko w debacie publicznej porusza się temat tzw. kosztu alternatywnego. Jeżeli co roku państwo ma setki miliardów złotych do wydania, to tak naprawdę tylko ułańska fantazja jest limitem pomysłowości rządzących. Oczywiście większość tych środków ma zaplanowane w budżecie przeznaczenie, jednak kreatywna księgowość i możliwość przesuwania środków dają ogromne możliwości. Do tego są jeszcze samorządy, Spółki Skarbu Państwa (SSP), rezerwy i fundusze celowe. No i prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP), który ma nieprzebrane zasoby gotówki.

Czym jest koszt alternatywny i dlaczego jest ważny w kontekście przylotu An-225 Mriji?

Zainteresowanych szerszym omówieniem teoretycznym samego pojęcia odsyłam do odcinka Prostej Ekonomii pt. Koszt alternatywny | Koszt utraconych możliwości. W praktyce wystarczy nam jednak jedna definicja i odrobina „co by było, gdyby”.

„Koszt alternatywny to subiektywna wartość przykładana do najlepszej alternatywy, która musi być poświęcona z powodu dokonania wyboru”. – dr Robert P. Murphy

Strasznie zawile to zabrzmiało, prawda? Oznacza to tyle, że rząd w porównaniu do innych możliwości, wybierając wynajęcie największego na świecie samolotu, mógł tak naprawdę sprowadzić znacznie mniejszą ilość sprzętu w takiej samej cenie lub drożej. Wówczas de facto nie jest to więc żaden sukces, a porażka – strata w postaci utraconych korzyści.

Powstaje pytanie, czy w ogóle zostało to sprawdzone i czy głowiono się nad wyborem optymalnego rozwiązania. Z obozu władzy o tym cicho, na szczęście niezależne od rządu media i niektórzy politycy zadali sobie to samo pytanie co ja. Podczas gdy Adam Szłapka, poseł .Nowoczesnej, zawiadomił Najwyższą Izbę Kontroli (NIK) o potencjalnych nieprawidłowościach, wiele mediów mówi: „sprawdzam” i analizuje decyzję o wyborze takiego środka transportu. Poniżej podam kilka przykładów.

Próbę takich rozważań podjął np. Witold Jurasz na łamach „Onetu”. Okazało się jednak, że państwowe spółki nie udostępniły danych umożliwiających taką analizę. Oczywiście nie przedstawiły opinii publicznej również swojej, własnej.

Inne pytanie, bardzo istotne, zadano na łamach portalu „Warszawa naszemiasto.pl”. Porównano transport sprzętu z Chin do Polski z tym, który zamówili Czesi. Analogiczny transport przy wykorzystaniu „mniejszego brata” latającego olbrzyma był około dwukrotnie tańszy, tymczasem ilość sprzętu niemal taka sama.

Dużo mocniejszą tezę stawia „Newsweek”:

„Za pieniądze, które spółka skarbu państwa wydała bez sensu na wynajem tego samolotu, można było kupić znacznie więcej sprzętu ratującego życie pacjentów i lekarzy. A sam transport wykonać szybciej i taniej”.

Przechodząc jednak do sedna problemu – nie jest nim jednorazowy wybór nieoptymalnej opcji. Wyższy standard praworządności i przejrzystości w funkcjonowaniu państwa jest możliwy tylko wtedy, gdy tego typu decyzje będą miały dostępną publicznie do weryfikacji analizę ekonomiczną – zamiast działań wręcz przeciwnych, tj. niepublikowania danych. Wydaje mi się, że to postulat niezwykle istotny, a bardzo rzadko poruszany, a ma on sens zarówno dla osób o prawicowych, lewicowych, jak i centrowych poglądach. Niezależnie od tego, jakie mamy poglądy na to, co państwo powinno robić, warto aby robiło to możliwie optymalnie. Nie wydając więcej niż trzeba.

Jeżeli jednak takie analizy nie powstają, to decydenci sami nie wiedzą, czy ich decyzje są optymalne. Jeżeli powstają i nie są publikowane, to cierpi na tym jakość debaty publicznej. Być może w tych konkretnie okolicznościach wynajęcie największego samolotu świata było jedynym możliwym rozwiązaniem?

Ideałem byłoby, gdyby rządzący potrafili zdobyć się na taką szczerość, by do swojej kalkulacji wliczyć również efekt propagandowy. Ostatecznie wartości są subiektywne, a największy samolot świata z pewnością zrobi największe wrażenie na wyborcach.

Aleksander Serwiński, Myśli Uwolnione

Komentarz

  1. Reply
    PI Grembowicz says

    Cha cha i to jeszcze była przesyłka z Chin, a więc prawdopodobnie ze źródła tego syfu!… Paranoja i groteska /vide S. Lem, Ph.K. Dick etc./

Skomentuj

*